19.10.2014 14:00

Autor: Jarosław Kowal

Näo – “III”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


Näo – “III”
Jarring Effects/2014

Mroczni rycerze post-rocka.

Jeszcze dekadę temu post-rock był świeżym, intrygującym zjawiskiem, ale zdążył już spowszednieć, stać się nieustającą repliką siebie samego. Tegoroczny album Mogwai czy zeszłoroczny God Is an Astronaut pokazały, że chociaż wciąż przyjemnie słucha się instrumentalnych długodystansowców, to brak im świeżości i pomysłów. Sądziłem nawet, że nadszedł już czas, aby okryć post-rocka całunem i właśnie wtedy trafiłem na trzeci (choć dla mnie pierwszy) krążek zespołu z Besançon, maleńkiej mieściny na wschodzie Francji. Urodzili się w niej Victor Hugo oraz bracia Lumiere i coś rzeczywiście musi być w atmosferze tego miejsca, bo Näo również okazało się być rewelacją.

Intro otwierające “III” oraz jego rozwinięcie w postaci utworu “… the Dirt” wyznaczają zespołowi miejsce na mapie muzyki oznaczanej fiszką “post” – znajdują się równo na granicy dominacji gitar i dominacji klawiszy, po sąsiedzku z m.in. 65daysofstatic czy Aucan. Pierwszego plusa zapisuję na konto producenta albumu – materiał brzmi świetnie, a subwoofer aż tańczy po dywanie. Przy “Barnsa” zauważyłem, że nie tylko on nie może ustać w miejscu, ale również moje barki, kark i kolano. Do tego momentu wciąż spodziewałem się jednego z tych albumów, które przelatują przez głośniki jak woda przez sito, ale niespodziewanie odkryłem coś znacznie gęstszego. Wyłączyłem Facebooka, dodałem decybeli i nagle chwyciło mnie tak zawzięcie, że po dziś dzień nie chce puścić.

Kolejny kawałek (“Transfiguratio”) jest tak patetyczny, że gdyby musiał mieć warstwę wideo, to prawdopodobnie oglądalibyśmy Batmana ratującego ukochaną z burzy ognia, siarczystych deszczy, rekinów-mutantów i Joker jeden wie czego jeszcze. Niemniej nie czuć tu sztucznie napompowanej powagi. Näo to Batman post-rocka – jako jedni z nielicznych są upoważnieni do korzystania ze słowa “mrok” bez wzbudzania uśmieszku politowania.

Na niespełna godzinnym albumie znalazła się przestrzeń dla odrobiny szaleństwa (np. “Kitab” z niemal punk rockową partią perkusji) i nieco większej dawki nastrojowego ociągania się (“Hardware”), są momenty, gdy dominuje elektronika (“Evol”) i takie, kiedy górę biorą gitary (“Out of the Sky”), ale główną zaletą Näo jest zdolność do łączenia tych wszystkich elementów w spójną całość. Najważniejszym składnikiem – którego często brakuje innym projektom parającym się podobną stylistyką – są jednak chwytające melodie. Nie mam na myśli refrenów, które można by nucić przy robieniu obiadu, ale ciekawie skonstruowane fragmenty dowodzące, że podział albumu na utwory nie jest w post-rocku jedynie formalnością kamuflującą jedną wielką ścianę dźwięku. Esencją “III” jest utwór “The Dart” wywołujący tak potężny i długotrwały przypływ gęsiej skórki, że zmuszam się do wyłączania go po dziesiątym czy dwudziestym odtworzeniu z rzędu z obawy przed wizytą u dermatologa.

Trzeci album Näo na pewno nie wskrzesi konającego gatunku, przypomina raczej dwadzieścia stopni na termometrze jednego październikowego dnia, przed którym i po którym jest tylko ciemno, mokro i zimno. To i tak dużo, a nawet jeszcze więcej, kiedy odrzuci się sztywne ramy zjawiska okraszonego mianem “post”, a pozostawi samo “rock”.

Jarosław Kowal


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (6 głosów, średnio: 7,67 / 10)


Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.