17.11.2011 09:14

Autor: Katarzyna Sobelga

Patrick Wolf – “Lupercalia”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


Patrick Wolf – “Lupercalia”
Hideout/2011

Hymn miłości.

Patrick Wolf nie skończył jeszcze trzydziestu lat, a już ma na swoim koncie pięć, bardzo różnorodnych stylistycznie płyt. O ile na  “Wind in the Wires”, drugiej płycie artysty, słychać silną inspirację muzyką celtycką, to juz na przedostatniej “The Bachelor” folkowy klimat zostaje zdominowany przez mroczne, elektroniczne brzmienie. A jaki jest ostatni album? “Lupercalia” to przede wszystkim płyta człowieka szczęśliwego, spełnionego, patrzącego w przyszłość z optymizmem i pozostawiającego za sobą ciemną przeszłość.

Już singiel “The City”, otwierający “Lupercalię”, który pojawił się jeszcze przed jej premierą zwiastował mini-rewolucję. Radosna partia saksofonu, kolorowy, wesoły teledysk nakręcony na plaży w Santa Monica stanowią początek pewnej szczęśliwej, miłosnej opowieści. Zresztą to szczęście towarzyszy nam przez czterdzieści jeden minut, bo jak tu nie uśmiechnąć się słuchając o słodkich pocałunkach na Bermondsey Street?

Na  “Lupercali” nie brakuje też ballad, takich jak spokojne i romantyczne, jednak wcale nie smutne  “The Days ” i “The Future”. Najbardziej interesującym utworem, nawiązującym do wczesnych inspiracji Wolfa jest “Armistice”, w którym pojawiające się słowo chomreedhoo w języku manx zostało zaczerpnięte ze starej celtyckiej opowieści  zatytułowanej “Blackbird”. Sam utwór wzbogacony jest o brzmienie ormiańskiego instrumentu dudok. Płytę kończy “The Falcons” z piękną partią skrzypiec i przejmującym dźwiękiem klawiszy.

Trudno mówić o tej płycie, nie odwołując się do życia osobistego Wolfa. Nawet słuchając pierwszy raz “Lupercali” uderza fakt, iż wszystkie piosenki nie dość ze mówią o miłości, to są skierowane do konkretnej osoby. Tożsamość tej tajemniczej osoby, która  wybudziła artystę z “głębokiego snu”, i której “kręcone włosy dają uczucie niesamowitego spokoju”, poznajemy dzięki piosence numer sześć. I właśnie dlatego ta płyta jest tak wyjątkowa, bo rzadko kiedy artysta dzieli się z słuchaczami tak osobistymi przemyśleniami. Więc skorzystajmy z tego przywileju i wsłuchajmy się uważnie w ten radosny hymn miłości.

Katarzyna Sobelga


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (12 głosów, średnio: 7,17 / 10)



Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.