01.11.2011 08:00

Autor: Tomek Milewski

Nneka – “Soul Is Heavy”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


Nneka – “Soul Is Heavy”
Sony/2011

Odpowiedź, jak brzmi i wygląda soul po liftingu XXI wieku.

Zjawisko rozchodzenia się soulu po innych stylistykach muzycznych towarzyszy nam już od dłuższego czasu. Co prowadzi nie tyle do zapomnienia tego gatunku, co skazania go na bezosobową formę. Soul stał się, dosłownie, duszą popu, hip-hopu czy r&b. Tam gdzie w tej muzyce dzieje się coś ważnego i cennego wypowiadane jest przez usta soulu.

Najlepszym przykładem tego, czym teraz jest soul, może okazać się nowa płyta pochodzącej z Nigerii i zamieszkałej w Niemczech artystki. “Soul Is Heavy” to już trzeci album Nneki, który trochę kazał na siebie czekać. Za to jak zwykle dostajemy solidny i długi album, a nie jakąś na siłę przedłużoną EP-kę.

“Soul Is Heavy” to piętnaście wyrazistych kawałków rozrzuconych po całej stylistyce soulu. Nneka ma do przekazania trochę prawd społecznych, politycznych czy też wyrzucenie z siebie “bólu świata”. Robi to jednak w sposób, który wskazuje na to, że dojrzała emocjonalnie i spokojnie może wychodzić z szeregu artystów. Muzycznie nowa płyta również stała się pełniejsza. Kompozycje często zostały wzbogacone w instrumenty smyczkowe czy też dęte. Znacznie więcej pojawia się też tych stonowanych momentów, a akustyczne brzmienia przestają dziwić swoją obecnością. Szkoda tylko, że znacznie mniej, w stosunku do poprzednich albumów, jest etnicznych wycieczek do ojczyzny Nneki. Pojawiają się one nieśmiało w utworze tytułowym, a później praktycznie dopiero w zamykającym “Still I Rise”, w którym gościnnie wystapili Nigeryjscy muzycy.

Tak jak już pisałem, płyta to stylistyczny wachlarz. Zaczyna się od reggae’owego “Lucifer(No Doubt)”, w którym słyszym, bardzo na czasie, że “nieważne czy to dolar, euro czy też yen, bo chmury są wciąż szare, a wy chcecie abyśmy uwierzyli, że kochacie nas bardziej niż siebie”. Na “Sleep” i “God Knows Why” gościnnie pojawili się Ms Dynamite i Black Thought z The Roots, co fenomenalnie przyprawia te utwory jak i cały album. Świetnie wypada utrzymany w retro stylu, bujający “My Home”. Jednym z tych wyciszających przystanków będzie “Restless” z delikatnym fortepianem, smykami i dźwiękami a ‘la wielorybie zawoływania. Fenomenalny jest utwór tytułowy, który gładko skacze między stylistyką reggae a hip hopu, który nadaje utworowi moc i agresję, uwalniając ją z tekstu. Miłym zaskoczeniem będzie również podszyty latynoskim żarem “V.I.P”, który koncertowo już jest śpiewany przez Nnekę wspólnie z publiką (sic!).

Podsumowując. Tak w dzisiejszych czasach będzie wyglądał soul, neo soul czy jakkolwiek by tą muzyke nazwać, a płyta Nneki będzie świetnym jego przewodnikiem. Jeśli wasza dusza też waży troszkę więcej niż piórko, to z albumem warto się zapoznać. Nie pożałujecie, bo forma Nneki cały czas zwyżkuje, a przekonać się będzie można o tym już w listopadzie na koncertach w Warszawie, Krakowie i Wrocławiu.

Tomek Milewski


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (5 głosów, średnio: 6,80 / 10)



Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.