08.08.2011 13:17

Autor: anca

Możdżer z Komedą i z Cellonet

Kategorie: Czytelnia, Relacje z festiwali, Relacje z koncertów

Wykonawcy: |


Leszek Możdżer wystąpił na Letniej Akademii Jazzu.

04.08.2011/Łódź 
Mimo, że cykl koncertów Letniej Akademii Jazzu poświęcony jest w tym roku twórczości Krzysztofa Komedy, repertuar Leszka Możdżera jedynie częściowo był zgodny z przewodnim wątkiem imprezy. Głównym punktem programu były utwory przygotowane z zespołem wiolonczelowym Cellonet.

Jeszcze przed koncertem można było wziąć udział w warsztatach jazzowych prowadzonych przez Możdżera, które tak naprawdę odbyły się w formie otwartego panelu dyskusyjnego z wykonawcą. Artysta pokazał się z jak najlepszej strony – otwartego, wyluzowanego, normalnego człowieka z dużym dystansem do siebie i showbiznesu oraz niesamowitym poczuciem humoru. Jeden z muzyków uczestniczących w rozmowie zadał np. pytanie o najlepsze ćwiczenie przy fortepianie (w domyśle: muzyczne). Możdżer w odpowiedzi zaprezentował idealne ćwiczenie na mięśnie grzbietu, kładąc się brzuchem na stołku i zahaczając nogami o spód klawiatury. No tak, wiadomo przecież, że dla pianistów takie ćwiczenia są koniecznością, jeśli nie chcą mieć w przyszłości problemów z kręgosłupem od ciągłego pochylania się nad klawiaturą.

Rozmowa z Leszkiem Możdżerem minęła niestety bardzo szybko, jednak nie był to koniec wydarzeń z artystą w roli głównej. Zaplanowany na wieczór koncert zgromadził tak liczną publiczność, że wielu uczestników musiało stać po bokach sali lub na balkonie. Na szczęście znalazło się miejsce dla każdego, kto chciał uczestniczyć w koncercie.

Na początku Możdżer zaprezentował trzy utwory solo – były to interpretacje utworów Komedy z ostatniej płyty. Podziwiam stoicki spokój pianisty przy wykonywaniu pierwszego utworu, gdyż został on wtedy wręcz obstrzelony serią z migawkowych spustów. Nie dość, że przeszkadzało to zapewne w skupieniu się, to jednocześnie zgromadzeni pod sceną fotografowie utrudniali publiczności odbiór. Pół biedy, jeśli artysta gra głośno – wtedy nie słychać odgłosów wydawanych przez aparaty. Cóż jednak można w tym wypadku zrobić z dynamiką jednego tylko fortepianu?

Niestety nie znaleziono jeszcze idealnego rozwiązania tego problemu poza ustaleniem limitu czasowego pierwszych 5 minut bądź pierwszych kilku piosenek, przez który to czas publiczność i artyści muszą przeboleć obecność fotografów pod sceną. Fotograf koncertowy taką ma pracę, że wykonuje artystom zdjęcia na koncertach, a muszę przyznać, że pan Leszek nie ułatwiał sprawy, zasłaniając się swoimi długimi lśniącymi blond włosami. Szybko także stracił cierpliwość do pstrykających migawek, ale z właściwym mu poczuciem humoru, wstał, zaprezentował kilka póz i poprosił o zakończenie sesji zdjęciowej.

Ale wróćmy do muzyki. W to, że Możdżer jest bardzo dobrym improwizatorem, chyba nikt nie zaprzeczy, a słuchanie jego wykonań, to czysta przyjemność. Ma coś takiego w swoim wykonawstwie, że słucha się tego z dużym zaabsorbowaniem – ja przynajmniej mam wrażenie, że selekcjonuje barwę każdego niemal dźwięku i jakimś magicznym sposobem sprawia, że wszystkie wydobywane melodie (mimo że w większości grane jednogłosem na tle delikatnego ostinatowego akompaniamentu) są pełne przestrzeni i okrągłego, trójwymiarowego brzmienia. Na koncertach modyfikuje je nie tylko siłą i sposobem uderzenia, ale także preparując fortepian poprzez wkładanie między struny różnych przedmiotów. Niewątpliwie jest to artysta stale poszukujący nowych wrażeń, inspiracji, a także sposobów prezentowania muzyki.

Trzeba też przyznać, że sprawdza się jego zasada stosowania elementu wiary, gdyż publiczność po koncercie była wręcz zachwycona, zarówno muzyką jak i charyzmatyczną osobowością pianisty. A przecież wcale nie musiało tak być – program koncertu obejmował w większości mało jeszcze znane kompozycje (dodajmy, że bardziej neoklasyczne niż jazzowe) wykonywane wspólnie z zespołem wiolonczelowym Cellonet.

No dobrze, raczej nie było takiej opcji żeby coś się nie spodobało, bo i muzyka była przyjemna i, ekhem, wspomniany wcześniej element wiary najwyraźniej zadziałał… Troszkę za mało dla mnie było utworów Komedy – w końcu to tej postaci poświęcony jest cykl koncertów tegorocznej Letniej Akademii Jazzu. Podobno jednak Leszek Możdżer ma wrócić do Łodzi w październiku, dlatego łodzianie będą mieli jeszcze okazję posłuchać jego interpretacji utworów Komedy.

Anna Lenarcik

Kilka nagrań z tego koncertu dostępnych jest w internecie:

Zdjęcia: Sandra Kmieciak & Anna Lenarcik





Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.