15.06.2014 16:46

Autor: Maria

Orange Warsaw Festiwal – relacja z dnia drugiego

Kategorie: Czytelnia, Relacje z festiwali, Relacje z koncertów

Wykonawcy: | | | | | | | |


Orange Warsaw Festiwal – relacja z dnia drugiego

Wahania nastrojów.

Drugi dzień festiwalu był lepszy pod względem zarówno pogody, jak i organizacji. Choć z nieba nie lał się żar, nie lał się też deszcz, a po piątkowych przygodach zostały tylko przesiąkające maty pod Warsaw Stage. Poza tym, nic się nie zawaliło, nic się nie zepsuło i nie został odwołany żaden koncert, co oszczędziło niejednym frustracji.

Sobota upłynęła pod znakiem bardzo zróżnicowanych emocji: od pierwszej tego dnia na Warsaw Stage szalonej, imprezowej Elli Eyre, przez melancholijnego na co dzień, a dziś wyjątkowo energetycznego Skubasa, romantycznych panów z Hurts, w ogóle nie romantycznych The Prodigy, magicznej Florence i resetującego wszelkie negatywne emocje DJ setu Chase and Status.

Troszkę moim zdaniem za wcześnie w line-upie, jak na tak energetyczny i szalony koncert, pojawiła się Ella Eyre. Artystka zaprezentowała dobrą mieszankę imprezową, biegając po scenie z szaloną fryzurą, na której skupiała oczy tych, którzy obserwowali scenę w przerwach pomiędzy bawieniem się.

Bombay Bicycle Club nie do końca mnie porwało. Po raz kolejny przekonuję się, że jest to zespół, który chce być rockbandem, ale uparcie śpiewa pop i pomimo, że ich piosenki są radosne i skoczne, to nie porywają. Mnie na pewno nie. Publiczność tego dnia i tak czekała na Florence, więc jej odbiór też nie był szałowy.

Sorry Boys natomiast przekonało, że nie ma różnicy czy grają na małej klubowej scenie, gdzie ledwo można się obrócić, czy na scenie festiwalowej, scena jest ich. I potrafią zrobić z niej użytek. Mistycyzm piosenek i szamański taniec wokalistki na wulkanie przekonały mnie o szczerości tego zespołu. Jak zwykle z resztą. To nie są utwory, koło których można przejść obojętnie, jeśli tylko da się im szansę. Gdy już raz przy ich słuchaniu złapią Cię ciarki, szybko nie odpuszczą.

O Hurts myślałam kiedyś, że ich romantyczno – ekshibicjonistyczne piosenki nie nadają się na wielkie sceny wielkich festiwali. Teraz, po drugiej płycie, z zabarwieniem lekko masochistycznym przy okazji… zdania nie zmieniam. Choć w przypadku tego zespołu ciężar koncertu przeniósł się z piosenek na show. I trochę szkoda, bo show niewiele wnosi. Kiedyś były wizualizacje, teraz jest tylko Theo i stały punkt: rzucanie kwiatami. A rzuca nimi z koncertu na koncert z coraz większą zawziętością.

Po przerwanym koncercie na festiwalu dwa lata temu udało mi się w końcu zobaczyć The Kooks w całości. Luke w przydużej koszuli i Hugh w marynarce w paski były głównymi punktami sceny. Energia, jaką zespół przekazuje w swoich piosenkach publiczności, zdołała nawet rozruszać fanów Florence. I chwała im za to!

The Prodigy jest o tyle dziwnym zespołem, że choć od 2009 roku nie wydał nic nowego, nadal są zapraszani na festiwale. Co roku można ich gdzieś spotkać. Są punktem stałym w stylu “na pewno znasz to, albo to, a to już na pewno”. Ich koncerty są pewnym punktem imprezy. I tak było i tym razem. Idealne na reset emocjonalny po popowych piosenkach.

Szkoda tylko, że reset nie trwał długo, bo line-up szybko wrócił na romantyczno – popowe tory z Florence and the Machine na scenie Orange. Wielki głos, piękny koncert, ale (wiem, ze narażę się teraz wianuszkowemu fanclubowi), ta artystka bardziej przekonuje mnie w teledyskach, wywiadach i sesjach zdjęciowych, niż na żywo. Najpierw była pozytywnie szalona, później smutna i tajemnicza jak z obrazów prerafaelitów, a na koncertach stara się być magiczna i szalona. Nie kupuję tego, co do mnie mówiła. Za to kupuję głos.

I na absolutny koniec dnia drugiego, w nagrodę za bieganie pomiędzy scenami, za fitness po schodach w dół i w górę, za niedoróbki organizacyjne i informacyjne na festiwalu – Chase & Status. Stałam dość daleko, ale dawno nie czułam takiego wibrowania basów w całym ciele. Stres i złość opuszczały organizm jak po dobrym masażu. Bardzo dobre zagranie, drodzy organizatorzy!

Maria Grudowska
fot. Gosia Lewandowska




Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.