16.06.2011 19:25

Autor: Maria

Oh Land – “Oh Land”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


Oh Land – “Oh Land”
Sony Music/ 2011

Łabędzi śpiew, czyli piosenki o tym, jak nie spełniają się marzenia.

Nanna Oland Fabricius, Dunka która marzyła o karierze primabaleriny, ale jak to bywa w bajkach, życie ułożyło się inaczej i zamiast tańczyć, Nanna śpiewa. I nie jest to absolutnie ujmą dla świata muzyki.

Druga płyta Oh Land to połączenie elektroniki, klasyki i muzyki eksperymentalnej. Do tego operetkowy, wysoki głos wokalistki. Właściwie nic nie powinno tu do siebie pasować, każdy element jest z innej bajki: fortepian, perkusja, dźwięki łańcuchów…

Już intro pierwszej piosenki daje do zrozumienia, że rozpoczyna się coś pięknego i delikatnego zarazem. Piosenka otwierająca “Perfection” stawia poprzeczkę wysoko, zarówno ze względu na tytuł, jak i wykonanie. Później w pamięć zapadają “White Nights” – dobra popowa kompozycja z domieszką stylu a’la Lilly Allen czy Reginy Spector, w której syntezatory z fortepianem tworzą ciekawą całość wpadającą w ucho zamiast drażnić dziwnym połączeniem.

Eksperymentalna strona tego albumu jest zbalansowana. Oh Land jest artystką, która poza niebanalnymi pomysłami na utwory, ma także ogromne wyczucie w łączeniu różnorodnych elementów. Dzięki temu cała płyta jest ciekawa, a jednocześnie nie bombarduje słuchacza nowymi, niekonwencjonalnymi rozwiązaniami w każdej minucie. Nie jest to z drugiej strony typowo popowy album, po którym mdli już po pierwszym przesłuchaniu albo się go po prostu nie pamięta. “Human”, “Sun of a Gun” czy “VooDoo” potrafią na długi czas zapętlić się w głowie i dostarczając do organizmu stałą dawkę endorfin.

Wokalistka z wyczuciem łączy każdy szczegół, dodaje zarówno główne linie melodyczne, jak i pojedyncze, czasem ledwo słyszalne niuanse czy chórki, które nadają całości szlachetniejszych rysów. To one, jak pajęcza sieć, snują się leniwie i delikatnie na drugim planie, nadając piosence ten najbardziej wciągający element. Czasem wokalistka wykorzystuje najprostsze, “organiczne” dźwięki, jak brzęk łańcuchów w “Break the Chain”.

Również nastroje na płycie są bardzo zróżnicowane: od tanecznej euforii w singlowej “Sun of a Gun”, przez lekką i prostą  ”Human”, po smutki i żale we wspomnianej już “Break the Chain”, gdzie wokalista rozlicza się ze swoim wypadkiem: She said/ Sorry but you’re never gonna dance again/ But my feet just keeps me moving/ Trying to break the chain. Album zwalnia swoje popowe tempo również przy pięknej balladzie “Wolf And I”.

Pośród tańczących wokalistek czy śpiewających tancerek, Oh Land wychodzi zdecydowanie ponad szereg. To nie jest ewentualna, opłacalna alternatywa dla utrzymania się w biznesie. Ona to naprawdę potrafi!

Maria Grudowska


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (17 głosów, średnio: 8,06 / 10)



Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.