18.05.2011 11:54

Autor: Łukasz Stasiełowicz

Ostatki 2010 – część pierwsza

Kategorie: Czytelnia, POLECAMY, Tylko u nas

Wykonawcy: | | | | | | | | | |


Przeżyjmy to jeszcze raz, czyli powrót do 2010 roku – recenzje albumów, które nie zmieściły się w zeszłorocznej ramówce.

Nowy rok, sesje, święta, matury, wiosna, wewnętrzne rewolucje, Sturm und Drang….Wszystko to przeszkodziło nam we wcześniejszej publikacji ostatków. W 2010 roku ukazało się wiele fantastycznych i wartych uwagi płyt, inne troszkę rozczarowały. Na naszych łamach nie mogliśmy napisać o wszystkim, czego słuchaliśmy; czasami brakuje weny, albo priorytet mają inne wydawnictwa. Ostatki 2010 to 22 krótkie recenzje, czy raczej opisy redaktorów, którzy koniecznie chcieli podzielić się pewnymi albumami. To zarazem ostatni taki zmasowany wysyp ubiegłorocznych wydawnictw. Niewykluczone, że pojawiać się będą pojedyncze niedobitki, ale przejdźmy do rzeczy. Opisy ułożyliśmy w kolejności alfabetycznej, nie ma więc żadnego wartościowania, w końcu to sami słuchacze ocenią jakość poszczególnych płyt. Tutaj część pierwsza, a niebawem na naszej stronie druga.

Alcest – “Ecailles de Lune”
Prophecy / 2010

Po następcy “Souvenirs d’un Autre Monde” spodziewałem się czegoś naprawdę epickiego. I w sumie dostałem, co chciałem: epicki, podniosły shoegaze. Tylko te blackowe wokale psują cały efekt. Fu.

Michał Wieczorek

Balam Acab – “See Birds EP”
Tri Angle / 2010

Jeden z pierwszych skowronków witch house’u, stanowiący swoisty pomost między tym, co miało się później dziać w tym gatunku, a  rozmarzonym chillwavem, po którym witch house przejął schedę “nowego gatunku muzycznego”. Z jednej strony zniekształcone wokale, z drugiej nawiązania do instrumentalnego hip hopu, przywodzące na myśl Nosaj Thing. Dwudziestominutowa epka daje jedynie próbkę możliwości, których pełną gamę Amerykanin, miejmy nadzieję, zaprezentuje na pełnoprawnym debiucie.

Krzysztof Kowalczyk

Boom Pam – “Alakazam”
High Fidelity / 2010

Do klasycznego, sixtisowego surf rocka dorzucamy klezmerów, Bałkany, muzykę arabską, sefardyjską, rozpaloną pustynię i hipnotyzujący wokal. Wszystko w oparach marihuany, stąd taka okładka. Dla fanów Balkan Brat Box, Gogol Bordello czy Firewater. Dla pozostałych też.

Michał Wieczorek

Brad – “Best Friends?”
Monkeywrench / 2010

Po pięciu latach przerwy powróciła kolejna legenda lat 90. Grunge’u już niekoniecznie, bo, choć w składzie od samego początku jest obecny Stone Gossard, za sprawą Shawna Smitha dużo im bliżej do późnych Afghan Whigs i wczesnych Twilight Singers. Na “Best Friends?” znów czarują spokojnymi soulowymi piosenkami, ale i zatęsknili też za głośniejszym graniem, przez co momentami zbliżają się do hard rocka. To tylko momenty, na szczęście. Polecam.

Michał Wieczorek

Circa Survive – “Appendage EP”
Atlantic / 2010

Anthony Green i spółka pod koniec 2010 roku wydali EPkę stanowiącą ewolucję tego, co zespół proponował wcześniej. Kontynuacja tradycji z  albumu “Blue Sky Noise” jest tu najważniejszym punktem zaczepienia. Nacisk na melodykę i budowę utworów jest jeszcze bardziej wyraźny niż, gdy miało to miejsce przy ostatnim albumie. Nie ma czadu, nie ma uderzenia. Kompozycje bardziej stonowane, ładnie brzmiące utwory z lekko amerykańskim stylem pop-punku. Dodajmy do tego nowe próby popisania się wokalnie przez Greena i słyszymy całkiem przyjemną dla ucha składankę nowych utworów Circa Survive. Zaś “Everyway” jako najlepszy utwór z tego wydawnictwa męczył moją głowę i zalegał w moim odtwarzaczu zdecydowanie za długo, co dobitnie pokazuje, że pomimo średniego poziomu EPki znaleźć można perełki, które zwiastują nową, śliczną drogę, jaką zespół wyraźnie chce podążać.

Kuba Serafin

Electric Wizard – “Black Masses”
Rise Above Records / 2010

Jus Osborne nagrał drugi raz “Witchcult Today” z 2007 roku. Z gorszą, bardziej zamuloną produkcją, ale jeszcze lepszymi hitami. Grajcie retro dla Szatana!

Michał Wieczorek

Emeralds – “Does It Look Like I’m Here”
Editions Mego / 2010

Godzina ciepłych, syntezatorowych melodii. Bardzo dobrze, że ciepłych i tak przyjemnie oldschoolowych – źle, że godzina.  40 minut by spokojnie starczyło na te kojące duszę dźwięki, a tak momentami wkrada się nuda. Niemniej, “Does It Look Like I’m Here” jest jedną z  najlepszych płyt zeszłego roku spośród tych, których należy słuchać w  nocy z zamkniętymi oczami.

Krzysztof Kowalczyk

Interpol – “Interpol”
Matador / 2010

Sądząc po recenzjach, Nowojorczycy powinni ukraść tytuł Patrycji Markowskiej i nazwać czwarty krążek “Świat się pomylił”. “Interpol” oczarowuje mniej więcej po 10 przesłuchaniach, powoli udowodniając, że to, co zostało nazwane przez niektórych “autoplagiatem”, w  rzeczywistości jest fantastyczną koncepcją płyty o facecie, który po odejściu ukochanej z początku udaje twardego, by w końcu z rozbrajającą szczerością przyznać, że czuje się kompletnie bezradny. Wszystkie repetycje mają sens, pozwalając słuchaczowi wejść w duszną atmosferę krążka. Coś mi mówi, że w dłuższej perspektywie to oni wygrają.

Krzysztof Kowalczyk

Klaxons – “Landmarks of Lunacy EP”
Wyd. własne / 2010

Klaxons na koniec roku postanowili nieco uchylić rąbka tajemnicy. Słyszeliśmy, że ich pierwotny materiał został wycofany przez wytwórnię jako zbyt specyficzny i mroczny. Na szczęście angielski zespół postanowił uraczyć fanów darmową EPką, na której znalazło się pięć utworów z pierwotnej wersji drugiej płyty. W sumie pozwala nam to ze stanowczością stwierdzić, dlaczego ten materiał nie został dopuszczony. Jest mało przebojowy, bardzo introwertyczny, ale zarazem buduje on napięcie. To nie proste i chwytliwe melodie, jakie znamy z “Myths of the Near Future”, słychać tu bardziej zalążki tego, co znaleźliśmy na “Surfing The Void”, tylko znacznie mniej udziwnione. Rock psychodeliczny lat 90-tych z dawką tego, co Klaxons lubi wplatać – polifonie czy wszędobylskie klawisze. Dodajmy do tego przeładowane efektami gitary i  zapętlone sample perkusyjne i otrzymujemy anty-new rave – obraz, od którego Klaxonsi widocznie bardzo chcieli się odseparować.

Kuba Serafin

KT Tunstall – “Tiger Suit”
Relentless / 2010

Trzecia płyta Szkotki za bardzo nie zaskakuje. KT ubrała swoje przebojowe poprockowe piosenki w tygrysi kostium, czyli delikatną elektronikę. Niewielki zabieg, ale dobrze wpłynął na odbiór tej płyty.

Michał Wieczorek

Lora Lie – “Rewind EP”
Wyd. własne / 2010

Debiut młodziutkiego warszawskiego zespołu jest jak dziewczyna. Jednocześni niewinna i kusząca. Oczywiście, te piosenki wymagają dopracowania, mogą się wydawać tylko szkicami, ale mają w sobie to “coś”, za którym najprawdopodobniej kryją się hipnotyzujące głosy dwóch wokalistek i zawodzące gitary Romanoskiego z The Spouds. Potencjał ogromny.

Michał Wieczorek




Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.