06.08.2014 09:18

Autor: Katarzyna Borowiec

Nie walczymy z demonami – wywiad z Clipping

Kategorie: Czytelnia, POLECAMY, Wywiady

Wykonawcy:


Nie walczymy z demonami – wywiad z Clipping

O katharsis, Sub Pop jako wytwórni marzeń, mediach społecznościowych, Stevie Reichu i imprezie, na której bawisz się źle.

It’s Clipping, bitch – czyli trzech panów: Daveed Diggs, William Hutson i Jonathan Snipes, którzy nieustannie wchodzą sobie w słowo. Trio do rozmowy chętne nad wyraz, podczas wywiadu bawiliśmy się świetnie, miejmy nadzieję, że Wy też będziecie.

Katarzyna Borowiec: Pierwszy raz widziałam Was na Unsoundzie w Krakowie, pamiętacie ten występ? Co sądzicie o tym festiwalu? Jest dosyć wyjątkowy?

Jonathan: To był fantastyczny festiwal, Unsound ma jeden z najznakomitszych programów, jaki chyba kiedykolwiek widziałem i to niesamowite, że taki festiwal może tak urosnąć i zgromadzić takich artystów, ludzi, którzy nie grają dla zbyt dużej publiczności, to było naprawdę super. Zobaczyliśmy mnóstwo świetnych występów. Jeśli chodzi o nasze wspomnienia, cóż, pamiętam lądowanie i brak snu przez wiele godzin przed naszym występem.

Daveed: To był też nasz pierwszy występ na europejskiej trasie.

Jonathan: Tak, pamiętam, że sprzedałem płytę Orenowi Ambarchi, to było cool.

William: No, ja wypiłem piwo z Kithem Whitmanem, to było dobre! Nawiązaliśmy sporo znajomości z muzykami eksperymentalnymi, bardzo nam się to podobało.

Ja niestety dziś nie widziałam Waszego koncertu, wiecie, wszystko się pokrywa i poszłam na Black Lips. Coś się zmieniło od czasu Krakowa? Bo czytałam w jednym z wywiadów, że planowaliście jakieś przebrania? Chyba, że to był żart?

(wszyscy wybuchają śmiechem)

Jonathan: No, w jednym wywiadzie nagadaliśmy trochę głupot o tym, co planujemy, to pewnie był ten.

William: To, co się zmieniło, to to, że mnóstwo ludzi zna słowa do naszych piosenek; pozmieniało się, gdy wyszedł nasz album, kiedy nasza muzyka stała się dostępna i można jej słuchać w domu.

Daveed: To było dosyć szokujące, że wszyscy znają nasze teksty!

Jonathan: Mamy od tego czasu lepszy flow, tak myślę, jest bardziejspójnie, ale w zasadzie tak samo.

William: Więcej energii, lepsza kontrola nad wszystkim.

W Krakowie byliście niesamowici! I mieliście świetne światła.

William: A tak, byli tam video artyści, którzy z nami współpracowali, spotkaliśmy ich tego dnia i zrobili nam wizualizacje, nazywają się Pussy Crew.

Daveed: Są super, robią świetne video.

William: Tak, te wizualizacje i światła były ekstra, poznaliśmy ich wtedy tamtego popołudnia.

Daveed: E-mailowałem z nimi trochę później.

William: A gdzie byliśmy? W Kolonii?… Gdzieś, gdzie byliśmy w przeciągu ostatnich miesięcy pojawił się ktoś, kto przesłał nam pozdrowienia od Pussy Crew! A dzisiaj chyba nie mieliśmy żadnych świateł? Co dzisiaj było ze światłami?

Daveed: Nie mam bladego pojęcia.

William: Mieliśmy logo Sub Pop w tle.

Daveed: Pamiętam, że gdy ucichliśmy światła zrobiły się czerwone. Ale dzisiejsza noc była dla nas szalona.

William: Tak, patrzyliśmy na pokrętła i ekrany.

Więc na scenie jest intensywnie? To coś jak trans?

Daveed: Mniej jak trans, bardziej starasz się skupić i upewnić, że jesteś w dobrym punkcie, wiesz, nie robimy przerw w koncercie, takie rzeczy, jak widziałaś ostatnim razem, taki strumień.

Mhm, czytałam, że w przeciwieństwie do Waszej dosyć agresywnej muzyki sami jesteście miłymi gośćmi (co potwierdzam). Czy Wasza muzyka jest sposobem na skanalizowanie negatywnych emocji?

Daveed: Hahaha. Hm, często jesteśmy o to pytani, myślę, że ta muzyka, że to jest estetyka gatunku. Wiesz, odwołania do gangsta rapu, tam jest pełno przemocy. I dlatego, że w tym właśnie gatunku się poruszamy, taka jest nasza muzyka. Jest bardzo intensywna. Ale nie jest o żadnym z nas. Nie opowiadam historii ze swojego życia.

Jonathan: Tak, to nie jest psychologia ani terapia.

William: Nie ma w niej dla nas katharsis, nie rozwiązujemy w ten sposób problemów. Chodzi bardziej o pomysł, który mamy, i który realizujemy.

To bardziej kwestia konceptu?

Jonathan: Tak, to stricte konceptualne. Choć osobiście powiedziałbym, że jest w tym dla mnie katharsis, bo lubię ostrą muzykę, ostre dźwięki, ostre, agresywne, zniekształcone dźwięki są tym, do czego mogę się odnieść, uszczęśliwiają mnie, to muzyka, której słucham, więc też chcę tworzyć te dźwięki, i to jest w pewnym sensie katartyczne, ale to nie jest.

William: To nie jest walka z demonami, wypuszczanie pary. Myślę, że po prostu dobrze się bawimy, uśmiechamy się ze sceny. Wiesz, być zaangażowanym w muzykę noise tak jak my, od czternastu czy piętnastu lat, jest w tym pełna skala emocji. Ale nigdy nie byłem na koncercie, na którym, hm, jak to powiedzieć, większość ostrych koncertów, na których byłem pełna jest zadowolonych ludzi, hałaśliwa muzyka daje przyjemność. Muzycy nie brzmią, jakby byli źli albo chcieli zrobić coś okropnego. To współdzielone ekstremalne doświadczenie, które jest przyjemnością, nie jest bolesne.

Daveed: To samo z rapem. Gangsta rap to przecież ciągle muzyka imprezowa.

William: Tak, to muzyka do tańca, na imprezę.

Daveed: W sumie się zastanawiam, czy jest jakakolwiek muzyka stworzona po to, by się źle czuć.

Jonathan: Na pewno jest muzyka, która wiąże się ze złymi doświadczeniami niektórych ludzi, jest mnóstwo muzyki, która mi się kojarzy ze złymi momentami.

William: Ale jeśli zapytasz Mournful Congregation albo Worship o ich funeral doom, to nie chcą, żebyś rzeczywiście czuł rozpacz, nie chcą, żebyś czuł się smutny, po prostu jest to wolne i żałobliwe i brzmi trochę jak pogrzeb? Ale masz się w to wgryźć i to polubić.

Jonathan: Słucha się takiej muzyki, bo ma się depresję, ona ma pomóc, zadziałaś w jakiś sposób, który ma dla ciebie sens, i nie sądzę, żeby to było negatywne, albo miało sprawiać, że czujesz się źle.

Myślałam też o tym trochę, bo macie taki opis na stronie wytwórni, że robicie muzykę z klubu, do którego nikt nie chciałby przyjść? A ja bym totalnie do niego poszła. Ale to ironiczne, prawda?

William: Tak, napisaliśmy to kiedy mieliśmy tylko pięć piosenek, pierwszych pięć, jakie kiedykolwiek napisaliśmy. Napisaliśmy ten tekst jako swego rodzaju notatkę prasową, żeby wysłać do znajomych, którzy mieli wytwórnie płytowe, albo zajmowali się promocją. Ale nie spodobało się, nikt nas nie lubił.

Jonathan: Napisaliśmy to, bo to był kierunek, w którym szliśmy. To miało być coś jak, jesteś na imprezie, i nagle zdajesz sobie sprawę, że nie znasz tu nikogo, i w sumie nie chcesz tu być, taki opresyjny klimat.

William: Tak, to było wtedy kiedy Daveed miał po raz pierwszy coś zarapować, i zapytał, o czym jest ta piosenka, i zasugerowałem mu, że właśnie jest impreza, ale masz bad tripa i zamknąłeś się w łazience. Ale to wciąż impreza! Więc przynajmniej się trochę zabawisz.

Jonathan: To impreza? tylko, że nie dla ciebie (śmiech).

William: Ty jesteś chory i zamknięty w łazience. Z kimś, kogo nie znasz.

Daveed: Musimy to uaktualnić.

Jonathan: Zmienić.

Wiliam: Próbowaliśmy, ale przechodzi recykling.

Jonathan: To najczęściej cytowany kawałek tekstu, który napisaliśmy o projekcie, mimo tego, że tak naprawdę nie do końca oddaje istotę rzeczy. Łatwo to złapać. I może nie powinniśmy tego zmieniać, przynajmniej skłania do rozmowy.

Brzmi bardzo interesująco! Jesteście fanami Steve’a Reicha, prawda? Mamy więc hip-hop, noise i muzykę konkretną. To wasze ulubione gatunki?

Jonathan: To muzyka, która jest zawarta w tym projekcie. Ale oczywiście to nie wszystko, czego słuchamy.

William: Tak, to początkowe inspiracje, tam jakby wyznaczyliśmy granice tego, czym ma być Clipping. Taki okręg wokół tych gatunków. Ale to rozszerzamy. To nasze techniczne wytyczne.

Daveed: Noise i współczesna klasyka to w sumie moim zdaniem jedno.

William: Mhm, taki termin-parasol to eksperymentalna muzyka.

Jonathan: W sumie to trochę śmieszne, ale nie potrafię napisać ani kawałka muzyki bez jakiegokolwiek odwoływania się do Steve’a Reicha. Zawsze jest gdzieś w mojej głowie. Nie mogę nad niczym pracować bez tych rzeczy, których nauczyłem się z jego muzyki.

Czytałam, że znaleźliście gości na album na Twitterze, widuję was na Facebooku, prowadzicie te konta osobiście?

William: Tak, wszystko co widzisz na tych stronach piszemy my.

Jonathan: Tak samo odpowiadamy na e-maile na adres z naszej strony.

A dużo dostajecie e-maili od fanów?

Daveed: Raczej nie, ale mamy całkiem sporo wiadomości na Facebooku. Chociaż nie tak dużo, nie są przytłaczające. Nie jest tak, że otwieramy Facebooka i mówimy “O Boże!”.

Jonathan: Jedyna zła rzecz to te wiadomości z Soundclouda? Jest ich naprawdę dużo.

William: O rany, nawet nie wiedziałem!

Jonathan: Większość z nich to takie typu “hej, zróbmy coś razem”, ale hm, raczej…

William: Nie, dzięki.

Jonathan: Są też te dziwne w stylu: “Yo! Sprawdź mój shit!” albo “Jebcie się!”.

William: Ahahaha, o nie, naprawdę?! Nie miałem pojęcia. Na Tumblrze, który jest w sumie moją działką, dostałem dwie dziwne wiadomości.

Daveed: Ej, nikt chyba nie patrzy na Tumblr, William prowadzi kawałek świetnego Tumblra! Naprawdę dobry.

William: Ale jeśli chodzi o wiadomości Tumblr jest straszny, jest jak Snapchat, przeczytasz to i znika! I jeśli odpowiesz, to nie ma dowodu na to, że odpowiedziałeś.

Daveed: Ja bym zrobił Clipping Snapchat!

William: No, losujesz jedną osobę dziennie i wysyłasz jej dziwne zdjęcia. Po to jest Snapchat, nie? O rany, kto by coś takiego chciał, hahaha.

Daveed: Ja chyba odpowiadam za Instagram? Dlatego nic tam nie ma! Hahaha.

William: Tego wszystkiego jest za dużo.

Daveed: Dzisiaj wrzuciłem jedną fotkę.

Rozśmieszyła mnie trochę wasza wiadomość na Facebooku, ta wiecie, w której pisaliście, że prawie zapomnieliście, że jedziecie do Polski?

Jonathan: Ja to napisałem! I to, co miałem na myśli w swojej śpiącej głowie, to było to, że prawie zapomniałem o tym napisać na fejsie. Bo pisaliśmy o wielu innych rzeczach w tym tygodniu, i nagle mi się przypomniało, że gramy na tym dużym festiwalu. I o to mi chodziło… a ludzie wzięli to na serio, pomyśleli, że zapomnieliśmy prawie o koncercie.

William: Jakbyśmy zapomnieli jechać na lotnisko czy coś.

Daveed: Powinniśmy odpisać coś w stylu: “Aaa, czy ktoś może nas podwieźć do Polski?”, hahaha.

Jonathan: “Przepraszamy Polsko, nie daliśmy rady”.

Cieszymy się, że jednak się wam udało. Dostaliście dużo swobody od Sub Pop podczas nagrywania nowej płyty? Więc niewiele się zmieniło od poprzedniej?

Jonathan: Całą swobodę! Nic, oprócz tego, że dostaliśmy trochę pieniędzy do wydania. Zawsze mieliśmy wariackie pomysły, które wydawały się nierealizowalne, jak na przykład chór dziecięcy. A teraz mogliśmy to po prostu zrobić, bo mogliśmy za to zapłacić. I mieliśmy profesjonalistę do miksów.

William: Zajmuje się miksowaniem ścieżek dźwiękowych do telewizji. Nie jest obibokiem.

Jonathan: Mastering był kosztowny?

William: Wreszcie mogliśmy zrobić to, co chcieliśmy. I nigdy nie powiedzieli “nie”.

Jonathan: Zmiana polegała na tym, że znalazł się ktoś do pisania czeków.

William: Tak właśnie robi Sub Pop. Dlatego są super wytwórnią, bo pozwalają artystom na swobodę. Podpisują kontrakty z zespołami, które lubią takie, jakie są. Nie interesują się zespołami, które są “prawie super”, żeby je wyszkolić, podpisują z zespołami, które już lubią i pozwalają im robić wszystko, co tylko chcą.

Jonathan: Zawsze to mówiłem, i znowu powiem – jeśli nie podoba ci się jakaś płyta z Sub Pop, to jest wina zespołu.

William: Sub Pop nie pchnął ich w kierunku zrobienia gównianej płyty, po prostu nagrali gównianą płytę.

Jonathan: Rozmawiałem z nimi parę razy i mówili o różnych przypadkach “no, zupełnie nam się nie podobał pomysł tego zespołu, ale pozwoliliśmy im to zrobić, bo tak chcieli, i wspieraliśmy ich w tym”. Rozmawiałem też o kontrakcie, bo są tam takie zapisy, i pytam, co to ma znaczyć, że dajecie końcową zgodę, a oni mówią “żartujesz? Możesz zrobić, co zechcesz, to jest tam tylko z powodów formalnych. Spójrz na tę płytę, myślisz, że to był nasz pomysł?!”. Takie rzeczy.

Daveed: Dlatego to było naprawdę śmieszne, kiedy dostawaliśmy takie komentarze na początku, “O, Clipping się sprzedał”.

William: No, było parę dziwnych komentarzy, że o, teraz są w dużej wytwórni, będą bardziej popowi. Nie ma mowy. To jest nasz wybór. Jeśli wydaje ci się, że to bardziej popowe, to nasz pomysł, nie Sub Pop.

To taka wytwórnia marzeń?

William: Zdecydowanie! Mamy tu przecież całą scenę Sub Pop i są to świetni artyści.

Idziecie na jakieś koncerty?

Cliiping: Chcielibyśmy!

Jonathan: Jest mnóstwo zespołów, które chcielibyśmy zobaczyć, Glenn Branca… poproszono nas nawet o zrobienie całej listy. Ale musimy dziś lecieć z powrotem do LA.

William: Protomartyr, kiedy miał grać Protomartyr?

Daveed: Wtedy, co my?

William: Nie, była godzina przerwy, chyba grają teraz.

To co, chcecie iść na Protomartyr? Poproszę zatem o jakieś końcowe słowa do waszych polskich fanów.

William: Dzięki! Było super!

Jonathan: Super, że jesteście! To niesamowite, że mamy fanów w Polsce! Wrócimy tu na koncerty.

Daveed: Jest dużo miast w Polsce, powinniśmy zrobić minitrasę.

Czekamy!

Rozmawiała Katarzyna Borowiec




Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.