21.08.2011 23:26

Autor: Zylka

“Nie ma mety” – rozmowa z Damianem Pielką (Muchy, Japoto, Lech Janerka)

Kategorie: POLECAMY, Wywiady

Wykonawcy: | |


“Nie ma mety” – rozmowa z Damianem Pielką (Muchy, Japoto, Lech Janerka)

Chociaż mieszkamy w jednym mieście, to trudno było znaleźć godzinę czasu na rozmowę. Ale kiedy gra się w trzech zespołach, z czego do jednego trzeba dojeżdżać 190 km, w drugim pełnić rolę lidera, a w trzecim szefem jest Lech Janerka – czasu może zabraknąć.

Co nie przeszkadza Damianowi Pielce robić poza tym dwadzieścia innych rzeczy.

Uwolnij Muzykę!: Ścigam Cię już od marca, jesteś zabieganym człowiekiem.

Damian Pielka: Od kiedy zacząłem grać z Pogodno oraz z innymi zespołami poza Lechem Janerką tak się jakoś złożyło. Mam trochę roboty.

Uwolnij Muzykę!: Kupiłeś już bilet miesięczny do Poznania?

Damian Pielka: Nie i póki co nie zamierzam. Nie ma takiej potrzeby. Jeżeli już tam jadę do siedzę tyle dni ile jest to potrzebne. Pracujemy średnio przez tydzień i to wystarcza, czasem zdarza się to we Wrocławiu.

Uwolnij Muzykę!: Dołączyłeś do zespołu Muchy w bardzo gorącym dla Ciebie okresie, podczas premiery debiutanckiego albumu Japoto.  Co zaważyło o dołączeniu do Poznaniaków?

Damian Pielka: Przede wszystkim to, że pół roku wcześniej zrezygnowałem z Pogodno i miałem na to czas.

Uwolnij Muzykę!: A to, że pomagałeś zespołowi podczas sesji do “Notorycznych Debiutantów”?  Wpłynęła na to osobista relacja?

Damian Pielka: No tak, przy realizacji bębnów – tyle ile mogłem to pomogłem. A znajomość? Oczywiście. Zanim ich poznałem, miałem skrajne inną opinią na ich temat. Ale to specyfika relacji międzyludzkich, dopóki kogoś nie poznasz, nie spędzisz z nim pewnego okresu czasu to nie możesz sobie wyrobić wiarygodnego zdania na temat tej osoby.

Uwolnij Muzykę!: W stosunkowo młodym wieku, byłeś już częścią kilku wiodących zespołów polskiej alternatywy: Pink Freud, Pogodno, No! No! No!, Japoto… jednak nigdzie nie zagrzałeś długo miejsca.  Masz trudny charakter, szybko się nudzisz czy po prostu ciągle szukasz?

Damian Pielka: Jako współpracownik i członek zespołu jestem lojalny wobec ludzi z którymi działam i staram się, żeby wszystko było jak najlepiej. Nie lubię za to sytuacji, w których czuję się niekomfortowo. Jeżeli jestem w jakiejś relacji i zaczyna mi ona ciążyć, po prostu się wycofuję. Chcę się czuć wolnym człowiekiem. Japoto na przykład istnieje już wiele lat, z Lechem gram siedem lat, z No! No! No!  pracujemy od jakichś trzech lat. Więc to nie jest tak, że ze wszystkich szybko rezygnowałem. Ważnym też jest fakt że we wszystkich tych projektach znajdowałem coś ciekawego dla siebie. W przypadku Pink Freud to były gościnne udziały, miałem też przyjemność grania z Mikołajem Trzaską. Trochę tego jest, najważniejsze jest żeby coś robić. Kiedy człowiek robi dużo, to ciągle się uczy, jeżeli się uczy, to znaczy, że się rozwija, a wtedy naturalnie łaknie dalszego rozwoju .

Uwolnij Muzykę!: Czyli nie masz jeszcze takiego zespołu, któremu mógłbyś się w całości oddać?

Damian Pielka: Ja za każdym razem daję siebie całego. Polega to na tym, że każdy mariaż towarzyski generuje całkiem inne energie. To jest jak rozmowy ze znajomymi. Zaczyna się od pewnego tematu, potem przewijają się następne i samo leci. To pomaga generować różne kolory.

Uwolnij Muzykę!: W Muchach przypadła Ci rola zastąpienia Piotra Maciejewskiego, człowieka, który był mózgiem konstruktorskim tego zespołu. Nie zapytam o to, czy będziesz w stanie podołać temu wyzwaniu, ale… czy będziesz chciał?

Damian Pielka: Naturalnie tak się dzieje, że pomagam ogarnąć całokształt.  Chłopcy mnie o to nie pytali, ja ich też nie. Są takie sytuacje, w których jak człowiek się już znajdzie – staje się ona klarowna dla wszystkich.  Ja pracuję dosyć dynamicznie, tak mi się przynajmniej wydaje i cieszy mnie, że chłopcy spokojnie i pozytywnie reagują na uwagi które są czasami bardzo nerwowo podawane.

Wynika to jednak z nadmiaru rzeczy które trzeba wystrzelić i przekazać w krótkim czasie.

Uwolnij Muzykę!: Michał Wiraszko powiedział mi, że w chwili kiedy dołączyłeś do składu Much, nadałeś zespołowi absolutnie nowego szlifu… możesz powiedzieć, że pod twoim wpływem zespół przekształci się w coś nowego, innego?

Damian Pielka: Oni już się zmienili. Przede wszystkim jako muzycy co rzutuje na to jak gra cały zespół.  Na pewno sporo się zmieniło, a co się będzie działo… trudno powiedzieć.  To nie jest jak rysowanie budynków które można zaprojektować, zespół muzyczny to ludzie którzy zawsze pozostaną ludźmi – dziwna materia (śmiech).  Mam nadzieję, że praca będzie przebiegała na tyle pozytywnie na ile przebiega dotychczas. Wszyscy z nich są strasznie zdolni i to jest też kwestia tego ile czasu i pracy będą poświęcać na to, co robimy razem.  To jest bardzo istotne. Ja nie robię nic poza muzyką. Od rana do wieczora nią żyję.  Nawet jak nie gram na instrumencie to jej słucham, co mnie pozytywnie ładuje lub rozładowuje moje nerwice.

Uwolnij Muzykę!: Więc do póki atmosfera wewnątrz będzie zdrowa i serdeczna ty też tam będziesz.  Muchy nie są więc pomysłem na rok czy dwa?

Damian Pielka: To nie jest pomysł na rok, to nie jest pomysł na płytę. W momencie kiedy rozmawialiśmy na temat mojego przystąpienia do zespołu uzgodniliśmy, że przystępuję jako pełnoprawny jego członek. Takim też staram się być. Nie wiem jak przebiegała ich praca z Piotrem, którego lubię, szanuję i z którym ciągle utrzymuję kontakt. W zespole jednak na dzień dzisiejszy panuje dobra i twórcza atmosfera.

Uwolnij Muzykę!: Wróćmy do Japoto. Udało się Wam wreszcie wydać album i to album sygnowany jednoznacznie twoim nazwiskiem.To sposób ujścia dla twoich osobistych ambicji, sprawdzenie się w roli lidera?

Damian Pielka: To nie jest tak do końca, że jest to mój zespół i choć rzeczywiście  może być kojarzony z moją osobą, staram się by funkcjonował pełnoprawnie. Powiedzmy, że jest to takie moje małe dziecko, o które dbam. A liderowanie i tworzenie zespołu to bardzo specyficzna rzecz.

Jestem jego liderem ale ciężko powiedzieć że rozdaję wszystkie karty i że racja jest zawsze po mojej stronie. Praca w zespole polega na tym, że to czasem ktoś tobie zwróci uwagę i jeżeli masz trochę oleju w głowie oraz odrobinę samokrytyki to przyjmujesz tę uwagę ze zrozumieniem ? tak chyba powinno się tworzyć zespół. Natomiast co do materiału jaki jest zawarty na tym albumie, to powstawał on przez kilka lat w takich ścinkach czasowych. Nie zostało to wszystko na raz wypocone. Powstawało to bardzo, bardzo powoli. W międzyczasie pojawił się też Krzysiek, który nadał temu dodatkowego charakteru. Wydaje mi się, że jest to ciekawy zespół. Zarówno pod względem tego, co znajduje się na płycie jak i koncertowo. Bardzo dobrze się czuję w tym zespole i daje mi on sporo radości zarówno na próbach jak i podczas koncertów.

Uwolnij Muzykę!
: Można więc powiedzieć, że to z Japoto jest Ci najbliżej pod względem artystycznym?

Damian Pielka: Wiesz co… z Japoto jestem najbliżej związany z powodu faktu założenia go przeze mnie. Ale tak naprawdę wszystkie zespoły w których gram traktuję na równi i nie przeprowadzając żadnej gradacji daję z siebie maximum. Mam to szczęście, że ludzie z którymi współpracuję mają na tyle wyrozumiałości, że rozumieją to że działam w kilku zespołach. Rozumieją, że jest tego sporo i daty czasem potrafią się nakładać. Panuje tu pełne zrozumienie. Nikt nie naciska i nie wywiera presji, a to nieczęsty przywilej, za co im bardzo jestem wdzięczny.

Uwolnij Muzykę!: Nie można mówić o Tobie bez odwołania do osoby Lecha Janerki. Dołączyłeś do jego zespołu podczas “Plagiatów” w 2005 roku, dziś pan Lech przedstawia cię jako “lidera zespołu”. Początki z mistrzem były trudne?

Damian Pielka: Były, były. Mieliśmy trochę spięć, ja byłem gówniarzem, a on wiedział, czego potrzebuje. Na przestrzeni tych lat trochę się siebie nawzajem nauczyliśmy, wiemy czego możemy od siebie oczekiwać i co może się wydarzyć. Natomiast z tym liderowaniem… nie wiem, nigdy z Lechem o tym nie rozmawiałem. Jest to na pewno miłe, choć oczywiście podchodzę do tego z dystansem.

Uwolnij Muzykę!: Jesteś człowiekiem, który dużo może, potrafi i jeszcze więcej robi. Widzisz jakiś cel, metę swojego artystycznego działania?

Damian Pielka: Nie. Nie ma mety. Ciągle staram się odnajdować w sobie coś świeżego i mam nadzieję, że będzie mi się to udawało również w przyszłości.  Życie ma to do siebie, że lubi płatać figle, a ja staram się robić to co potrafię najlepiej jak mogę.

Uwolnij Muzykę!: Nie mylisz czasem akordów?

Damian Pielka: Nie, wiesz… to też jest dobra nauka dla rozwoju pamięci. W momencie, kiedy masz tych utworów sporo w różnych zespołach, to musisz te utwory pamiętać. Na szczęście zespoły w których gram są na tyle różne, że jak już gra się dane utwory jakiś czas to w pewnym momencie jest to zupełnie naturalne i dzięki temu nie ma potrzeby dumania nad tym. Należy jednak pilnować aby nie popaść w rutynę bo ona zabija radość, która jest dla mnie w graniu muzyki najważniejsza.

Uwolnij Muzykę!: Mimo wszystko, jeszcze raz spróbuję uzyskać od Ciebie jasną deklarację. Gdybyś miał dokończyć zdanie “jestem członkiem zespołu…” to byłby to zespół?

Damian Pielka: (długa chwila namysłu) Ten zespół nazywa się Damian Pielka (śmiech)

rozmawiał Krzysiek Żyła

foto: materiały promocyjne




Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.