19.07.2012 17:12

Autor: Michał Stępniak

Pictorial Candi – “Eat Your Coney Island”

Kategorie: Albumy polskie, Recenzje

Wykonawcy:


Pictorial Candi - “Eat Your Coney Island
Lado ABC/2012

Muzyka dla wybranych.

Pod nazwą Pictorial Candi ukrywa się Candelaria Saenz Valiente, znana w naszym kraju jako wokalistka Paristetris. Najwyraźniej warszawskie powietrze podziałało na Argentynkę inspirująco, bo ta dość szybka samodzielna próba zmierzenia się z muzyczną materią wymagała przecież sporo odwagi i przekonania o swoich zdolnościach. Oczywiście w takim przypadku zawsze można liczyć na przyjaciół, którzy chwycą wyciągniętą dłoń. Wśród zaproszonych gości dane jest nam usłyszeć m.in. Marcina Maseckiego (m.in. Profesjonalizm), Adama Byczkowskiego (Kyst, SWNY) i Tomasza Popowskiego (Ed Wood) czy Kubę Ziółka (Tin Pan Alley). Wszystko zapowiadało więc, iż będziemy mieli do czynienia z czymś niezwykłym. Niestety, nie do końca tak jest. “Eat Your Coney Island” to materiał, który dowodzi, iż zbyt duże natężenie pomysłów niekoniecznie kończy się pozytywnie. Bardzo rzadko domagam się spójności, ale w tym przypadku takie pragnienie się pojawiło. W konsekwencji pozostałem z poczuciem niedosytu czy może raczej przesytu.

Pictorial Candi to zabawa różnymi gatunkami. Czasami można odnieść wrażenie, że mamy do czynienia z albumem o aspiracjach popowych, a w innych już nie jest w stanie nas opuścić pewność, że ktoś tutaj skupił się przede wszystkim na eksperymentach. Oczywiście, można taką strategię zrozumieć, ale bardzo daleki jestem od przyklaśnięcia akurat takiemu jej wydaniu. W jednym z materiałów można natknąć się na porównanie do Television, ale w tym przypadku trzeba jednak mówić o sporej przesadzie – nie ta liga, nie te umiejętności, nie ten pomysł na siebie.

“Eat Your Coney Island” brzmi jakby wyedukowani muzycznie młodzi buntownicy spotkali się w pokoju i postanowili w jeden wieczór nagrać płytę. Dla uatrakcyjnienia sobie czasu zaprosili uzdolnioną wokalnie koleżankę, by im śpiewała i dyrygowała. Biorąc przykład ze starszych kolegów, uznali, że strojenie gitar to niepotrzebna strata czasu, zaś dla rozluźnienia atmosfery postanowili także spróbować nieco łagodniejszych brzmień. Im dłużej ze sobą przebywali, tym otwierali się na zupełnie nowe pomysły. W rezultacie mieszają punk, barok, lo-fi i noise w typowo garażowym wydaniu. Zabawa w muzykę skończyła się dla Pictorial Candi w taki sposób, że psychodelia i ekstrawagancja wzięła Valiente oraz gości we władanie. Ten rodzaj ekspresji wywołuje u mnie mieszane uczucia. Zaczyna się obiecująco (“Time to Go Home”), ale to tylko zapowiedź “jazdy bez trzymanki”. Gdy w czasie słuchania utworu “Paulos Raptis” jeszcze jestem w stanie być zadowolonym, to już w “Ode to Plethora” wokalistka  wchodzi momentami w takie rejestry, że najodpowiedniejszą reakcją powinno być poszukiwanie miejsca, by się gdzieś schować. Biorąc pod uwagę kolejne trzy utwory nie byłoby to zbyt głupim pomysłem. Dwie finalne, spokojne piosenki (zwłaszcza solo na puzony) dają poczucie ulgi, ale pewnego rodzaju niesmak pozostaje.

Być może płyty do końca nie zrozumiałem i nie jestem potencjalnym odbiorcą tego typu nagrań, ale w życiu słyszałem wiele podobnych eksperymentów, które dawały większą radość. Zachwytu nad Pictorial Candi nie podzielam, ale rozumiem, że ktoś jakieś doznania przy słuchaniu tego albumu mieć może.

Michał Stępniak


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (Jeszcze nie oceniano)



Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.