27.01.2013 11:49

Autor: Maria

Patrick the Pan – “Something of an End”

Kategorie: Albumy polskie, Recenzje

Wykonawcy:


Patrick the Pan – “Something of an End”
wydanie własne/2013

Bajka o Alicji w Krainie Czarów… albo kimś innym równie zagubionym.

Zaczyna się niepozornie, westchnięciem. Po czym powoli okrążają cię kolejne instrumenty, pojawiają się zaskoczenie, strach… aż wszystko powoli mija, nabiera rytmu. Cymbałki prowadzą drogą, która pojawia się tuż pod twoją stopą. Jak w Alicji w Krainie Czarów. I uwierz – będziesz robił wszystko, co muzyka każe ci zrobić. Bo płyniesz razem z nią.

“Men Behind the Sun” to pierwszy w naszej bajce dialog. Spotykamy pierwszą postać, ale nie jest to ani Królik, ani Szalony Kapelusznik. Ale nie pamiętam, kto był w tej bajce tak spokojny, jak głos wokalisty w piosence. Chyba nikt. Z krainy dziwności przenosimy się niespodziewanie (niespodziewanie, czytaj: nie wiadomo jak i nie wiadomo kiedy, ale nie gwałtownie) do sennej rzeczywistości. Dźwięki i wokal snują się delikatnie, leniwie. Utwory na “Something of an End” mają to do siebie, że tempo i forma zmienia się w trakcie piosenki, nie pomiędzy nimi. Tam, gdzie powinien być koniec utworu lub przejście i powrót do refrenu w ramach klasycznego 3:20 jest całkowita zmiana stylu, jak ta w “Men Behind the Sun”. Leniwa piosenka w połowie bardzo przyspiesza, pojawiają się przestery, po czym równie gwałtownie się kończy. Pierwsza perełka w naszej historii – “Slowly”. Piękna kompozycja na fortepian i dwa głosy. Klasyka piosenki romantycznej. Zawsze skuteczna klasyka, a równocześnie jeden z najtrudniejszych utworów na płycie, jak mniemam. Właśnie z powodu jego prostoty. To jednak tylko chwilowe zauroczenie, wracamy do szalonej bajki, biegniemy dalej z  “Warm Gold”. Choć już nie tak szybko jak dotychczas. Chyba w końcu wiemy dokąd. Głosy szepcą, nęcą, ale Alicja już wie, którędy biec do celu. Cięcie. Przejście. Kolejne ujęcie. Łąka. Krowa… nie, to dzwonki przy altance. Myślałam, że to film o Marii Antoninie, ten fragment o jej posiadłości Petit Trianon, ale chyba jesteśmy gdzieś bliżej współczesności -przy “Bubbles”. Kolejna perełka do koszyczka Alicji – “The Moon and the Crane”. Piękne połączenie fortepianu i gitary, które znów w połowie piosenki zostaje zastąpione nie wiadomo kiedy przez brzęczące klawisze. Znów ten sam chwyt, na który dałam się nabrać. Na który czekałam. I deszcz. Letni deszcz  (“we are two different rainbows over two different cities”) w “Exiles Aways Come Back”.

Choć początek płyty tego nie zapowiada, większość utworów oparta jest na gitarze. Smutek i melancholia mieszają się tutaj z gonitwą, dopracowane kompozycje z brzmiącymi jak improwizowane solówki fragmentami. Szaleństwo stylów, bogactwo różnorodności! W takich przypadkach naprawdę zapiera dech w piersiach fakt, że autor po prostu (!) na dwa miesiące zamknął się w swoim pokoju, gdzie za pomocą jednego mikrofonu (jeszcze większe “!!”), komputera i kilku  instrumentów nagrał swoją debiutancką płytę. Nagrał historię w 11 aktach. Lub inaczej – 11 historii przeplatających się ze sobą, z których każda jest tak samo ważna, tam samo doceniona przez ojca-autora, a jedna wynika z drugiej i zapętla się, już nierozerwalnie.

Utwory Piotra przypominają Sigur Rós – są bardzo emocjonalne, pobudzają wyobraźnię, przekazują powalającą dawkę nastroju. Oszczędne w słowach, bogate w dźwięki. Dźwięki epickie i majestatyczne. Chylę czoła. Nie jestem w stanie oddać tego prozą. Koniec bajki.

Maria Grudowska

Uwolnij Muzykę! jest patronem medialnym wydawnictwa.


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (14 głosów, średnio: 8,14 / 10)



Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.