28.12.2015 09:00

Autor: Jarosław Kowal

Natural Snow Buildings – “Terror’s Horns”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


Natural Snow Buildings – “Terror’s Horns”
Ba Da Bing!/2015

Ponury mezalians drone’u i folku.

Co mogą stworzyć mężczyzna, który właściwie nie potrafi grać na gitarze oraz klasycznie wykształcona wiolonczelistka? Okazuje się, że zaskakująco wiele i to zarówno pod względem jakości, jak i ilości. “Terror’s Horns” to dwudzieste czwarte wydawnictwo w dorobku Natural Snow Buildings, a na przesłuchanie ich wszystkich jednym ciągiem mogłoby nie starczyć całego weekendu. Nikomu jednak taki maraton nie grozi – większość albumów ukazała się w bardzo niskich nakładach i dopiero od kilku lat Internet pozwala częściowo nadrobić zaległości, ale jeżeli z projektem francuskiej pary nie mieliście wcześniej do czynienia, to ich najnowszy materiał doskonale sprawdzi się jako inicjacja.

“Terror’s Horns” sprawia wrażenie swoistego podsumowania dotychczasowych pomysłów, wyciągnięcia esencji z wielu godzin improwizacji, eksperymentów z modulacją sygnałów dźwiękowych i balansowania na granicy bezkształtnego chaosu. Jest to także jeden z nielicznych albumów Natural Snow Buildings, który trwa krócej niż godzinę. Można uznać, że to najmniej poszukujący zestaw kompozycji, najbardziej otwarty na przypadkowego słuchacza, choć niezmienne obowiązuje tu zasada, jaką perfekcyjnie sformułował John Cage: [...] najmądrzej jest natychmiast się otworzyć i usłyszeć dźwięki, zanim rozum zdąży uczynić z nich coś logicznego, abstrakcyjnego lub symbolicznego [M. Nyman "Muzyka Eksperymentalna", s. 15].

Już pierwsze dźwięki “Dawn on a Buck Skin” zdradzają, że tym razem odstępy pomiędzy poszczególnymi nutami będą znacznie węższe, a ekspresja ich układu znajdzie melodyjniejsze ujście. Oczywiście nie jest to pop-rockowy przebój, ale nie jest to także drone’owe buczenie, jakie w przeszłości stanowiło jedną z ulubionych metod przemawiania do słuchaczy. “Saturna’s Black Belt” jest jakby drugą częścią tego utworu, ale po podjęciu identycznej formy, stopniowo zagęszcza się, gitarowe partie tworzą splot, a smyczek wydobywa z wiolonczeli niepokojący rezonans. Po kompletnie pozbawionym regularności “Twilight Bells, Terror’s Horns” wybrzmiewa jeden z najmocniejszych punktów albumu – “King In Yellow”. Solange Gularte nuci tu na przekór czemuś, co przypomina przesterowany shamisen, tworząc przejmującą folk-drone’ową balladę. Chwilę później głos i egzotyczny instrument milkną, kierując gatunkowe skojarzenia w stronę ambientu.

Dla fanów komiksów powszechnie znanym państwem jest fikcyjna Latveria, gdzie rządy sprawuje doktor Doom. Historia tego rejonu nie została nigdy szczegółowo opisana, ale sądzą, że jeżeli posiada własny folk, to brzmi on mniej więcej jak “People in the Hills”, gdzie delikatnie pobudzone dzwonki, wokalne sample oraz groźny dźwięk przypominający trąby łączą się w spójność, jaka teoretycznie nigdy nie powinna mieć miejsca. Czuć tutaj jednocześnie coś pięknego oraz niebezpiecznego. Natural Snow Buildings ma na koncie kilka singli, nie są to jednak single w typowym tego słowa znaczeniu (trwają dłużej niż nie jedna dyskografia grindcore’owego zespołu). “Sun Tower” ma natomiast wyjątkowe predyspozycje do zaistnienia jako faktyczny materiał promocyjny. Ponownie słychać tu ludzki głos, który dodatkowo jawnie inicjuje możliwą do zanucenia melodię, a całość mieści się poniżej pięciu minut. Nie napiszę, że to w pełni reprezentacyjny utwór, bo byłoby to krzywdzące dla całego dorobku Francuzów, ale bez wątpienia jest to kompozycja z największą siłą rażenia, która może przysporzyć Natural Snow Buildings wielu nowych fanów.

Śledzę poczynania tego projektu już od pięciu lat i wciąż nie mogę się nadziwić, że chociażby dla serwisu Pitchfork pozostaje on całkowicie anonimowy. W moim odczuciu są to autorzy jednego z najciekawszych wydawnictw tego roku.

Jarosław Kowal


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (3 głosów, średnio: 6,33 / 10)



Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.