23.07.2013 07:14

Autor: Michał Wieczorek

Nor Cold – “Nor Cold”

Kategorie: Albumy polskie, Recenzje

Wykonawcy:


Nor Cold – “Nor Cold”
Multi Kulti/2013

Efekty słuchania starych nagrań.

Gdyby z całej muzyki bałkańskiej wyabstrahować jeden wspólny element, byłby to smutek. Nie ten zwykły, tak, jak portugalskie saudade nie jest zwykłą melancholią. Bośniacy na to uczucie mówią sevdah. Trudno je przetłumaczyć, to smutek połączony ze świadomością, że lepiej już było, a jednocześnie tęsknota za miłością. W tę emocję wpisuje się również muzyka sefardyjskich Żydów przybyłych na półwysep pod koniec XV wieku. Ich muzyka, a konkretnie najstarsze jej nagrania z początków ubiegłego wieku umieszczone na kompilacji “Biviendo en kantando” zainspirowały najnowszy projekt warszawskiego trębacza Olgierda Dokalskiego, najbardziej znanego z Daktari i kIRk. Do współpracy zaprosil gitarzystę Wojtka Kwapisińskiego, perkusistę Ooriego Shaleva i saksofonistę Zegera Vandenbussche.

Żadna z kompozycji na “Nor Cold” nie jest ich aranżacją tradycyjnej melodii. Kwartet Dokalskiego poszedł krok dalej, muzyka bałkańskich Żydów stanowi jedynie punkt wyjścia do dalszych poszukiwań idących w stronę nowoczesnego jazzu i muzyki improwizowanej, co zbliża Nor Cold do dokonań Raphaela Rogińskiego. Rzeczywiście, da się wychwycić odległe podobieństwa do fantastycznego albumu “Yemen: Music of Yemenite Jews”, jednak na “Nor Cold” wyraźniej słychać współczesność w pararockowej motoryce, grze na saksofonie przywodzącej na myśl techniki Colina Stetsona. We współpracy sekcji dętej można odnaleźć dalekie echa Daktari. Cichym bohaterem “Nor Cold” jest Wojtek Kwapisiński, którego oszczędna, nieefektowna gra stanowi podbudowę większości kompozycji. Na niej i hipnotycznej, równie skromnej perkusji swoje historie budują Dokalski i Vandenbussche, któremu Olgierd często ustępuje miejsca.

Największą zaletą Nor Cold jest zdecydowanie fakt, że udało im się odtworzyć wspomniane na początku uczucie. Kompozycje kwartetu są pełne smutku i nostalgii. Najwięcej zawarli jej nie, jak mogłoby się wydawać, w “Sadness”, lecz następującej po niej “Drama”. To kwintesencja bałkańskiego podejścia do życia. Z dźwięków wyłania się obraz małej wioski zatopionej w przeszłości, dokąd XXI wiek dociera powoli. Wiadomo, że ten świat zaraz przeminie i stanie się jedynie wspomnieniem, blaknącym z każdym dniem. Podobny obraz towarzyszy pozostałym narracjom zespołu, lecz w tym jednym utworze objawia się najpełniej.

Z inspiracji przeszłością powstała fantastyczna płyta pełna niezwykłych emocji. Jeden z najlepszych albumów 2013 roku? Z pewnością.

Michał Wieczorek


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (8 głosów, średnio: 8,13 / 10)



Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.