14.02.2015 01:04

Autor: Maria

5 ulubionych polskich płyt Michała Wiraszki z 2014

Kategorie: Czytelnia, Podsumowania

Wykonawcy: | | | | |


5 ulubionych polskich płyt Michała Wiraszki z 2014

Lider Much podzielił się z nami najczęściej przez niego słuchanymi albumami ubiegłego roku.

Wszystkie podsumowania, które popełniłem w ostatnim miesiącu, różnią się od siebie skrajnie. Tytuły powtarzają się rzadko, a każdy wybór jest z nieco innej bajki. Można tę schizofrenię traktować jak wadę, ale można też w ten sposób przemycić trochę więcej tytułów, bo przecież trudno wskazać tylko pięć czy dziesięć płyt z całego roku. Piątkę na dziś oparłem tylko na płytach polskich. Ma się to tak:

Fair Weather Friends – “Hurricane Days”

Bardzo twórczy ludzie, do tego barwni. Słychać to na “Hurricane Days”, płycie noszącej wszelkie znamiona ważnego debiutu. Dużo na niej błyskotliwości, ktoś mógłby powiedzieć nawet, że czasem za dużo. To już pokolenie, którego nie krępują kompleksy wobec rówieśników zza oceanu. Jeśli wszystko pójdzie dobrze, to pewnie na kolejnych albumach, pokażą jeszcze mnóstwo pięknej muzyki. Czekam.

PS Płytę kupiłem sobie na drogę z Warszawy do Poznania. Podchodziłem do niej trzykrotnie, bo za dwoma pierwszymi razami przy drugiej piosence w odstępie 3 godzin psuł mi się samochód. W sumie jechałem godzin 10, a “Hurricane Days” leciało na okrętkę.

Nervy  – “Nervy”

Z tej triady musiały narodzić się przynajmniej intrygujące dźwięki. Narodziło się dużo więcej – coś, co w skrócie można nazwać kompletnym, artystycznym pomysłem. Współpraca Igora Boxxa, Agima Dzeljilji i Jana Młynarskiego daje ewidentnie synergiczne efekty. Bogate dokonania każdego z nich można znaleźć w sieci, więc nie trzeba się na ten temat szczególnie rozpisywać. Najbardziej uderzyło mnie to, że chłopcy sprowadzili muzykę symfoniczną (niekiedy umyślnie cyrkową) do niemal kameralnej, elektronicznej formuły i na odwrót. Kameralne (bo w dużej części nowoczesne) instrumentarium rozbudowali do niemal symfonicznego brzmienia. Symfoniczna kameralistyka, kameralna symfonika? Tak czy inaczej – świetne.

Happysad – “Jakby nie było jutra”

Kluczem do poznania tego zespołu w pełni jest zapoznanie ludzi go tworzących. Kluczem do zrozumienia tych piosenek jest poznanie Kuby Kawalca. Myślę, że popularność tego zespołu wiezie się właśnie na szczerości i kłującej bezpośredniości. Odezwą się ci, którzy Happysad kojarzą z nastoletnią publicznością traktując to jako wadę. Jednak lekceważenie najmłodszych grup słuchaczy świetnie skwitował ostatnio Łukasz Lubiatowski.

Voo Voo – “Dobry wieczór”

Po raz kolejny pokazali, że muzyka może być ujmująca i pozbawiona banału, a jednocześnie przystępna. Na tę umiejętność trzeba sobie chyba zapracować, bo cały “Dobry wieczór” brzmi jak dzieło muzyków dojrzałych artystycznie i metrykalnie. To pewnie w dużej części zasługa długiej dyskografii Waglewskiego seniora, dla którego – licząc kompletnie – to pozycja bodaj nr 35 w dorobku. To duża umiejętność popaść w rutynę dokładnie tam, gdzie rutyna się należy i unikać jej w elementach, które wymagają świeżości. To moment, aby wspomnieć o tekstach. Te z kolei są zawsze świeże i chrupiące. To chyba właśnie liryka niesie ten zespół tak długo w dobrze rozumianej artystycznej koleinie. W każdym razie nie podniecałem się tak płytą Voo Voo od czasów “Rapatapatoja”.

The Dumplings – “No Bad Days”

Jeśli ktoś w tak młodym wieku czuje już muzykę w ten sposób, co Justyna Święs i Kuba Karaś, nie ma żartów. To naprawdę dobrze wymyślone piosenki, od zwrotek i refrenów po brzmienia i konwencje. Podobnie jak w przypadku Fair Weather Friends czekam na ich rozwój. Obserwacja ich artystycznej drogi może być naprawdę fascynująca. No i przy okazji możemy posłuchać na tej płycie Bartka Szczęsnego w nieco innej roli. W Rebece ubiera w aranżacje własne piosenki, które w dodatku wykonuje na scenie. Tu dokłada swoją rękę do czyjejś wizji, pomysłu i przekazu. Posłuchajcie.

Z trudem udało mi się ograniczyć do pięciu polskich płyt. Wybaczcie niekonkretność, ale muszę do tej listy dopisać – choćby wymieniając – wydawnictwa, którym poświęciłem równie wiele czasu, a których w pełnym opisie nie zmieszczę chcąc trzymać się tytułu rubryki, o i tak o. Są to: “Społeczeństwo jest niemiłe” Mister D.,  powrót Skalpela, czyli “Transit”, “Brzask” Skubasa i “Triangles” xxanaxxu.

Michał Wiraszko
fot.: Marzena Bloch




Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.