24.12.2011 07:30

Autor: Łukasz Stasiełowicz

Nils Petter Molvaer – “Baboon Moon”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


Nils Petter Molvaer – “Baboon Moon”
Sony / 2011

Rewelacyjne odświeżenie formuły electro-jazzu.

Poszukując opinii na temat tego krążka Norwega trudno nie trafić chociaż raz na konkluzję, iż jest to najlepszy materiał od czasu debiutanckiego “Khmer”. Odnośnie wyniku bezpośredniego pojedynku tych dwóch albumów słuchacze mogą mieć odmienne typy, lecz niepodważalne jest to, że muzyk od dawna nie nagrał tak dobrej i zarazem równej jakościowo płyty.

Nie będę przybliżać tła powstawania “Baboon Moon”, gdyż o wielu ważnych kwestiach można dowiedzieć się chociażby z krótkiego ale bardzo informatywnego wywiadu przeprowadzonego przez Mariusza Hermę. Warto jednak podkreślić, iż artysta pożegnał się ze swoimi dotychczasowymi współpracownikami. Ich miejsce zajęli gitarzysta Stian Westerhus (kojarzony z grupą Jaga Jazzist) oraz perkusista Erland Dahlen. Inną ważną zmianą była częściowa rezygnacja z elektroniki, ale bez obaw – kosmicznych dźwięków nie brakuje.

Nie zmieniło się natomiast podejście do funkcjonalności albumów; kompozycje mają płynne przejścia, krążek jest jakby jednym utworem, a utwory są po prostu poszczególnymi fragmentami, przy fragmentach można wyróżnić natomiast poszczególne takty itd. Kilka motywów ma zadatki na robaka usznego, dlatego też trzeba być wdzięcznym Norwegowi, iż jednak podzielił materiał na te dziewięć części. “Mercury Heart” rewelacyjnie wprowadza słuchacza do tego nieprzewidywalnego, trochę mrocznego świata. Mamy tam do czynienia z wieloma zmianami, szybko zdajemy sobie sprawę, iż NPM ma różne muzyczne oblicza.

Do faworytów należy bezwzględnie “Recoil” z powtarzającym się przesterowanym riffem. Buczenie, szumy, jazgotliwe dźwięki trąbki i fantastyczna rytmizacja perkusyjna czynią z tego kawałka jeden z najlepszych w solowej karierze artysty. Ostrzejsze post-rockowe granie, lecz wszystko z umiarem. Nils Petter Molvaer dawno nie dostarczył jednak tak udanej recepty na mieszankę.

Podobnie można by wychwalać producenckie smaczki; zaskakujące uderzenia w instrumenty czy inne nieregularne bodźce. Muzyk korzysta też ukradkiem z techniki dmuchania w trąbkę z drugiej strony, co swoją egzotycznością stymuluje wyobraźnię odbiorcy. Delikatesów jest więcej, ale lepiej samotnie odkrywać te mistrzowsko wykonane skandynawskie pejzaże.

Łukasz Stasiełowicz


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (5 głosów, średnio: 8,00 / 10)



Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.