19.07.2011 11:04

Autor: Katarzyna Sobelga

Muzyka, seks i proszek Ixi, czyli relacja z festiwalu mikro.art na warszawskim Mokotowie

Kategorie: Czytelnia, Relacje z festiwali

Wykonawcy: | |


Muzyka, seks i proszek Ixi, czyli relacja z festiwalu mikro.art na warszawskim Mokotowie
16-17.07.2011/Warszawa

W ubiegły weekend na warszawskim Mokotowie, za sprawą kilku niezwykle kreatywnych ludzi z Warsawsun.pl – internetowego alternatywnego przewodnika po Warszawie mogliśmy uczestniczyć w bardzo szczególnym festiwalu mikro.art. Szczególnym, bo przeznaczonym nie dla tłumów, lecz dla garstki ludzi i to nie tylko tych z Mokotowa, ani tych, co na co dzień obcują ze sztuką. Bo gdyby nie Ci zwykli, “szarzy” ludzie, przystający, by popatrzeć na te wszystkie dziwactwa, których mogliśmy być świadkami, festiwal nie miałby takiego wymiaru.

Już początek festiwalu był nietypowy. Czytanie sztuki “San Fernando Valley” nie odbyło się w teatrze, nie było też żadnej sceny. Było za to sześć ławek ustawionych w kole w przyszpitalnym ogrodzie. Około dwadzieścia osób siedziało na owych ławkach, w tym sześć trzymających w rękach scenariusz sztuki. Sama sztuka również była nietypowa. Jej głównym tematem było kręcenie filmu pornograficznego, było więc kontrowersyjnie. W sztuce pojawiło się pełno anglojęzycznych terminów opisujących rozmaite preferencje seksualne. Były również nawiązania do erotycznej popkultury chociażby do filmu “Głębokie gardło” w reżyserii Gerarda Damiana,  a także sporo kolokwializmów i dziwnych nawiązań do arbuza. Trudno było śledzić bieg akcji, bo fakty się mieszały, a bohaterowie bardzo szybko zmieniali. Sztukę “San Fernando Valley” można różnie interpretować jednak na pewno była ona nawiązaniem do obecnych czasów, gdzie wszystko w jakiś sposób nawiązuje do seksualnośći. Dodam, że świetnym pomysłem na skupienie uwagi widza było rozmieszczenie aktorów, a raczej “czytaczy” pomiędzy słuchaczami, bo jeśli ktoś choć na chwilę przestał słuchać skutecznie z rozmyślań wyrywał go wibrujący głos sąsiadującego z nim aktora.

Następnym punktem festiwalu była Zakrzewska 5, czyli “Appartment Hacking”. Tam przed blokiem czekali już DJe Joypop i Kwazar, którzy dali niezapomniany koncert na… domofonie przy akompaniamencie komputerowych, elektronicznych sampli. “Domofon ma 11 tonów: wciskając przyciski od 0 do 9 mamy 10 tonów, dodatkowo kluczyk wydaje inny ton. Dodatkowo przycisk kasuj jest zbiorem czterech, więc jest na czym grać” – tłumaczył przed festiwalem Tomek Wódkiewicz, jeden z pomysłodawców i wykonawców festiwalu. DJe zostali nagrodzeni gromkimi brawami (był nawet bis!), jednak atmosferę performance’u bez wątpienia stworzyła siedemdziesięcioletnia pani w podomce, mieszkanka bloku przy Zakrzewskiej, która w trakcie “koncertu” postanowiła wynieść śmieci i nawet chwilę została, by wysłuchać tego szczególnego koncertu, co potwierdza tylko prawdziwość przysłowia “Muzyka łączy pokolenia”.

Podczas koncertu w budce telefonicznej na rogu Madalińskiego i Łowieckiej, który z przyczyn niezależnych od organizatora odbył się ostatecznie obok budki telefonicznej wystąpiła grupa Rubber Dots. Mocny głos wokalistki Ani Iwanek przy electro-akompaniamencie Stefana Głowackiego zdołał skutecznie przyciągnąć nawet ludzi w podeszłym wieku, którzy w normalnych warunkach nie mieliby szansy usłyszeć muzyki tego dynamicznego duetu.

Oryginalnym pomysłem był również “Bal w tramwaju”. Podróżujący tym szalonym środkiem lokomocji mogli ujrzeć warszawski pejzaż w rytm muzyki techno. Tramwaj przemierzał trasą Woronicza-Puławska-Nowowiejska-Filtrowa-pl. Narutowicza z krótkim przystankiem spowodowanym awarią na torach tramwajowych na ulicy Puławskiej. Awaria nie przeszkodziła jednak w dobrej zabawie, a zdziwienie i uśmiechy na twarzach przechodniów widzących z przystanków tę tramwajową imprezę mówiły same za siebie.

Niewątpliwie najciekawszą akcją mikro.art festiwalu była Spółdzielnia Spożywców Sztuki. Pod adresem Dąbrowskiego 74 mieści się sklep Mokpol. Wielu na pewno zastanawiało się cóż za tajemnicza instalacja będzie się tam mieścić. Po 30 sekundach od wejścia do sklepu zdałam sobie sprawę, że właśnie jestem Spożywcą Sztuki, a towary na półkach są eksponatami i żadnej tajemniczej instalacji nie będzie. Prawdziwym performancem było dogadanie się ze sprzedawczyniami w sprawie proszku Ixi Color. Festiwalowy plakat przed sklepem głosił, iż w sklepie można zgłosić się po ów proszek. Po 10 minutach wyjaśniania zdezorientowanym sprzedawczyniom w jakim celu przyszłam, a także po ich rozmowie z kierownikiem wyszłam z Mokpolu ze specjalnie zaprojektowanym na tę okazję proszkiem Ixi Color. Spółdzielnia Spożywców Sztuki była zdecydowanie najlepszą akcją festiwalu, dającą wiele do myślenia na temat czasów, w których żyjemy.

Dziwnym tworem był również projekt “Folja w samochodzie”, odbywający się na parkingu na tyłach kina Silverscreen. Dźwięki psychodelicznej muzyki zostały zilustrowane równie psychodelicznymi obrazami pojawiającymi się w starym telewizorze, a cała akcja miała miejsce w wysłużonym samochodzie w otoczeniu sztucznych paprotek. Występ dźwiękami przyciągnął kilku przypadkowych przechodniów, a wytatuowani panowie bez koszulek chętnie robili zdjęcia dziwnego samochodu.

Najbardziej przyciągającym wydarzeniem był na pewno koncert Jacka Szymkiewicza, czyli popularnego “Budynia” wokalisty i gitarzysty grupy Pogodno na dachu Uniwersusu na rogu ulic Belwederskiej i Gagarina. Natomiast Warszawska turystyka Alternatywna, czyli to, czym na co dzień zajmują się twórcy portalu Warsawsun.pl, miała na celu pokazanie Warszawy od tej nieznanej nikomu strony. Niestety czas nie pozwalał na zobaczenie wszystkiego co proponował mikro.art festiwal, a działo się jeszcze wiele, co tylko rozbudza apetyt na przyszły rok, bo festiwal ma doczekać się kontynuacji na co bardzo liczę.

W tym miejscu jako uczestnik festiwalu chciałam podziękować tym kilku osobom z Warsawsun.pl, którzy w niecodzienny sposób przybliżyli nam sztukę oraz skłonili do refleksji tych, którzy na co dzień nie mają z nią żadnego kontaktu. Bo właśnie ci wszyscy “zwykli-niezwykli”, czyli panie w podomkach, wytatuowani mężczyźni z gołą klatą, rowerzyści oraz panie sprzedawczynie były cichymi bohaterami tego festiwalu.

Katarzyna Sobelga




Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.