10.09.2011 08:00

Autor: Joanna

Pepper Rabbit – “Red Velvet Snow Ball”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


Pepper Rabbit – “Red Velvet Snow Ball”
Kanine Records/2011

Króliki + czerwona kalina = leżakowanie.

W sytuacji, gdy nazwa zespołu stanowi zbitkę słowną o bliżej nam nieznanym znaczeniu, to okładka płyty może stać się pobudką do przesłuchania albumu. Tak było w przypadku krążka “Red Velvet Snow Ball”. Za jego okładkę służy kolorowa, lekko naiwna  ilustracja z tak samo infantylnie i luźno pociągniętą kreską w nagłówku. Jednak nie tylko okładka okazała się elektryzująca. Pepper Rabbit – bo o ich płycie mowa – to amerykańska formacja, eksperymentująca z instrumentami i muzycznymi dźwiękami. Świadczą o tym obecne w ich aranżacjach – ukulele, rogi, syntetyzatory, klawisze.

Kolektyw tworzy Xander Singh i Luc Laurent. Muzycy zadebiutowali albumem “Beauregard”, który ukazał się w zeszłym roku. Ostatnią ich płytą, wydaną 9 sierpnia, jest właśnie “Red Velvet Snow Ball”. Album otwiera mało reprezentatywna, moim zdaniem, kompozycja. “Lake House”, o której mowa, to być może nośna piosenka, ale też mało interesująca. Zdecydowanie bardziej porywający i dynamiczny jest kolejny kawałek – “Rose Mary Stretch”. “Alison” – numer trzeci – to troszkę surowy i pofragmentowany utwór. Natomiast urzekają w nim partie wykonane na fortepianie oraz rewelacyjne, klawiszowe zakończenie.

Niejaką odskocznię od tych utworów stanowi leniwie się rozpoczynający “The Annexation of Puerto Rico”. Jednak niech nikogo nie zmylą pierwsze dwie minuty piosenki – dalej okazuje się, że jest to dosyć ciężka i chaotyczna muzyka. Natomiast następny – dokładnie w połowie albumu – jest bodaj najlepszy na płycie kawałek (sprytny chwyt marketingowy czy dobrze przemyślana koncepcja – z pewnością znakomita piosenka!). “Family Planning”, o którym mowa, to dawka hipnotyzującego, momentami psychodelicznego grania, wpisująca się w nurt muzyki elektronicznej i eksperymentalnej (skojarzenia  z Animal Collective, Avey Tare & Kría Brekkan, Ra Ra Riot czy Panda Bear niebezpodstawne).

Niestety kolejny numer – “Murder Room” – nie wzbudza  ani żadnych refleksji, ani większych emocji. Na uwagę zasługuje jedynie końcówka utworu. Za to dalej jest już zdecydowanie lepiej. In Search of Simon Birch” – prezentuje się podobnie do “Family Planning”. Jej początek przywodzi na myśl główną linię melodyczną z filmu “Lot nad kukułczym gniazdem”. Co znaczy, że znów mamy do czynienia z magnetyzującym kawałkiem. Jednak po chwili piosenka ewoluuje, przybierając bardziej wyrazistą formę. Jest to zasługa Xandera Singha, którego głos rozmywa się w rozproszonych, przydługawych dźwiękach, by za chwilę powrócić ze zmętniałej otchłani.

“Dance Card” i “The Ballad of Alessandro Moreschi” są kolejnymi, po “Family Planning”, znakomitymi utworami – to pięknie wyśpiewane, dobrze skomponowane i urzekające melodią historie. Dziesiąty, zamykający płytę, numer nosi tytuł “Tiny Fingers”. Jest to lekko dryfujący kawałek, który w drugiej połowie nabiera całkiem innego charakteru – utrzymanego w stylu basowego i perkusyjnego grania.

Ta cięższa końcówka nie przysłania jednak ogólnego, łagodnego wydźwięku krążka.Przeciwnie, jego dreampopowa, momentami niskotonowa formuła sprawia, że “Red Velvet Snow Ball” to świetny album na koniec lata – gdy nie minęła jeszcze ochota na beztroskie wylegiwanie w trawie, bujanie w obłokach i świeże winogrona.

Marta Cwujdzińska


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (3 głosów, średnio: 5,33 / 10)



Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.