17.08.2011 09:40

Autor: Michał Wieczorek

Pablopavo i Ludziki – “10 piosenek”

Kategorie: Albumy polskie, Recenzje

Wykonawcy:


Pablopavo i Ludziki – “10 piosenek”
Karrot Kommando/2011

Wbrew tytułowi, 12 piosenek z Warszawą w tle.

Trochę mylący ten tytuł, nieprawdaż? Na płycie jest tuzin, a nie dziesiątka utworów. Jednak jeden z nich to stara, rewolucyjna pieśń, a inny – intro. Czyli jednak wszystko się zgadza. W tej dziesiątce Pablopavo ponownie kreśli historie zwykłych mieszkańców stolicy. Jak dwójki grochowian, przeżywających drugą wiosnę, “ale nie tę banalną”, która kończy się tragicznie, albo Anetę, która podobnie do bohaterek filmu “Warszawa do wzięcia” nie może poradzić sobie z życiem w wielkim mieście.

Pablo nie skupia się jedynie na opowiadaniu historii. Nieprzypadkowo pojawił się na okładce, “10 piosenek” to też płyta o nim samym. O jego przemijającej młodości, którą symbolizuje zburzone kino Moskwa. O nieszczęśliwej miłości. O dopadającej każdego, więc i niego jesiennej apatii. Nie ma tu piosenek jednoznacznie dotykających tematyki społeczno-politycznej, ale Pablo w utworze tytułowym rozlicza się z muzycznym światkiem. Wreszcie, jest to płyta o Warszawie, niemym świadku tych wszystkich historii. Warszawa pojawia się w prawie każdym utworze, przeważnie jako tło, lecz jest głównym bohaterem dwóch utworów: “Indziej” i “Iścia”.

Historie ubrane są w niezwykłe teksty. Paweł żongluje słowami, wymyśla błyskotliwe metafory i porównania. Bohater “Złota” ma “serce ze złota, a spodnie z Carrefoura” i to zdanie mówi o nim wszystko. Warszawska deszczówka ma “40% niepokoju” i jest dwukrotnie przefiltrowana przez smog. Pojawiają się literackie smaczki i odniesienia. Pamiętajmy jednak, że to nie tomik wierszy, a płyta i nawet najlepsze słowa nie poradzą sobie w otoczeniu słabej muzyki.

Na szczęście “10 piosenek” jest zestawem utworów przynajmniej dobrych. Trudnych do jednoznacznego zaszufladkowania. Mieszczą się w przestrzeni między hip hopem, reggae, rockiem i miejskim folkiem. Żadnej nie da się przypisać bez żadnych wątpliwości do jakiegokolwiek z tych gatunków. Pablopavo raczej nie śpiewa, tylko uprawia coś pomiędzy rapem a melorecytacją. Tym razem zrezygnował z językowych łamańców i szybkostrzelnych nawijek. Słychać, ze płyta powstawała bardziej zespołowo niż “Telehon” (recenzja), co wyszło jej tylko na dobre i paradoksalnie nadało jej spójności, dzięki wykrystalizowaniu się stylu Ludzików.

Nagrana jesienią i zimą 2010, wydana w marcu druga płyta Pablopavo i Ludzików jest albumem niewesołym, ale do bólu prawdziwym. Do polecenia nie tylko warszawiakom.

Michał Wieczorek


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (16 głosów, średnio: 7,94 / 10)



Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.