Najlepsze teksty 2013

Wybór jednoosobowy.

Tym razem to podsumowanie nie redakcyjne, ale autorskie. Dlaczego teksty? Wygląda bowiem na to, że niewielu słuchaczy zwraca na nie uwagę. Ba, nawet twórcy czasem przyznają się, że stanowią one dla nich element drugorzędny – na przykład Katie Stelmanis wyznała w jednym z wywiadów, że zaczęła zwracać uwagę na to, co śpiewa, dopiero podczas pracy nad drugim albumem Austry. Ostatecznie do czytania jest literatura, a w muzyce chodzi o brzmienie. Ale dobrze się słucha tekstów, które nie tylko pasują do melodii, ale niosą ze sobą ładunek emocjonalny i zgrabne metafory. To trochę paradoks, że na pomysł wyróżnienia najlepszych fragmentów z 2013 roku wpadłam właśnie ja – na mojej osobistej liście najlepszych zeszłorocznych albumów królują płyty pozbawione wokali (Innode, Fire!, Jon Hopkins, The Haxan Cloak…). Niemniej, oto zestaw muzyków, którzy moim zdaniem ze słowami poradzili sobie najlepiej.
Ach, no i wypada wspomnieć, że cała zabawa dotyczy angielszczyzny. Takie zboczenie.

Robert Johnson and the devil man
Don’t know who’s gonna rip off who

Nick Cave, wiadomo, gracz pierwszoligowy. To, co mnie urzeka w tych dwóch wersach, to referencyjność – mam słabość do piosenek o historii muzyki tak jak do autotematycznych filmów. Co ciekawe owa autotematyczność w tym roku często posunięta była najdalej – nie, żeby motywy w stylu “właśnie teraz siedzę i piszę ten tekst piosenki” były nieznane. W 2013 temat podjęli, obok Nicka Cave’a, który zrobił to chyba w najbardziej spektakularny sposób – na “Push the Sky Away” obok powyższego znajduje się utwór “Finishing Jubilee Street” – między innymi Christopher Owens, zastanawiając się What if I’m just a bad songwriter/ And everything I say has been said before? i Scott Hutchinson z Frightened Rabbit, wyznając w “The Oil Slick”, że nie bardzo sobie radzi z napisaniem piosenki o miłości.

Here I am
Not quite dying

W tym przypadku ważne z czyich ust wydobywają się słowa. David Bowie zrobił wszystkim miłą niespodziankę prezentując album, który będzie znacznie lepszym zakończeniem jego kariery (jeśli przedtem nie wykręci nam podobnego numeru, czego jak najbardziej można mu życzyć) niż wydana przed dziesięcioma laty “Reality”. Teksty na “The Next Day” są silnie zagnieżdżone w kontekście.

The monarch’s my right hand
Left is the sparrow
Twilight blue my bone and marrow

Świat CocoRosie to jeden z ciekawszych. Jest tajemniczo, wieczornie, księżyc rozmawia z krukami, a w samym środku tej magicznej krainy – mroczne dramaty. Wróble to stali rezydenci “Tales of GrassWidow”.

I have only two emotions,
Careful fear and dead devotion

O kunszcie Matta Berningera chyba nie kogo nie trzeba przekonywać. W “Don’t Swallow the Cap” oddaje honory Cobainowi i czwórce najsłynniejszych liverpoolczyków. Można by cytować co drugą linijkę z “Trouble Will Find Me”, ale w niniejszym kolażu ułożonym w opowieść o smutnym bohaterze pojawią się jeszcze tylko dwa fragmenty.

I believe in rapture,
for I’ve seen your face

Czasem tekst wcale nie musi być karkołomnym połączeniem rzadko używanych słów – proste wyznania ujęte w bezpośredni sposób potrafią być równie zgrabne, zwłaszcza przekazywane głosem Nicka Cave’a.

a power that moves neurotically
like a widow with a rosary

Kolejny wielki tekściarz. Na “Dream River” pełno jest ironii i eleganckich wyrażeń w stylu tego powyżej.

Now
With my head in the clouds
I’ll sit here and burn,
I will burn

“Currents” to piąta płyta czwórki rodzeństwa i jednego kuzyna z Texasu. Uroki piskliwego wokalu często oplatają się wokół bardzo ładnych sformułowań, choć całość piorunującego wrażenia nie robi, jednak warto w tym materiale pogrzebać. Trzeba tylko uważać na pszczoły.

The only words I’ve said today are beer and thank you

Taki smutek. Nie ma tu patetyzmu, dramatyzmu, ale jest dużo ładnych, choć niepozornych obrazów.

I know nothing’s wrong but I’m not convinced

Local Natives to może nie mistrzowie pióra, ale gdzieś między eleganckie gitarowe riffy potrafią powciskać ciekawe wersy.

I am secretly in love with
Everyone that I grew up with

The National po raz drugi, tym razem z demonami – Berninger wyjątkowo dobrze oddaje w słowach piosenek różnego rodzaju lęki, niepewność, brak stabilności i pewności siebie.

But I’m about as lonely as crackers that supermodels eat

Tyler to raper utalentowany, składa słowa błyskotliwie, choć tylko niektóre z powstałych wersów to takie świecidełka, jak to powyżej. “Cowboy” to w dodatku kawałek z najciekawszym motywem na całej płycie – mityczny bohater w podróży.

I got no job I got no money got no self esteem
I take a Xanax every morning for anxiety

To wprawdzie piosenka pochodząca z albumu wydanego w 2012, ale jest też wersja zeszłoroczna, nagrana na potrzeby wspólnego nagrania z The Orwells. A jest to kawałek wyjątkowo uroczy, zahaczający o groteskę w swym beztroskim opisie poważnego przypadku chorobliwego tchórzostwa.

And I woke up with my green eyes blue
And all I think about is you

Tu kolejny przykład urzekającej prostoty – nie bez znaczenia jest sposób zaśpiewania tej ładnej gry niebieskiego ze smutkiem.

Cause there’s this tune I found
that makes me think of you somehow
and I play it on repeat

Piosenka, która podbiła serca fanów indie. Nowa płyta Arcitc Monkeys zdradza silne wpływy Queen of the Stone Age, choć niektórzy twierdzą, że uczeń przerósł mistrza. Niewątpliwie to, co wyróżnia młodszych panów od ich idoli to teksty Alexa Turnera – jak zawsze błyskotliwe, czarująco ironiczne a przy tym proste i dotykające codzienności, jak ten powyżej.

you think I hate myself, but it’s you I hate
Because you have the nerve to make me feel

John Grant pisze piękne męsko-męskie piosenki miłosne. Podmiot liryczny, najczęściej stary i rozgoryczony, swoje żale ubiera w formę niemal ociekającą bon motami, i choć nie ma na “Pale Green Ghosts” takich celnych ciosów jak w “Queen of Denmark”, “GMF” jest godny swego tytułu, kokieteryjnie ukrytego pod skrótem.

And your arms around me are keeping me warm.
But baby, I’m still feeling cold.

Witamy w krainie Keatona Hensona – tak, tu zawsze jest zimno. Cicho, ciemno i mokro od łez. Nie brzmi zachęcająco, a jednak, mało kto potrafi tak zgrabnie przelać rozpacz na słowa, jak ten tajemniczy pan. A tak, jak obok smętnych melodii znajdzie się i mocniejsza gitara, tak w tekstach pojawia się kilka różnych odcieni.

Some say love is a burning thing
That it makes a fiery ring
Oh but I know love as a fading thing
Just as fickle as a feather in a stream

Matthew Houck dokonał nie lada sztuki – napisał piosenkę, która jest jednocześnie jękiem zawodu i deklaracją niepodległości. Rozczarowanie i rezygnacja sąsiadują tutaj z wolą przetrwania i magnetyzującym spokojem. To idealna pożywka dla pochłaniaczy smutnych piosenek o miłości, z możliwością odbicia się od dna gratis. W dodatku po mistrzowsku reinterpretuje Casha. Drugiej takiej perły na “Muchacho” nie ma, ale nie znaczy to, że płyta nie jest warta uwagi.

It wasn’t like a rain, it was more like a sea
I didn’t ask for this pain, it just came over me

Do trzech razy sztuka i panowie pojawiają się w tym zestawieniu po raz ostatni, ale nie sposób nie wyróżnić tej piosenki. topiąc się w kanonicznym już dla tego rodzaju wyznań motywie deszczu Berninger nie tylko unika banalności, ale włącza do możliwości interpretacyjnych cały kontekst swych odniesień do wody, jednego ze stałych elementów słownika The National. Halucynacje podczas ulewy układają się w emocjonalne obrazy, podczas gdy ty zamyślasz się na szezlągu. Nie polecam robienia różowych królików na mezcalu w miejsce tequili.

My pursuit of sadness is not knee jerk
I don’t have a second heart to break

Lloyd Cole chciał być w 2013 jak Bob Dylan. “Standards” to nie grzechotniki, ale płyta wyszła całkiem przyjemna, z lekką nutką mizantropii i takimi grami słownymi jak wyżej. Bo w końcu, jak to już dawno ujął Jagger pursuit of happiness is such a bore.

I pressed my ear against your back not even a week after we met
And I felt your heartbeat fall like raindrops in a bucket

Już owce i pszczoły, które sobie nawtykała do artystycznego pseudonimu, świadczą o intrygującym podejściu Aly Spaltro do zestawiania słów. “Ripely Pine” to udany debiut, na którym pełno jest zdarzeń w stylu gięcia ciała jak w “Crane Your Neck” czy pisania po ścianach miąższem nektarynek (“Bird Balloons”).

Please take me back to when I was yours

Daughter święci triumfy, również u nas pojawili się na pierwszym miejscu. Ich melancholia pracowicie zbudowana jest na dosadnie depresyjnych stwierdzeniach.

I hope you’ve got a lover now, hope you’ve got somebody who
Can give you what you need like I couldn’t seem to do.
But if you’re sad and you are lonesome and you’ve got nobody true,
I’d be lying if I said that didn’t make me happy too.

Josh Ritter bawi się w Dylana, nawet tytuł płyty wybierając nasuwający skojarzenia (“Beast in its Tracks”, przecież wiadomo, że na torach to tylko krew). Inspiracja zacna, wyniki nienajgorsze. “New Lover” to bardzo zgrabna piosenka, a pointa rozbraja oczyszczającą szczerością w opozycji do zwyczajowych zapewnień podmiotów lirycznych-byłych kochanków.

I promise I can grow tall

Właściwie cały ten, krótki zresztą, tekst mogłabym tu wypisać. Tylko kilka linijek, proste metafory, w połączeniu z delikatnym głosem Twigs i cieknącą muzyką tworzą niesamowicie poruszające wyznanie. Na Rap Genius twierdzą, że to o prostytucji, zabawna interpretacja, ale zdecydowanie zbyt dosłowna.

I hate ignorant folks,
who pay money to see gigs
And talk through every fucking song

Passenger niebezpiecznie balansuje na granicy banału, a czasem nawet bezpardonowo wdeptuje weń ze śmiałością godną wirtuoza (Paulo Coelho, ihm), ale zdarzają mu się frazy rozbrajające. Niektóre oczywistości są warte powiedzenia. Niektóre proste zabiegi się bronią, jak to nawiązanie do klasyki: first cut is the deepest but the rest still flippin’ hurt. Gdzie trzeba, pan nie boi się solidniej zaklnąć, jak wyżej. Grzebać na nowym albumie dla tych kilku wywołujących uśmiech zdań? Można. Lepiej iść na koncert i tam posłuchać, jak je śpiewa razem z całą publicznością, ale to już trochę trudniejsze zadanie.

There’s no need to be an asshole, you’re not in Brooklyn any more

Jedna z najczęściej cytowanych linijek z zeszłorocznych tekstów piosenek. W jednym z wywiadów chłopcy przyznali, że miała to być zaczepka, nie bazująca na głębszej niechęci do mieszkańców Brooklynu. Brzmi niesamowicie chwytliwie, u zainteresowanych tematem budzi kontrowersje, więc zadanie spełnione. W postmodernistyczne wycinanki Foxygen wpisuje się znakomicie.

December’s traditions suck the last of summer from our cheeks

Nie dość, że ozdobione pięknym szkockim akcentem, słowa w muzyce Frightened Rabbit same w sobie przykuwają uwagę słuchacza. Na nowej płycie nie ma takich wstrząsów, jak na świetnym “Midnight Organ Fight”, to raczej wędrówki i wysysanie lata grudniem właśnie.

And if you’re still bleeding, you’re the lucky ones.
‘Cause most of our feelings, they are dead and they are gone.

Dramaty znajdziemy za to u tego tria. Delikatna melancholia i dręcząca pustka składają się na piękny, choć depresyjny obrazek. Czyli Daughter po raz drugi; trzeciej szansy nie dostaną, to bardziej pasuje do ich optymistycznej stylistyki.

Time wounds all the heals as we fade out of view.

Kolejna płyta pełna załamań sercowych, tym razem ujętych w romantyczną wizję skonstruowaną ze słów i wyrażeń giętych na wszelkie sposoby.

What if in paradise there are no huris waiting?
What if all you got
are grapes, succulent grapes…

Na koniec – wisienka. Pardon, winogrono. Co, jeśli to tylko pomyłka w tłumaczeniu? pyta Blixa Bargeld, a pytanie jest umieszczone w takim kontekście, że tłumacze powinni zacząć drżeć. Cała – niespodziewana – kolaboracja z włoskim kompozytorem Teho Teardo jest majstersztykiem. W końcu to Blixa.

Katarzyna Borowiec




Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.