23.05.2011 08:26

Autor: Łukasz Stasiełowicz

Ostatki 2010 – część druga

Kategorie: Czytelnia, POLECAMY, Tylko u nas

Wykonawcy: | | | | | | | | | |


Przeżyjmy to jeszcze raz, czyli powrót do 2010 roku – recenzje albumów, które nie zmieściły się w zeszłorocznej ramówce.

Po części pierwszej czas na drugą i zarazem ostatnią – żegnamy się z 2010 rokiem. Kolejne 11 recenzji.

Los Campesinos – “Romance Is Boring”
Arts & Crafts / 2010

Kolejny zbiór przebojów rozwrzeszczanej młodzieży z gitarami, cymbałkami i skrzypcami w rękach. Gareth dalej pisze świetne piosenki o  rozczarowaniach, które przynosi młodemu człowiekowi świat (patrz sam tytuł płyty). Zdarza im się jednak czasem stworzyć coś bardziej melancholijnego, tak jak w przypadku znakomitego “The Sea Is a Good Place to Think of the Future”. Tak czy inaczej, płyta wielokrotnego użytku, do której chce się wracać.

Krzysztof Kowalczyk

Masshysteri – “Masshysteri”
Ny Vag / 2010

Szwedom jest czego zazdrościć. Państwo opiekuńcze, blond piękności, dobrzy piłkarze, świetni szczypiorniści jedna z najlepszych kultur muzycznych. Państwo nawet ci dopłaca do bycia w zespole. Nie wiem, czy chłopaki i  dziewczyny z Masshysteri korzystają z tej pomocy, ale z  chęcią sypnąłbym im groszem, żeby tylko nie przestali nagrywać tak radośnie prostych i uzależniających rokendrolowych piosenek. I niech nawet nie myślą o śpiewaniu po angielsku.

Michał Wieczorek

Playfellow – “Carnival Off”
Sweet Home Records / 2010

Niemcy też potrafią ładnie zagrać, ładnie zaśpiewać. Nawet po angielsku. Młody zespół Playfellow wydał w zeszłym roku dość obiecujący debiut, w którym pokazał swoją umiejętność tworzenia wrażliwych, ckliwych i przystępnych utworów czerpiąc pełnymi garściami z Radiohead czy Coldplay. Chociaż ja słyszałem tam nawet Myslovitz czy Indigo Tree, ale raczej to jest mało prawdopodobne. Wracając do treści, “Echoes” świetnie buduje klimatyczny, oniryczny nastrój, “Where April Woods Are Red” pokazuje akustyczne pociągi muzyków, zaś “No Melodies” to hołd w  stronę zespołów slow-rockowych, gdzie dużą rolę spełniają ozdobniki elektroniczne. Dużo w ich muzyce kalki, ale takiej dobrej jakościowo. Może na albumie numer 2 styl nieco bardziej się zazębi.

Kuba Serafin

Rifoki – “Sperm Donor EP”
Downtown Records / 2010

Bob Rifo z Bloody Beetroots Death Crew 77 łączy siły ze Stevem Aoki i  odstawiają swoje konsole, aby grać ze sobą punka. EPka ma pięć utworów, których łączny czas wynosi 5,5 minuty. Krótkie kompozycje i  intensywne melodie wybitnie kojarzące się z tym, co na scenie potrafi wywołać Bloody Beetroots to dobra propozycja do wyżycia się. Brak w tym wszystkim oryginalności, a całość należy traktować jako mały eksperyment, ale zawsze miło posłuchać mocnego, gitarowego rżnięcia. Szczególnie, że panowie wiedzą, jak się robi hałas.

Kuba Serafin

Swans – “My Father Will Guide Me up a Rope to the Sky”
Young God / 2010

Micheal Gira po kilkunastu latach przerwy wrócił do grania post-punka ze swoim oryginalnym Swans. Album stanowi dość dobry powrót po takim czasie absencji. Co prawda bez Jarboe, lecz wszystkiego mieć nie można. Niby to wszystko takie ładnie brzmiące, są nawiązania do starej działalności, a utwory powalone jak zwykle. Jednak nie ma w tym wszystkim jakiejś specyficznej ikry. Elementu, który specjalnie by wciągnął. MySpace zespołu zwykł mówić “SWANS ARE NOT DEAD”, lecz w  sumie dla mnie jest teraz pod respiratorem. Zobaczymy, co czas pokaże.

Kuba Serafin

Tamaryn – “The Waves”
Mexican Summer/2010

Utwory, które znalazły się na “The Waves”, debiutanckiej płycie artystki z San Francisco, tworzą niezwykle jednorodną, spójną całość. Niekończące się, gęste, mrocznie pobrzmiewające riffy gitar stanowią tu tło dla aksamitnego wokalu Tamaryn, osiągającego często wyjątkowo niskie rejestry. Melodie płyną bez pośpiechu, w sennym rytmie. Na tej płycie nic nas nie zaskoczy, nic nie zdziwi. A jednak zaskakująco przyjemnie jest się z Tamaryn ponudzić.

Kamila Madajczyk

The Bambi Molesters – “As the Dark Wave Swells”
Dancing Bear / 2010

Na Adriatyku nie bardzo da się surfować. Co najwyżej można do deski doczepić żagiel. W niczym jednak nie przeszkadza to Bambi Molesters nagrywać kolejnych płyt wypełnionych klasycznym surf rockiem. Do surfujących inspiracji dokładają też bardziej filmowe i westernowe – wyraźnie słychać, że lubią Ennio Morricone. Warto tej płyty posłuchać w  czasach surfowego revivalu.

Michał Wieczorek

The Bamboos – “4″
Tru Thoughts / 2010

Ich poprzednia płyta trafiła do mojej dziesiątki roku 2008. Soczyste, deep funkowe hity, stylowa balanga na całego. Przez chwilę można było się poczuć niczym Danny Ocean i jego ekipa. Do tego świetne featuringi Ty’a i Megan Washington. Na “4″  Australijczycy wygładzili swoje brzmienie, “upopowili” swoje piosenki i utracili charakter. Niestety.

Michał Wieczorek

The Pipettes – “Earth vs. The Pipettes”
Fortuna POP! / 2010

Pamiętacie Pipety? Przed kilku laty jeden z najpopularniejszych indie popowych girlsbandów z UK. Dziś pozostało niewiele z ich popularności. Niezliczone zmiany składu zrobiły swoje. Nieudana druga płyta również. Ziemia 1:0 Pipety.

Michał Wieczorek

Troy von Balthazar – “How to Live on Nothing?”
Third Side / 2010

Występ Troya przed listopadowym koncertem Melissy Auf der Maur był jednym z najbardziej wykręconych w zeszłym roku. Samotnie stojący na scenie, nieśmiały gość w czerwonej bluzie. Z gitarą, magnetofonem i  maszyną do loopów. Trochę pożartował, bardzo przeżywał swoje piosenki, a  muzyka miała w sobie coś z falowania oceanu. I na płycie jest dokładnie tak samo.

Michał Wieczorek

Warpaint – “The Fool”
Rough Trade/2010

Wokal, na który składają się głosy całej czwórki stricte żeńskiej, amerykańskiej kapeli Warpaint brzmi, jakby każdy z utworów na płycie “The Fool’ był kołysanką. W połączeniu z niezmąconym spokojem soft-rockowych kompozycji muzyka Warpaint ma w sobie dużo uroku. Melancholijny klimat przełamują lekko psychodeliczne aranżacje,jak choćby “Warpaint”, “Bees” czy mocno eksperymentalny “Composure” (w tych dwóch ostatnich pojawiają się nawet echa trip-hopu). Dzięki nim kwartetowi udaje się uniknąć zagubienia w ślepej uliczce mdłej ckliwości. Dobrze na krążku wypadają momenty obnażające folkową duszę kapeli, z “Shadows” na czele. Aranżacyjne sztuczki nie są jednak potrzebne, jeśli ma się w zanadrzu melodie takie jak ballada “Baby”. “The Fool” to bardzo udany debiut.

Kamila Madajczyk




Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.