03.03.2012 21:48

Autor: Kasia Wojtasik

Olivia Anna Livki – “The Name of This Girl Is”

Kategorie: Albumy polskie, Recenzje

Wykonawcy:


Olivia Anna Livki – “The Name of This Girl Is”
L I V V Music/2011

Dziewczyna, która tupie nogą i stawia na swoim.

Początkowo kupiła mnie swoją niezależnością, odwagą stylistyczną i konsekwencją działania. Z czasem przekonała do swojego wokalu, a na koniec… znudziła.

Olivia Anna Livki to świeża postać. W jej biografii oprócz polskich korzeni, Berlina i Schwarzwaldu, instrumentów i inspiracji alternatywnymi legendami, najjaśniejszym neonem świecił będzie zapewne udział w talent show. Choć nie wygrała kontraktu z dużą wytwórnią, poradziła sobie na własną rękę. Ten debiut ucieszy miłośników sceny niezależnej i niezależności w ogóle, bowiem “The Name of This Girl Is” jest albumem w pełni autorskim. Za teksty, muzykę, produkcję i niemal wszystko dookoła odpowiada 27-letnia artystka.

Autorka nie ukrywa zamiłowania do sekcji rytmicznej, która stała się sednem tego albumu. Inne instrumenty pojawiają się raczej w charakterze dodatków do solidnego szkieletu z bębnów i basu. Momentami goszczą tu skrzypce, trąbki i elektronika, jednak w stosunkowo oszczędnych porcjach. Pulsujący, zawsze wyraźny rytm niekiedy przywodzi na myśl plemienne gry. Dużo tu dzikości, pierwotnego szaleństwa i buntowniczych fraz. Raz gniewnie wykrzyczanych, innym razem wgryzających się (niekiedy nawet gryzących) w uszy zawodzących melodii, ale też kołyszących piosenek.

Cała ta mieszanka przeplata się przez dziewięć piosenek. O ile za pierwszym razem zaciekawił mnie energiczny “Tel Aviv”, monumentalny “Bad Manner Rhymes” i stosunkowo łagodne i melodyjne “Earth Moves”, o tyle przy kolejnych przesłuchaniach trudno było pozbyć się wrażenia, że te same motywy przewijają się przez cały album, do znudzenia. Pominięty został tu element zaskoczenia, jakaś dźwiękowa odskocznia od hegemonii basu i bębnów. Powiew świeżości na rynku, którym ta płyta niewątpliwie jest, sam z czasem robi się monotematyczny i duszny – od powtarzających się dźwięków i rozwiązań.

Na okładce buntownicza dziewczyna z gitarą na tle miasta, które sądząc po wyrazie twarzy chętnie rozwaliłaby tą gitarą. Słychać brak zgody na wielkomiejski styl, życie zagubionych, wciąż małych ludzi goniących marzenia w wielkim świecie. Olivia tupie na to nogą, choć sama powinna wpisywać się w szablon tego pokolenia.

To skądinąd ciekawa płyta i ważna postać, pełna pomysłów, poszukująca. Na debiucie czegoś zabrakło. Trudno zdefiniować czego dokładnie: może kilku instrumentów, może to kwestia aranżacji. Jest jednak światełko w tunelu, warto mieć Olivię na oku.

Katarzyna Wojtasik


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (18 głosów, średnio: 8,06 / 10)



Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.