04.12.2016 17:19

Autor: Kuba

Mono/Alcest/pg.lost – relacja z wrocławskiego koncertu

Kategorie: Czytelnia, Relacje z koncertów

Wykonawcy: | |


Mono/Alcest/pg.lost – relacja z wrocławskiego koncertu
Wrocław, 29.11.16

Spotkanie różnych odcieni hałasu w doborowym towarzystwie.


Kiedy nieco ponad pół roku temu ogłosili plany wspólnej trasy, ten pomysł wydawał się całkowicie szalony. Jakby na to nie spojrzeć, japońskie Mono i francuski Alcest dzieli nie tylko szerokość geograficzna, ale także muzyczne style, w których się poruszają. Jednak w międzyczasie obie grupy zaprezentowały swoje nowe wydawnictwa i idea przyświecająca tej trasie stała się o wiele bardziej zrozumiała. Dlatego z biegiem czasu hype zdążył wzrosnąć, a tym samym zwiększyły się oczekiwania względem zespołów, które miały wystąpił m.in. na scenie wrocławskiego klubu Firlej. Czy się udało? Zdecydowanie tak.

Na części trasy, w której była między innymi Polska, koncerty otwierała szwedzka formacja pg.lost, która również miała niedawno premierę swojego najnowszego wydawnictwa zatytułowanego “Versus”. Niestety, koncertowe wydanie pg.lost pokazało, że w muzyce instrumentalnej nie chodzi jedynie o dobre melodie, ale także umiejętności w ich przekazaniu. Co ciekawe, materiał z ostatniej płyty nie jest może najwyższych lotów, ale na albumie słuchało się go przyjemnie. Może wynikało to z braku czasu, ponieważ zespół miał jedynie pół godziny do swojej dyspozycji. Może miałem zbyt wysokie oczekiwanie. Może po prostu zespół nie był jeszcze zbyt solidnie przygotowany na prezentację nowych kompozycji. Niezależnie od powodu, rezultat był średni i w sumie dobrze się stało, że pierwsza część wieczoru zleciała najszybciej. Na szczęście nie musieliśmy czekać zbyt długo na kolejne wydarzenia.

Formacja Mono od wielu lat utrzymuje swoją niezmiennie wysoką pozycję w świecie post-rocka współczesnej muzyki klasycznej i koncert wrocławski jedynie to potwierdził. Choć muzycy wydali niedawno swój dziewiąty longplay zatytułowany “Requiem From Hell”, nie obyło się bez personalnych wędrówek w stronę wcześniejszego materiału. Już pierwsze dźwięki “Ashes in the Snow” z mojego ulubionego albumu “Hymn to the Immortal Wind” sprawiły, że natychmiast zatraciłem się w muzyce prezentowanej przez Japończyków i myślami odleciałem do koncertu parę lat wstecz, gdzie Mono grało w tym samym klubie. Od tych wydarzeń minęło już sporo, ale wciąż potrafią trafić w moją czułą strunę. Jak mało kto, Mono potrafią operować hałasem i traktować jak swojego przyjaciela. Oczywiście, powtarzalność w muzyce grupy jest obecna, przez co przy odsłuchu na żywo ma się wrażenie, że widzimy to samo widowisko kilka razy pod rząd. Kompozycje Japończyków często opierają się na tym samym schemacie, który znamy już od blisko dwudziestu lat – Sęk w tym, że Mono ową sztuczkę opanowali do perfekcji i świetnie wyczuwają nastroje publiczności, zgrabnie balansując między piękną melodią i jazgotem sprzęgających gitar, oferując nam set pełen emocji. Jedynym mankamentem, do którego mógłbym się przyczepić, był dobór utworów. “Requiem From Hell” to niezła płyta, jednak utwór tytułowy stanowi wyzwanie dla słuchacza i wydanie na żywo mojego zdania nie zmieniło. O ile pierwsza część kompozycji rozbudowuje się do wspaniałej, pełnej grandiozy melodii, o tyle druga, opierająca się na dysonansach, nie ma większego sensu i raczej nie budzi jakichkolwiek emocji. Jednak reszta utworów zagrana przez Japończyków, poczynając od pięknego “Pure as Snow”, “Dream Odyssey” czy zdecydowanie najmocniejszego punktu setu – 16-miinutowego “Recoil, Ignite” z wydanego dwa lata temu albumu “Rays of Darkness”, pokazała, że pomimo swojego niemal dwudziestoletniego stażu, Mono wciąż potrafi zachwycić swoim monumentalnym brzmieniem.

W przypadku muzyki grupy Alcest, to miało być moje pierwsze zderzenie z prekursorem blackgaze’u na żywo. Jestem raczej zdania, że album “Shelter”był miłą ciekawostką. Świetnie wyprodukowaną, ale jednak ciekawostką. Dlatego z ogromną dozą zaciekawienia podchodziłem do tego, co Francuzi zaprezentują na żywo. Tym bardziej, że wydana dwa miesiące wcześniej “Kodama” zasugerowała, że Neige chciał ze swoją muzyką powrócić do korzeni. Mając do dyspozycji nieco ponad godzinę, Alcest zaserwował solidną dawkę rozlanych gitar, przepięknych wokalnych harmonii i destruktywnej perkusji. Nowe utwory w koncertowym wydaniu dostały dodatkowej głębi, jak chociażby przepiękne wykonanie “Je suis d’ailleurs”, którego końcówka wprawiła w osłupienie, czy niepozornie rozpoczynający się “Eclosion” świetnie łączący delikatniejsze partie gitar, po których następowały krzykliwe frazy Neige’a z gęstą perkusją w tle. Nie zabrakło także utworów z “Les Voyages de l’ame”, “Decailes de lune” czy wspomnianego wcześniej “Shelter”, ale setlista wydawała się bardzo wyważona i prezentowała zespół w różnych obliczach – od tych najspokojniejszych (“Autre temps”, “Delivrance”) do tych najgłośniejszych i najdzikszych (“Oiseaux de proie”, “Percées de lumiere”). Całość podana w gęstym sosie wszelkiej maści pogłosów, które przyjemnie rozlały się po szczelnie wypełnionej sali Firleja.

Był to wieczór pełen wrażeń i dobrej muzyki. Mono i Alcest stoją może po różnych stronach muzycznego krajobrazu, ale po koncercie wspólny mianownik – miłość do muzyki, którą tworzą – jeszcze bardziej się uwypuklił. Obie formacje to ważne postaci w swoich niszach i bardzo miło mi było oglądać na żywo to zderzenie dwóch światów. Oby więcej takich dobroci.

#mono #sound #mixing #yamaham7cl #soundengineer #AWyGdziePracujecieInzyniery #zpr916

Film zamieszczony przez użytkownika Rudy Rudecki (@rudy_rudecki)

#pglost @pglost #postrock #instrumental

Film zamieszczony przez użytkownika leszek_wro (@leszek_wro)

#alcest #postrock #shoegaze #postblackmetal #blackgaze

Film zamieszczony przez użytkownika leszek_wro (@leszek_wro)

Kuba Serafin




Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.