30.04.2012 13:30

Autor: Michał Wieczorek

Plazmatikon – “Muzak”

Kategorie: Albumy polskie, Recenzje, Rozkręcamy

Wykonawcy:


Plazmatikon – “Muzak”
Erem Nagrania/2012

Jazda na rollercoasterze w przyspieszonym tempie.

Plazmatikon zaczynali jako instrumentalny, elektroniczny skład z ciągotami do eksperymentów. Na początek nagrali dwie bardzo obiecujące EP-ki (czy może EP-kę i minialbum) oraz fantastyczny album “Klezmatikon”, na którym brawurowo łączyli żydowskie motywy z agresywną, pokręconą elektroniką. Teraz wzięli na warsztat muzak, muzykę łatwą i przyjemną. Taką, która uprzyjemni obiad w restauracji, pomoże w pracy i jeszcze skróci stanie w kolejce w sklepie. Nieinwazyjną, spokojną, delikatną, najlepiej smooth jazz, nieprawdaż? Zupełnie nie.

“Muzak” Plazmatikonu atakuje agresywnymi gitarami i syntezatorami od pierwszych sekund “Load Up Your Battery”, a to dopiero początek. Warszawiacy zabierają słuchacza w szaleńczą przejażdżkę od punku po disco, od doskonałych melodii do niezidentyfikowanych szumów. Po drodze zahaczają o rokendrole (gitara w “Sol Out Gold” jako żywo przypomina późne dokonania Queens of the Stone Age), wykrzywiony trip hop (“Dragon Song” z udziałem Noviki), pop. Trudno to ogarnąć za pierwszym razem, ale ładunek przebojów zmusza do ponownego włączenia płyty. Jasne, Zetka nie puści raczej dyskotekowego killera, jakim jest “Waiting for the Weekend”, bo pod koniec piosenka rozjeżdża się w gitarowym hałasie. Z hitami wiąże się najważniejsza zmiana w Plazmatikonie, do składu zespołu dołączył wokalista Bartek Schmidt, zgrabnie władający angielskim i śpiewający z pełnym zaangażowaniem. Równie nieortodoksyjnie potraktowali teksty, które w prawdziwym muzaku są jedynie dodatkiem do muzyki. Tu odnoszą się plastikowego świata, nałogów, zbyt długich i zbyt imprezowych weekendów. Jeśli miłość, to do manekina. Jeśli impreza, to powrót jest czarną dziurą w pamięci. Swoistym manifestem jest utwór tytułowy, który przyrównuje całe zabiegane życie do muzaka, substytutu prawdziwej muzyki.

“Muzak” jest przeładowany motywami, niebezpiecznie pokręcony i uzależniający jak narkotyk. I to wszystko jest w nim najlepsze.

Michał Wieczorek


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (4 głosów, średnio: 6,50 / 10)



Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.