20.06.2011 18:51

Autor: Monika Pomijan

Ninja Tune – piękno i różnorodność

Kategorie: Czytelnia, Felietony

Wykonawcy: |


Ninja Tune – piękno i różnorodność

Legendarna wytwórnia szeroko pojętej muzyki elektronicznej, czyli kilka słów o Ninja Tune.

Powstała w 1991 roku londyńska wytwórnia produkująca muzykę z bardzo szerokich okolic electronic, abstract hip-hop, acid-jazz, nu jazz, jungle, ambient dance, instrumental hip-hop czy chillout, po dwudziestu latach działalności nadal święci triumfy. Jej ojcami założycielami jest duet DJ-ów – Matt Black i Jonathan Moore, znany bardziej jako formacja Coldcut. Cała przygoda zaczęła się już w 1988 roku, kiedy to panowie postanowili rozpocząć nadawanie autorskiej audycji “Solid Steel” w pirackiej wówczas rozgłośni radiowej KissFM. Miało to zwykle charakter jednej, dwugodzinnej audycji tygodniowo, składającej się z czterech półgodzinnych setów. W ten sposób dzięki Solid Steel zasłynęło wielu obecnie bardzo znanych, brytyjskich DJ-ów, takich jak np. DK, Black Grass czy Collin Millar. Z czasem ta zabawa Coldcut przerodziła się w pomysł utworzenia miejsca, które pomogłoby wypromować wielu artystów korzystających z nieograniczonych dóbr, jakie niosła elektronika. I tak trzy lata później światło dzienne ujrzała Ninja Tune.

Samo Coldcut działa od 1987 roku, kiedy to na rynek wypuszczony został pierwszy singiel duetu “Say Kids, What Time Is It?”, będący jednocześnie pierwszym w Wielkiej Brytanii utworem złożonym z sampli. Również w tym samym roku panowie zrobili pierwszy remiks Erica B. & Rakima “Paid In Full” wklejając sample wokalu piosenkarki izraelskiej Ofry Hazy. Jeśli chodzi o muzykę, którą tworzą, zaczyna się ona od hip-hopu i rapu, a kończy wśród muzyki elektronicznej i jazzu. Jak dotąd Coldcut mają na koncie pięć albumów długogrających i niezliczoną ilość kompilacji i od 2006 roku ze swoją działalnością na razie ucichli. W szybkim tempie stali się pionierami nowego myślenia o elektronice, co również znamionuje założoną przez nich wytwórnię.

Myśląc o Ninja Tune nie można nie poczuć tej niemal przytłaczającej wielkości wytwórni i szacunku wobec założycieli za wyzwanie, jakie rzucili w latach 80. muzyce elektronicznej. Label szybko obrósł w legendę właśnie dzięki różnorodności, na jaką postawiono. Matt Black i Jonathan Moore prawdopodobnie ryzykowali, że cały ten pomysł rozleci im się już u podstaw, że nie będą w stanie udźwignąć tak ogromnego rozrzutu artystów, jakich zaczęli przyjmować pod swoje skrzydła. Są to jednak tylko przypuszczenia, osobiście sądzę, że wytyczyli sobie taką, nie inną drogę zupełnie świadomie. Poświadczyć to może zresztą uznanie, jakim Ninja Tune cieszy się do dziś. Wyrabiając sobie markę, otworzyli drzwi do kariery tak wielkim artystom jak DJ Shadow, The Herbaliser czy Fink. I już choćby w tych nazwach pobrzmiewa eklektyzm całej wytwórni, której również emocjonalne nacechowanie brzmień jest bardzo zróżnicowane – od spokojnych kompozycji Bonobo, po bardzo szybko cięte dźwięki Amona Tobina.

Wielkość labelu założonego przez DJ-ski duet polega jednak nie tylko na niezmiennie wysokiej randze wypróbowanych od dawna artystów (wszak nie zapominajmy też choćby o The Cinematic Orchestra, Kid Koali, Eskmo, a nawet polskim Skalpelu). Ninja Tune nadal wyławia perełki i daje im szansę debiutu – na przykład rok 2010 i objawienie się wspaniałej Andrei Triany albo rozwoju – niedawne przenosiny Stateless z !K7.

Skojarzenia z Ninja Tune są proste i oscylują wokół takich słów, jak legenda, najwyższa jakość, piękno i różnorodność. Brytyjczycy uczą już nas myślenia o muzyce elektronicznej od lat i trwać to będzie dalej. Oby nigdy się to nie zmieniło, bo w przypadku Ninja Tune zarówno ilość, jak i jakość jest na równie wysokim poziomie.

Monika Pomijan




Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.