27.05.2015 09:00

Autor: Ewelina

Nocturnal Sunshine – “Nocturnal Sunshine”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


Nocturnal Sunshine – “Nocturnal Sunshine”
I/AM/ME/2015

Znakomity set w zadymionym klubie.

Maya Jane Coles to niewątpliwie płodna artystka. Ilość projektów, w jakich bierze udział robi wrażenie. Podobnie jest z ilością materiału, który wypuszcza niemal każdego roku. Jako Maya Jane Coles tworzy jednak głównie w nurcie house. Tak było np. w przypadku jej debiutanckiej płyty “Comfort”, chociaż i tu mogliśmy doszukać się wielu innych stylów muzyki klubowej. Nocturnal Sunshine to nieco mroczniejsze alter ego producentki, gdzie mamy do czynienia przede wszystkim z muzyką dubową, lekko dubstepową, z fragmentami downtempo.

“Nocturnal Sunshine” to ponad 50 minut atmosferycznego dubu, który brzmi jak znakomity set w zadymionym klubie, gdzie wszyscy poruszają się w poklatkowym tempie dzięki stroboskopowym światłom. Uff, jest gorąco. I tajemniczo. I intrygująco. Bas działa w taki sposób, że drży każda cząsteczka ludzkich ciał. Nie sposób oderwać się od tej muzyki. Nawet jak jesteśmy już zmęczeni, to i tak chce się więcej i więcej. Niemożliwym jest zejście z parkietu.

Producentka stworzyła bardzo spójny album. Być może inaczej byłoby, gdyby powstał on pod jej prawdziwym imieniem i nazwiskiem. Ale jednak mamy do czynienia z Nocturnal Sunshine i jak sama nazwa wskazuje – taka muzyka musi mieć w sobie coś z nocy. Tak samo jak noc jest spokojna, ale zdarzają się tu niesamowite rzeczy, jest na swój sposób nastrojowa i kusząca. Ciekawie prezentuje się utwór z Chelou – “Believe”. “Footsteps” nadaje się na nocną jazdę samochodem. Utwór “Can’t Hide the Way I Feel” znaliśmy już 5 lat temu, ale nie stracił on jeszcze swojej świeżości. Najprzyjemniej obcuje się jednak z singlem “Take Me There”, który zabiera do innego świata. Album kończy 2-stepowy kawałek “Hotel”, który wzmaga tylko nasz apetyt.

Maya Jane Coles już od kilku lat pokazuje światu swoje różne oblicza. Pierwsze – bardziej deep-house’owe i nieco przebojowe oraz drugie – odrobinę ponure, z duuuuużą domieszką bassu. Mimo tego, że “Nocturnal Sunshine” jest dosyć niszową płytą, to na pewno spodoba się miłośnikom każdego klubowego grania. Panna Coles pokazała się tu od bardziej kreatywnej strony.

Ewelina Malinowska


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (6 głosów, średnio: 5,67 / 10)



Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.