Najlepsze albumy zagraniczne 2014 roku

Wybraliśmy aż 25 płyt!

Nasze podsumowanie jest proste: każdy z redakcji wybiera 10 albumów, które najbardziej podobały mu się w 2014 roku (takie, których najczęściej słuchał, które muszą być wyróżnione lub pod wpływem których ugięły mu się nogi). Następnie wszystkie otrzymywały punkty: najlepszy 20, ten najmniej świetny 2. Razem na naszej liście znalazły się 102 albumy reprezentujące przeróżne gatunki muzyczne, a po podliczeniu wszystkich punktów wybraliśmy 25 pozycji, które znalazły się na naszej liście i 12, które musieliśmy wyróżnić. Jeśli jesteście ciekawi, jakie 3 wydawnictwa były najczęściej słuchane w minionym roku przez każdego z naszych redaktorów, sprawdźcie to krótkie podsumowanie.

W poniższym zestawieniu znajdziecie tylko 5 debiutantów – Kiasmos, SOHN, Royal Blood, Glass Animals i… Damon Albarn. Jest kilka “tych drugich płyt” i trzecich także. Ale jest także pewna dwudziesta płyta pewnej Pani. Albumy przez nas wybierane miały premierę przeważnie w kwietniu/maju i wrześniu/październiku. Przypadek? Myślę, że musimy się temu bliżej przyjrzeć, bo np. żaden grudniowy krążek nie wszedł na listę, a w styczniu była to tylko jedna płyta.

Jak co roku mamy tu niezły rozstaw gatunkowy – od dziwności pod postacią albumu Bena Frosta, przez garażową płytę Cloud Nothings i przyjemną Taylor Swift, aż po smutną Lykke Li i prosty album The War On Drugs. W podsumowaniu znalazło się sporo płyt elektronicznych i rockowych, ale także takich, które ciężko przypisać jednemu gatunkowi. Zwróciliśmy także uwagę na folkowe płyty. Prym wiodą u nas albumy w jakiś sposób delikatniejsze, które działają bardziej na duszę niż na ciało. Sprawdźcie, jak to wszystko się prezentuje!

25. Fink – “Hard Believer” (recenzja / utwór)

Naszą 25-tkę otwiera spokojny, stonowany album, który niepozbawiony jest interesujących smaczków. Fink na swojej szóstej płycie ciągle robi to samo i robi to dobrze.

24. Scott Matthews – “Home (part 1)” (utwór)

Czwarty album songwritera z Anglii zabiera nas w miejsce, gdzie tęsknota miesza się z marzeniami. Znajduje się na nim 11 ciepłych kompozycji, które umilą każdy wieczór.

23. Morrissey – “World Peace Is None of Your Business” (recenzja / utwór)

Tyle lat minęło, a Morrissey ciągle w formie. To już jego dziesiąty solowy album, który potrafi momentami zachwycić. Posłuchajcie chociażby takiego “Istanbul”.

22. Cloud Nothings – “Here and Nowhere Else” (recenzja / utwór)

Już przy pierwszej wzmiance o ich kolejnym krążku wiedzieliśmy, czego możemy się po niem spodziewać. I nie jest to żadna wada! “Here and Nowhere Else” to idealny rockowy album.

21. Taylor Swift – “1989″ (recenzja)

To chyba jedno z największych zaskoczeń tego roku, bo kto by się spodziewał, że Swift nagra tak dobrą, różnorodną płytę? Piosenkarka wprawiła w zachwyt nawet nas. Jak najbardziej jesteśmy za takim popem!

20. Little Dragon – “Nabuma Rubberband” (recenzja / utwór)

Kto by pomyślał, że to już czwarta płyta szwedzkiego zespołu. “Nabuma Rubberband” jest tak świeżym materiałem, że można by stwierdzić, że nagrali ją genialni debiutanci. Brawa za trzymanie ciągle wysokiego poziomu!

19. Perfume Genius – “Too Bright” (utwór)

A teraz wracamy do spokojniejszych, choć momentami niepokojących brzmień. Mike Hadreas – ten to potrafi. Inteligentnie łączy ze sobą elektronikę z akustycznymi nagraniami, które brzmią wyjątkowo mocno.

18. Swans – “To Be Kind”

“To Be Kind” to 2 godziny porozciąganych gitarowych dźwięków, snującej się lub rozpędzonej perkusji, ostrych riffów i przeciąganych wokaliz. Nie każdy to wytrzyma, ale my dajemy radę i bardzo nam się to podoba.

17. Kiasmos – “Kiasmos”

Ależ to jest piękna płyta! Ólafur Arnalds i Janus Rasmussen połączyli siły w najlepszy z możliwych sposobów. “Kiasmos” jest pełne melancholijnych brzmień. Musicie poznać tę płytę!

16. Marianne Faithfull – “Give My Love to London” (recenzja)

Pani Faithfull ciągle daje czadu. To jej dwudziesta (sic!) płyta, a ona dalej czaruje głosem i tekstami. Swojej energii mogłaby oddać niejednemu dwudziestolatkowi.

15. Damien Rice – “My Favourite Faded Fantasy” (recenzja)

Czas na kolejnego songwritera, który w tym roku nas oczarował. Od wydania jego poprzedniego albumu minęło 8 lat, ale opłacało się czekać na coś tak dobrego jak “My Favourite Faded Fantasy”.

14. Ben Frost – “A U R O R A” (recenzja)

Ben Frost tym razem przeszedł samego siebie i nie będzie kłamstwem stwierdzenie, że “AURORA” jest jego najlepszą płytą. Co jak co, ale tyle pięknego hałasu nie słyszeliśmy już dawno. Więcej, panie Frost, więcej!

13. St. Vincent – “St. Vincent” (recenzja / utwór)

Jaka ona jest dziwna. Ale jaka fajna! St. Vincent w końcu nagrała płytę, która zachwyciła w całości. Ten krążek to takie intrygujące wygłupy, na które każdy chciałby sobie pozwolić, ale nie każdy potrafi to zrobić.

12. SOHN – “Tremors” (recenzja / utwór)

Christopher Taylor już w 2012 roku czarował nas swoim głosem i fantastycznymi utworami, ale dopiero 2 lata później wydał swój debiutancki album. I to jaki! “Tremors” słucha się w wielką przyjemnością.

11. Royal Blood – “Royal Blood”

Ci panowie to dopiero dają czadu! Brakuje Wam energii? Włączcie debiutancką płytę Royal Blood! Znakomicie sprawdza się w samotności oraz w większym gronie. To najlepszy mocno-rockowy krążek tego roku.

10. Caribou – “Our Love” (recenzja)

Na “Our Love” nie zaznacie klimatu znanego z albumu “Swim”, ale ciągle będziecie ukontentowani. Caribou serwuje rozciągnięte w czasie kompozycje pełne muzycznych smaczków. 40 minut odurzenia.

9. The War On Drugs – “Lost in the Dream” (recenzja / utwór)

Najlepiej tę płytę opisuje u nas Kasia Wojtasik: Sprawia wrażenie przeciętnej, pozbawionej skrajności, nudnej. I pięknej, z powodu poprzednich trzech przymiot(nik)ów.

8. Sun Kil Moon – “Benji” (recenzja)

Mark Kozelek wraz z kolegami stworzyli nieprzeciętną, folkową płytę. W wielu utworach można zasłuchiwać się ciągle od nowa, aby odkryć, że tak naprawdę niczego nie odkryliśmy, oprócz własnej duszy.

7. Sharon Van Etten – “Are We There”

Sharon! Jaką ty cudowną płytę nagrałaś, kobieto! “Are We There” to zbiór 11 tak zwyczajnie świetnych piosenek. Jesteśmy oczarowani i właściwie ciężko powiedzieć, czy to przez jej głos, przez pewną zadziorność, czy charyzmę.

6. Glass Animals – “Zaba” (recenzja / artykuł / utwór)

“Zaba” to najbardziej seksowna płyta w naszym zestawieniu. Glass Animals są debiutantami, którzy w zupełności zasłużyli na miejsce 6. Posłuchajcie ich snujących się utworów, wprawiających w intensywny nastrój.

5. Paolo Nutini – “Caustic Love” (recenzja / utwór)

Nutini wrócił po 5 latach z fantastycznym albumem “Caustic Love”. Słucha się tego wyśmienicie, w końcu mamy tu soul z domieszką funku w najlepszym wydaniu. Poczujcie, co mu w duszy gra, być może u Was gra tak samo.

4. Lykke Li – “I Never Learn” (recenzja / utwór)

W naszym półrocznym podsumowaniu znalazła się na 1. miejscu. Teraz spadła o 3 oczka. Jednak niewiele zmienił się nasz odbiór tej płyty – nadal mamy do czynienia z pięknymi, choć smutnymi piosenkami o miłości. Jesteśmy zastrzeleni.

3. Warpaint – “Warpaint” (recenzja / utwór)

Warpaint to najwyżej notowane kobiety w naszym podsumowaniu. Ich drugi album potwierdza, że tworzą znakomity team, który potrafi oczarować nie tylko w domowym zaciszu, ale także na koncercie. “Warpaint” brzmi genialnie od początku do końca – co do tego nie mamy wątpliwości.

2. Damon Albarn – “Everyday Robots” (recenzja / utwór)

Pół roku temu był u nas na 2. miejscu i nic się nie zmieniło. Cóż za debiut, proszę Państwa! W końcu coś solo. I chyba tego nam brakowało w całej twórczości Albarna. Teraz wiemy, jaki jest naprawdę i bardzo przypadło nam to do gustu. “Everyday Robots” to płyta, którą trzeba przesłuchać minimum 5 razy. A później nie wyleczycie się z tej miłości.

1. Ben Howard – “I Forget Where We Were” (recenzja)

Zaskoczeni? Oczywiście, że nie, w końcu to genialna płyta! To zaledwie drugi krążek Bena Howarda, a brzmi jakbyśmy znali go od zawsze, jakby wrócił do nas stary dobry znajomy, który wie, na jakiej muzyce zależy nam najbardziej. “I Forget Where We Where” potrafi wyzwolić w nas wiele uczuć: od smutku do radości, od niepokoju do harmonii. Czy potrzeba czegoś więcej?

Wyróżnienia:

Ariel Pink – “Pom Pom” (recenzja)
D’Angelo – “Black Messiah”
Dan Croll – “Sweet Disarray” (utwór)
Erlend Oye – “Legao” (utwór)
Flying Lotus – “You’re Dead” (recenzja / utwór)
Hundered Waters – “The Moon Rang Like a Bell” (utwór)
Lamb – “Backspace Unwind” (utwór)
Low Roar – “0″ (recenzja / utwór)
SBTRKT – “Wonder Where We Land” (recenzja / utwór)
Spoon – “They Want My Soul” (recenzja)
Ty Segall – “Manipulator”
Young Fathers – “Dead”

Ewelina Malinowska

Muzyczne podsumowanie roku 2014:

Najlepsze albumy polskie>>
Najlepsze albumy zagraniczne >>
Najlepsze EP-ki >>

Najciekawsze polskie utwory (playlista) >>
Najciekawsze zagraniczne utwory (playlista) >>
Najlepsze okładki >>




Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.