14.12.2011 15:21

Autor: Maria

Muzyka to temat, w którym czuję się pewnie

Kategorie: Czytelnia, Wywiady

Wykonawcy:


“Muzyka to temat, w którym czuję się pewnie”

O tworzeniu muzyki, graniu solo i w zespole oraz sensie bycia muzykiem – rozmowa z Elektrische.TV

Uwolnij Muzykę!Skąd ty właściwie jesteś?

Szymon Weiss: Spod Opola. Właściwie mogę powiedzieć z Opola.

Uwolnij Muzykę!Podoba ci się Wrocław?

Szymon Weiss: Opolanie mają wspólną nić z Wrocławiem, jesteśmy wszyscy post-niemieccy. Mamy we krwi czystość i porządek. To się czuje, że jesteśmy sąsiadami Niemców, i że to wszystko jest przemyślane, począwszy od architektury. Jeśli chodzi o ludzi, to znów widzę podobieństwo: są aktywni i mają chęć kreowania. Poza tym sądzę, choć nie chcę opowiadać banałów, że Wrocław jest atrakcyjnym miastem.

Uwolnij Muzykę!: W Opolu dużo jest takich knajpek jak Das Lokal, z tak konkretnym stylem i konsekwencją stylistyczną?

Szymon Weiss: Niekoniecznie.  Z tego co pamiętam, to jest tam około trzech liczących się klubów. Ale nie dam świadectwa bieżącej sytuacji, bo nie mieszkam tam od dawna. Dobre lokale popełniają często stylistyczne samobójstwo już po około trzecim roku trwania. Poza tym, często dotykają tyko powierzchni konkretnego stylu muzycznego (fala house’u, elektro, dubstepu), nie wychodzą ponad nią. To, co się dzieje w lokalach opolskich to najczęściej reprodukcja, a nie kreatywność. Wszyscy, którzy tworzą coś nowego – wyjeżdżają do stolicy lub za granicę. Gdy zostają – duszą się z braku możliwości. Więc w zasadzie nie ma kreacji, są tylko ludzie, którzy kopiują rynek.

Uwolnij Muzykę!: A Das Lokal?

Szymon Weiss: W tej chwili to bardzo opiniotwórczy lokal. Samo to, że ja tu gram, świadczy, że klub nie uderza w mainstream. I żyje! I niech żyje!

Uwolnij Muzykę!: W ilu projektach muzycznych poza Elektrische.TV się udzielasz?

Szymon Weiss: Jest jeszcze bardzo mocny projekt AXM (AXMusique) oraz Yummy Cake. W obu gram na perkusji. Od niedawna biorę udział w bardzo popowym projekcie, chociaż tego jeszcze nie zdradzam. Niedawno skomponowałem trochę muzyki na zamówienie, dzięki czemu przeżyłem wakacje. Niedawno też, wspólnie z Tomkiem Walewskim, nagraliśmy muzykę – soundtrack w stylu grunge do filmu Jozefa Skolimowskiego. Grywam też jako DJ, a we czwartki grywam jazz. No dużo tego. Cała rzesza. Najczęściej jednak jako e.TV lub AXM, czyli elektro. Yummy Cake rzadziej gra, ale wyłącznie duże imprezy.

DJ Draq (Pink Kong, Electroclash.pl): Yummy Cake to jedyny w pełni instrumentalny electroclashowy zespół w Polsce - prawdziwy, brudny electroclash.

Szymon Weiss: Szkoda, że to nie to co kiedyś! Electroclash to już nie jest nowość. Teraz to tylko ogon tego, co było kiedyś. Pochodna pochodnej. Mimo, że nie jestem “falowy” i wybieram muzykę jako jakość a  nie styl, to powrót elektro i jego odnóg był dla mnie zbawieniem. Brzmienie, rockowe zacięcie. Riff. No i możliwość elektronicznej ekspresji, jako kontrapunkt do nudzących mnie wszechobecnych gitar.

Uwolnij Muzykę!: A poza muzyką?

Szymon Weiss: Od niedawna pracuję po kilka godzin w tygodniu w szkole jako nauczyciel angielskiego.

Uwolnij Muzykę!: Jak Ci idzie misja wychowawcza?

Szymon Weiss: Fajnie. Myślałem, że będę wrogiem dzieci, a okazuje się że moje ignoranckie… no, może nie ignoranckie, ale spokojne, luzackie podejście, sprawia, że dobrze się ze sobą czujemy.

Uwolnij Muzykę!: Dzieci cie rozpoznają?

Szymon Weiss: Tak, pytają co robię, a ja  im opowiadam, w następstwie muszę usuwać pijackie zdjęcia z facebooka, żeby mnie za to nie ścigali ich rodzice.

Uwolnij Muzykę!: A gdyby nie muzyka i nie angielski, co byś robił w życiu?

Szymon Weiss: Właśnie nie wiem. Moja niecierpliwość nie pozwala mi robić czegoś przez długi czas i na pełny etat. Musiałbym mieć chyba co dzień cztery kompletnie inne prace, żeby się nie nudzić, albo inną pasjonującą rzecz. To tak jak ze wszystkimi ulubionymi rzeczami: lubisz piwo, ale jak by nie było go na świecie, to lubiłbyś co innego. Przypuszczalnie zostałbym przy malowaniu  graffiti, pewnie rozwinąłbym do tej pory swój styl i robił coś na kształt tego, co teraz zwą mural. Zająłbym sie sztuką wizualną.

Uwolnij Muzykę!: To twoje szybkie nudzenie się sprawia, że grasz od 13 roku życia, ale ciągle na czymś innym?

Szymon Weiss: Nie – w sensie instrumentu. Ale ogólnie to tak. Gram co rusz coś innego; był już rap (zespół Kultórwa z Jareckim), był jazz (orkiestra dęto-perkusyjna), metal (z dobrą dozą bardzo lotnej elektroniki), teraz jest Elektrische.TV. Co rusz nowy pomysł, któremu nie umiem odmówić. Stanie sie nauczycielem przypuszczalnie też jest efektem mojej spontaniczności.

Uwolnij Muzykę!: A co będzie po Elektrische.TV?

Szymon Weiss: Nie wiem. Teraz wracam do jazzu, gramy co  czwartek w klubie jamy jazzowo – elektroniczne. Ale podkreślam, nie jest to stricte jazz, bo po 3 godzinach jazzowania grywamy już bardzo chore rzeczy. Dużo pętli, syntezatorów. Jak Jimi Tenor 10 lat temu.

Brakowało mi pracy z perkusją i wróciłem do tego. I dzięki AXM, i Yummy Cake to się rozwija. Mimo, że w tych zespołach jestem przede wszystkim dzięki mojemu elektronicznemu projektowi perkusji to na obu ekipach szczęśliwie wyperswadowałem, że obecność prawdziwych beczek to najlepsza droga do scenicznego rock and rolla.

Ale liczę, że dobra ekipa filmowa w przyszłości kupi ode mnie soundtrack. Praca w studio jako kontrapunkt do (momentami zbyt) ekscytującej obecności na scenie jest chyba na przyszłe lata najmilszym z planów.


Szymon Weiss:
Potrafię trochę na gitarze, wiadomo – basie również, “tak sobie” gram na klawiszach w skali d-moll… czyli na tych samych białych. Tyle w zakresie instrumentów.

Uwolnij Muzykę!: Czyli podsumowując, poza perkusją na czym jeszcze grasz?

Uwolnij Muzykę!: A planujesz na czymś jeszcze?

Szymon Weiss: Warto byłoby potrenować pianino, ale ze mną jest ten problem, że jak mam je trenować, to zaraz skomponuję utwór. A na instrumencie nadal nie potrafię grać. Na dłuższą metę przez takie zachowanie jestem w stanie teraz mnóstwo rzeczy ogarnąć: zagrać koncert jako ElektrischeTV, zagrać potem jako DJ (na evencie, którego sam będę promotorem), w zespole na perkusji akustycznej, potem jazz, mogę nagłośnić Twój koncert i wyprodukować płytę.

Uwolnij Muzykę!: Jesteś samowystarczalny!

Szymon Weiss: Niby dużo potrafię zrobić, ale nie wiem czy to jest dobre. Teraz zachowanie w stylu renesansu to samobójstwo. Lepsza jest specjalizacja. Ciężka praca nad własnym stylem (np. 100 podobnych utworów – taka fabryka, jak Boys Noize czy Boards of Canada swego czasu). Chciałbym lepiej znać się na masteringu – wtedy byłbym samowystarczalny.

Elektrische.TV jest takim projektem, który właściwie jest sumą moich wszystkich umiejętności: perkusja, programowanie, produkcja brzmienia i trochę klawiszy i moich eksperymentów z customowym instrumentarium.

Uwolnij Muzykę!: Na początku Elektrische.TV było zespołem. Gdzie się te osoby podziały?

Szymon Weiss: Największy skład jaki mieliśmy był 2 – 3 lata temu w Irlandii. Czeszka, Andrea Sladek – wokalistka, Francuz Julien Dorgere na klawiszach, a na basie Sebastian Serpell z Chile, ale w jego przypadku okazało się, że Unia Europejska nie jest łaskawa; poza e.TV nie mógł dostać pracy i wyjechał. Andrea nie trenowała. Zaraz przed tym, jak ją nikczemnie wyrzuciliśmy, nagraliśmy jej wokale i zaczęliśmy je synchronizować z nagranymi na VHS dziewczęcymi ustami. W ten sposób zaczęliśmy wozić telewizor na swoje koncerty, odpalaliśmy klawiszami sample wokalu, które były synchronizowane z wizualnymi samplami i wyglądało to jakby telewizor śpiewał. Też przez to Elektrische Muzzikae zmieniliśmy na ElektrischeTV. Telewizor jeździł z nami i był to nasz wizualny logotyp.

Potem i z Julienem przestałem się dogadywać i delikatnie zacząłem z niego rezygnować. Z wolna zacząłem te koncerty grywać sam i okazało się, że wcale mi to nie wychodzi na złe. A gdy już się wyprowadziłem z Irlandii w zeszłym roku w marcu, okazało się, że (mimo, że zamieszkałem w Berlinie) w Polsce solowy projekt zaczął działać ekstra!

Uwolnij Muzykę!: Ale plusy grania z zespołem na pewno jakieś były?

Szymon Weiss: Oczywiście! Samo to, że w samochodzie, gdy jesteśmy we dwoje/dwóch czy we troje/trzech, to jest radość i rock’n'roll! A jeśli na kacu wracam Volkswagenem 250 km sam, to lepsze jest tylko samobójstwo (śmiech).

Uwolnij Muzykę!: Zobaczymy kiedyś ElektrischeTV na Open’erze, Coke Festiwalu czy innych tego typu?

Szymon Weiss: Nie wiem. Znam ludzi, którzy to organizują, ale sądzę, że dopóki nie wydałem czegoś oficjalnie, nie obronię się. Tak czy inaczej wydawca moich singli – Requiem Recs, gratuluje mi, że moja muzyka broni się bez albumu czy EP-ki, że gram koncerty i ludzie mnie rozpoznają, ale póki nie wyłożę materiału, który zagra w radiu czy w telewizji, to nie mam biletu wstępu na te główne eventy.

Uwolnij Muzykę!: Powiedz mi, co w ogóle ciekawego jest w występach? Jest ten biedny artysta, który potańczyć nie może, bo musi pracować na  to, żeby ludzie się bawili, popić też za bardzo nie może.. Dobrze, widzę, że może, ale pion musi utrzymać. Więc co jest takiego fajnego w graniu dla publiczności, kiedy nie można się bawić razem z nimi?

Szymon Weiss: To, że jest się szefem ceremonii, dzięki któremu publiczność ma za zadanie dostać ekstazy. Artysta na scenie decyduje o stanie umysłu całej rzeszy ludzi przed nim. Gdy przy prezentowaniu własnej twórczości uzyskuje się ogromną, pozytywną reakcję, to ma się wrażenie, że serce rośnie. Nieraz sie tajniakiem rozpłakałem. Artysta czy Dj to ten ktoś, dzięki komu idziesz po koncercie do domu i zakreślasz miniony weekeend jako udany. Tyle pracy i tyle przygotowań po to, by w godzinę koncertu się kompletnie sprzedać. Nagroda za to przychodzi natychmiast. To niesamowita adrenalina. Później się do niej tęskni i chce się grać więcej. Ale w gruncie rzeczy koncerty gra się po to, żeby się dowartościować. By udowodnić sobie, że jest się dobrym, a co za tym idzie – coś się znaczy. Dobrzy lub tym bardziej wybitni artyści to raczej niedowartościowane czuby i pracoholicy. Jeśli ktoś zaczyna doceniać ich odmienne opinie (spojrzenie na muzykę), wtedy zaczynają za tym podążać. Oddalają się niejednokrotnie od myśli samobójczych.

Uwolnij Muzykę!: A twoją EP-kę sam Jezus ze Świebodzina pobłogosławił.

Szymon Weiss: Tak!

Uwolnij Muzykę!: Jak do tego doszło? Musiałeś się zapisać na audiencję?

Szymon Weiss: Gdy wyjeżdżałam z Berlina do Warszawy w listopadzie zeszłego roku przejeżdżałem przez Świebodzin i jako chyba pierwszy z moich znajomych sfotografowałem tego Jezusa. Udało mi się zrobić zdjęcie, na którym Jezus jeszcze nie ma głowy. To było przeżycie! Stwierdziłem potem, że ta nasza beretowa głupota jest świetnym tematem. Moja była dziewczyna - Irlandka – pomimo, że jej kraj jest też bardzo katolicki – nie wierzyła, gdy jej opowiadałem co się u nas dzieje.

Uwolnij Muzykę!: Wiesz, że już gdzieś w świecie budują o głowę wyższego?

Szymon Weiss: Czyli ten biznes to wtopa? (śmiech)

Uwolnij Muzykę!: Masz szkołę gry na perkusji. Masz czy miałeś?

Szymon Weiss: Miewałem. Miewam. Wracam do tego. To jest szkoła muzyki generalnie. Uczę w niej od zapisu nutowego przez instrument, aż do produkcji dźwięku.

Uwolnij Muzykę!: Skąd potrzeba uczenia?

Szymon Weiss: Koncerty są w weekendy, w ciągu tygodnia cały czas jest do ustalenia. Jak go spożytkujesz, to jest twoja sprawa. Jeśli zaczniesz pracować – zdobędziesz regularne pieniądze, jeśli zaczniesz robić muzykę – będziesz miał zrobioną muzykę. Wszystko wynika z tego, czego szukasz, czego potrzebujesz.  Jeśli masz umiejętności i możesz je sprzedać, to dajesz!

Uwolnij Muzykę!: A jak już robić muzykę, to dobrą! Twoje kawałki, jak np. “Starter” są pełne energii. Skąd tę energię bierzesz?

Szymon Weiss: Z wielkiej niecierpliwości. Może przez to, że wychowałem się na muzyce metalowo – hardcore’owej. Biohazard, Pantera, Slayer, Rollins Band i Vader (szczęśliwie dla mojego gustu nie formował go szrotowaty dubstep, bo jeszcze nie istniał). Mimo, że wierzę, że najważniejszą cechą muzyki powinna być jakość, to w moim wykonaniu ona wychodzi jeszcze z kopem (śmiech). Po pięciu minutach robienia ambientowych rzeczy okazuje się, że dogram perkusję, potem coś wzmocnię, by gdzie indziej zrobić pauzę… i wyłania się solidna energetyczna sinusoida (śmiech).

Uwolnij Muzykę!: Czy na polskim rynku muzycznym znasz jakichś młodych, nieznanych, których z chęcią byś promował, jeśli byś mógł?

Szymon Weiss: Tak, niedawno zagrałem wspólny wieczór z Indecorum. Chłopak z Rzeszowa. Robi i gra techno do jakiego pragnę ostatnio wracać (niedawno zsamplował “Jaram się”, czyli jakąś panienkę z któregoś  tych programów o castingach. W ciągu dnia 1500 wejść na YouTube – gratulacje, chociaż ten kawałek to lipa). 3 tygodnie temu zaś poznałem innego artystę w Koszalinie. Nazywa się po prostu Psycho. Gra superdobre brejki i ma świetnego seta na żywo. Naprawdę na żywo. Żaden live-plejbek czy inny szajs. W ogóle tam w Koszalinie (wyborowy klub Plastelina!) mają zupełnie inne podejście do elektro (może  przez sąsiedztwo z Niemcami) i świetnie się tam odnalazłem. Dla nich – podobnie jak i dla mnie – elektro to pochodna Kraftwerka, nie zaś to pierdolnięcie-beetroots-miazga dla 16-latków.

Grała też tam pewna niemiecka ekipa i dla nich (wg tego co wywiedziałem) typowe elektro to połamaniec i ciężka praca nad brzmieniem, a nie diskotaniocha okraszona jedynie tym “czego szuka Hitler w Kamykach”.

Na przekór Twemu pytaniu pragnę stwierdzić, że stan polskich parkietów jest w tej chwili opłakany. Głównie za sprawą DJów, którzy po prostu nie umieją grać. Są popularni, bo “są”, a system Serato robi za nich pół roboty. Drugie pół zadania – czyli selekcja – mają nieodrobione przez swój słaby gust. Przykre to.

Ale do rzeczy: Adren’n'Alin – trudno go nie kochać! Komponuje i produkuje NIE WIA RY GOD NIE! Świetni są Kamp!. Świetnie brzmią. Trochę falowe, ale wybitne! Bueno Bros to dobra nowa ekipa na naszym rynku. Wydali materiał w naszym Pink Kong Recs. Niedawno też grałem na jednej scenie z Biernaskim (dawniej Michael Phunk – Brennnessel Recs). Też w deskę robota. Pan Stian – producent z Katowic – wybitny. Być może ze Slutocasters coś wyrośnie. Są coraz lepsi. Niewiele tego, co? Ale w rezultacie mogę być dumny z tego co ja robię: e.TV, AXM.

Uwolnij Muzykę!: A ze znanych i uznanych?

Szymon Weiss: Jacek Sienkiewicz – polecam, bardzo bystre techno, Skalpel to nawet nie ma co polecać, bo klasyk. Fajnie tną chłopcy od Noviki. Brodka na scenie elektro! Świetny krok! Góral! Brawo – kawał ciężkiej i błyskotliwej pracy!

Ale żadne z nich nie jest olśniewające. Niestety, cudowne i przełomowe produkcje nadal pochodzą z Niemiec, UK, Francji. Nieliczne są z Kanady czy USA.

Uwolnij Muzykę!: No właśnie. Co sądzisz o polskim rynku muzycznym?

Szymon Weiss: Polski top w elektro to nadal niedopłacony biznes. Novika kopiuje Herberta, Mafia Mike chce grać jak techno Justice (chociaż on zarabia dobrze). Jakaś lipna scena dubstepowa, która na szczęście zginie w kilka miesięcy. Wszechobecni Rodowicz, Pidżama Porno, Strachy na Lachy na każdych juwenaliach – ratujcie mnie! Jakim cudem tak słaby materiał ma takie wzięcie? Czy Polacy to bezguścia? W to nie uwierzę. Za to wierzę w Pink Kong. Będziemy wydawać coraz droższe, lepiej brzmiące produkcje i grać będziemy coraz więcej.

Uwolnij Muzykę!: Czym jest więc dla Ciebie robienie muzyki?

Szymon Weiss: To jest… (cisza). To jest temat, w którym czuję się pewnie. Mogę o tym mówić godzinami, inni zasypiają, a ja nie wyczerpuję tematu. To jest grunt, na którym nie tonę, nawet mimo wielu oblicz muzyki per se. Gdzie jak zrobię coś fajnego, to czuję się dobrze.

Uwolnij Muzykę!: Obyś robił jeszcze więcej fajnych rzeczy. To były wszystkie pytania, dziękuję z wywiad.

Wywiadywała Maria Grudowska

Foto: Filip Głuch, Fotowyn(at)urzenia Blog




Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.