30.12.2012 16:16

Autor: Kuba

Neo Retros – “The Legend of Legends”

Kategorie: Albumy polskie, Recenzje

Wykonawcy:


Neo Retros – “The Legend of Legends”
EMI Music Poland/2012

Drugie podejście już bez falstartu.

Rok temu mieli zawojować świat i skończyło się na marnym podejściu delikatnie pod górę. Neo Retros, bo o nich mowa, cytowani w zeszłym roku jako jeden z najciekawszych debiutów w naszym kraju, zmienili totalnie swoje oblicze. Kiedy “The High-Rise In The Sunshine” pobrzmiewało w rozgłośniach, a zespół święcił triumfy na festiwalu w Sopocie, spodziewano się sukcesu. Jednakże los bywa przewrotny i z wielkiej chmury spadł mały deszcz. Może dzięki temu od dream-popowego, user-friendly radiowego przytupu poszli w stronę bardziej aranżowanej na gitary, momentami ciężkiej, dojrzalszej płyty, jaką okazała się być “The Legend of Legends”.

Zmiany słyszalne już od samego wejścia. Nie ma tej naiwności, post-myslovitzowości i kopiowania polskiego podwórka. Grupa poszła dalej, zaczęła eksperymentować z bardziej zachodnimi standardami. Jednakże dalej nie wychodzi poza ustalone ramy i wciąż bawi się w kalkę. Dlatego “All That Remains” kojarzy się z Arctic Monkeys fali “Favourite Worst Nightmare”, prowadzący synth z singlowego “We’re Glad That You Came” to swoista wariacja na new rave’owe szlagiery pierwszej dekady XXI wieku. Nie zmienia to jednak faktu, że widać zdecydowany progres w tak niewielkim czasie. W końcu wydanie nowego albumu miało miejsce jedynie rok od debiutu.

Skyboy i spółka zaczęli chyba poruszać się mniej nieporadnie po stylistykach, stąd częste wolty i sinusoidy akustyczno-elektroniczne, które zaciekawiają słuchacza. Płyta przetykana jest co rusz mocniejszymi i spokojniejszymi akcentami nadając jej swoistą płynność. Poza tym Skyboy z pochodzenia jest Anglikiem, stąd jego nienaganny akcent z Wysp, więc bariera śpiewania w obcym języku tak nie mierzi i od początku był to duży atut zespołu. Teraz do tego dołożono europejski poziom produkcji i ciężko poznać, że jest to nasz rodzimy (polsko-angielski) materiał. Muzyczny kosmopolityzm? W sumie do tego zmierzamy!

“The Legend of Legends” przebiła zdecydowanie swoją poprzedniczkę i zawdzięczać to można jedynie Neo Retros. O ile panowie od początku wydawali się dojrzali (w końcu pierwszą młodość mają już za sobą), teraz zdają się być bardziej skoncentrowani na tym, co i jak chcą grać. Można się czasem zżymać na brak polotu czy inwencji, ale jest to bardzo słuchalny materiał, który wkręca się w czaszkę z każdym kolejnym odsłuchem. A do “Sun Shines On” można pokręcić tyłkiem bez skrępowania. Nie tylko pod prysznicem, jak nikt nie patrzy.

Kuba Serafin


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (6 głosów, średnio: 7,83 / 10)



Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.