30.08.2013 08:00

Autor: Tomek Milewski

Nine Inch Nails – “Hesitation Marks”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


Nine Inch Nails – “Hesitation Marks”
Universal Music/2013

Zapowiedziane stało się faktem. Nowy album Nine Inch Nails od kontrowersji nie ucieknie.

No i stało się. Trent Reznor przestaje być mroczny, a jego muzyka przechodzi rewoltę zapowiadaną singlem “Copy of A”. Na nowym albumie “Hesitation Marks” nie ma żadnego niezdecydowania. Od pierwszych minut jesteśmy dobitnie uświadamiani, że Nine Inch Nails, które znamy choćby z “The Fragile” czy “The Downward Spiral” to już definitywna przeszłość. Można by sobie zażartować i stwierdzić, że po tym jak Reznor został zaproszony do współpracy nad muzyką przy filmie “The Social Network”, został oczarowany cukierkowatością i przaśnością Hollywoodu, co odcisnęło swoje piętno na najnowszym krążku. Tak zapewne nie było, ale potrzebowałem jakiegoś gładkiego wytłumaczenia.

“Hestitation Marks” jest typową płytą, która dzieli fanów – nawet tych najbardziej zatwardziałych. Składnego wdzięku odmówić jej nie można, ale popowatości niektórzy znieść nie będą mogli. Bo tak naprawdę, jak to brzmi? Industrial pop? Do głowy by mi nigdy taki oksymoron nie wpadł. Tak więc może ukłony należą się za odwagę i iście ułańską fantazję?

Niektóre utwory, w tym singlowe “Copy of A”, brzmią niczym elektropopowe kompozycje z początku lat 80. grane przez Kraftwerk. Powtarzane jak mantra wersy a copy of a copy of a, nieodzownie kojarzą się ze sceną popadającego w obłęd narratora “Podziemnego Kręgu”, autorstwa Chucka Palahniuka. Nie przypominam sobie, aby kiedykolwiek Nine Inch Nails wchodziło w utwór równie przebojowo co w “Everything“. Natomiast “Satellite” brzmi jak kawałek, który mógłby nagrać Justin Timberlake przebudzony właśnie z koszmarnego snu.

Chcemy posłuchać jak z Trentem Reznorem komponują się funkowe gitary? Nie ma sprawy, włączmy “All Time Low”, a nasza ciekawość zostanie zaspokojona. Na płycie znajdują się również trzy remiksy. W “Find My Way” swoje palce zanurzył nawet Daniel Lopatin, szerzej znany jako Oneohtrix Point Never i… oryginalny utwór brzmi chyba bardziej w jego stylu, niż sama przeróbka, co jest również dosyć znamiennym dla płyty.

“Hesetation Marks” jest albumem, z którym każdy musi zmierzyć się sam. Mimo kiczowatej powierzchowności ma naprawdę sporo do zaoferowania. Zdecydowanie może to być najciekawszy album tego roku.

Tomek Milewski


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (5 głosów, średnio: 6,60 / 10)



Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.