13.06.2013 10:00

Autor: Katarzyna Borowiec

Miniprzewodnik festiwalowicza

Kategorie: Czytelnia, Felietony, Tylko u nas


Miniprzewodnik festiwalowicza

Co warto wiedzieć o festiwalu Primavera Sound.

W nieco sucharowej, ale praktycznie organizującej przestrzeń tekstu formie wyliczanki alfabetycznej.

A jak alkohol - można go pić wszędzie, nie tak jak na naszych festiwalach, gdzie człowiek z kubeczkiem nie zostanie wypuszczony poza oznaczoną strefę. Oprócz punktów sprzedaży sponsorującego również nasz nadmorski Open’er piwa w Parc del Forum były też budki opatrzone jasnym neonem Jacka Danielsa, który swoją drogą bardzo dobrze spełniał rolę miejsca spotkań. Skutkiem ubocznym braku ograniczeń wędrówek z napojami są walające się wszędzie odpadki – około godziny dwudziestej teren zaczyna przypominać ogromne śmietnisko i za każdym krokiem miażdży się tony plastiku. Z handlem wewnętrznym konkurują przedsiębiorczy mieszkańcy kultywujący proceder nielegalnego zaopatrywania chętnych w trzy razy droższe niż w sklepie piwo na każdym rogu ulicy. W porównaniu do cen obowiązujących na terenie festiwalu ich oferta dla niejednego jest nader kusząca, stąd minipikniki przed wejściem.

B jak Barcelona - świetny festiwal w pięknym mieście, czyli przed koncertami można sobie pozwiedzać, a pieniądze zaoszczędzone na alkoholu wydać w muzeach.

C jak Co może spotkać mnie w mieście? - owóż przygoda, to znaczy podobno mnóstwo primaverowych gwiazd – to prawdziwi ludzie, w związku z czym pojawiają się na ulicach Barcelony, a czasem nawet w klubach. Kto wie, jak wyglądają jego ulubieńcy, powinien mieć oczy szeroko otwarte podczas każdego spaceru. Z innych atrakcji, jak w każdym dużym, turystycznym mieście, należy dobrze pilnować swojego dobytku…

D jak Dlaczego nie można wchodzić na krzesła? – nie znam niestety odpowiedzi na to pytanie, ale nie można. Podczas jednego z koncertów wpadłam na genialny pomysł dodania sobie paru centymetrów brakujących mi do pełnego dojrzenia sceny, okazało się jednak, że panowie podpisani Control mają coś przeciwko i tak skończyło się tańczenie na krzesłach z gastro w ostatnich rzędach podczas koncertu The Jesus and Mary Chain.

E jak Eee, nie wyjdą na bis?… – raczej nie wyjdą. Nie jest to niemożliwe, zwłaszcza dla głównych gwiazd, ale hiszpańska publiczność jest na tyle niemrawa, że nawet Nick Cave się nie pokusił.

F jak Fuuu, dlaczego to wszystko jest w tym samym czasie?! - czyli wybory, dylematy moralne, nierozwiązywalne konflikty i inne postrachy duszy ludzkiej. Nie ma ich tak wiele, jak można by się spodziewać, zwłaszcza, jeśli świadomie zrezygnujemy z odkrywania nowych rzeczy. Potrafią być jednak bardzo bolesne i nie ma na nie żadnego remedium. Jeśli przed festiwalem zajrzycie do Internetu na strony gromadzące wybierających się nań ludzi, zaraz po ogłoszeniu programu takie miejsce zamienia się w padół łez.

G jak Gramy w sekrecie! - atrakcje takie jak secret show nie są wpisane w program, dlatego warto w wyżej wspomnianych dolinach rozpaczy poszukać konkretnych informacji. W tym roku jako niespodzianka w klubie Apolo pojawili się w środę The Breeders, enigmatycznie zapowiadani dzień wcześniej jako “wpływowy zespół indie z lat 90. z USA”, co niektórych przywiodło do przekonania, iż będzie to Sebadoh.

H jak hiszpańska gadatliwość – czyste okropieństwo. Festiwal jest pełen typów, którzy nie wiedzieć czemu do wrzeszczenia w kierunku znajomych i pokazywania im słit foć na komórce potrzebują Nicka Cave’a za plecami. Większość po uprzejmym zwróceniu uwagi, albo nawet na skutek intensywnego przysłuchiwania się z wyolbrzymionym udawanym zainteresowaniem słusznie przenosi się w bardziej stosowne do rozmowy miejsce, zdarzają się jednak i tacy, którzy odparują ci to nie jest kościół. Nie zgadzam się, powołując na świadka Faithless. This is my church, this is where I heal my heart.

I jak informacja – podejrzewam, że jest obsługiwana przez wolontariuszy, gdyż poziom ich nieogarnięcia jest wstrząsający. Na dobry początek panie uraczyły nas błędną informacją na temat sekretnego koncertu, później okazało się, że punkt lost & found powinien raczej nazywać się lost & lost, bo rzecz może się zgubić na dystansie stu metrów, a budki stojące obok siebie chyba się na siebie obraziły i nie rozmawiają. Oczywistości dowiecie się raczej bez problemu, ale z nietypowymi problemami odsyłam do ludzi noszących plakietki z napisem “organizator”.

J jak Jak długo będę stać w kolejce? – po taką na przykład kawę około pół godziny. Po dodatkowy bilet na koncert też dość długo. Wężyki ustawiają się przed Auditori, dlatego jeśli ktoś planuje zobaczyć koncert w tej sali, warto wybrać się tam wcześniej.

K jak komunikacja miejska – zupełnie niepojętym zjawiskiem jest dla mnie, że zarząd tejże, wiedząc, że w dany weekend w pewnej części miasta przebywa dziki tłum potencjalnych klientów, zamyka metro na noc. Gdy nad ranem wracasz z koncertów i nie mieszkasz w okolicy, pozostaje ci albo dodatkowy autobus (podobno dopiero od tego roku, płatny) albo czekanie na otwarcie bram do podziemia. Oblężenie stacji metra wygląda przerażająco, ale ruch odbywa się dosyć płynnie i wbrew pozorom po wejściu do pojazdu można nawet dysponować przyzwoitą ilością przestrzeni.

L jak lans - zaobserwowałam zdecydowanie mniejszą ilość koszulek z Joy Division niż na Offie, na klatach festiwalowiczów pojawiło się za to sporo innych ciekawych zespołów, od Mogwai do Throbbing Gristle. Zebrani melomani dysponowali również niesamowitą ilością intrygujących dodatków i garderobą wzbudzającą cały wachlarz emocji. Jest na co popatrzeć.

M jak Może jednak zadbajmy o słuch? - pierwszego dnia akustycy chcieli chyba napędzić klientów automatom do zatyczek znajdującym się na terenie festiwalu, bo natężenie dźwięku było porażające. Warto też pamiętać o tym, że Swans czy Fuck Buttons nie będą mieli litości.

N jak nagrywanie - obok szaleńców wśród publiczności, którzy nawet śpiewającemu balladę do ucha fanki wokaliście potrafią przytknąć do twarzy smartfona w celu upojenia widzów youtube’a marnej jakości filmikiem z koncertu, są kamery profesjonalne. I często warto śledzić ich dokonania – telebimy nie tylko pomagają dostrzec szczegóły z dużej odległości, ale prezentują fantastyczną pracę ludzi montujących ten materiał na żywo. Cięcia do rytmu, efekty dopasowane do klimatu, bardzo przyzwoita robota na którą miło popatrzeć.

O jak O rany, dlaczego słychać tamten koncert? - wspominałam w relacji o tym irytującym zjawisku. Jeśli sceny stoją obok siebie, dostajemy specyficzny remiks a la DJ Primavera, przeważnie brzmiący dość okropnie. Najgorzej jest w przypadku cichszych występów.

P jak potknięcie - grozi momentami, na przykład w okolicy sceny Primavera, gdzie z ziemi wystają intrygujące, hm, kamory, ewidentnie dzieło rąk ludzkich, być może rodzaj ozdoby, ciężko stwierdzić. Zdecydowanie trzeba zawsze patrzeć pod nogi.

R jak Ratunku, zimno! - wydaje ci się, że jak pojedziesz do Barcelony, to się opalisz? Niekoniecznie. W tym roku pogoda była dosyć nieprzyjazna, wiało niemiłosiernie, morze za scenami nie tylko malowniczo wyglądało, ale też wzmagało chłód. Słomkowe kapelusze, które jedna z firm rozdaje w ramach ochrony głów przed słońcem podróżowały po całym festiwalowym terenie targane ostrymi podmuchami. Dobrze, że chmury schodziły czasem z nieba, by odsłonić pełnię księżyca, niewątpliwie dodającą kolorytu.

Ś jak świry - Primavera to festiwal pełen wariatów. Widać to nie tylko po ekstrawaganckich strojach. Można się natknąć na fascynujące zjawiska, a to ktoś wspina się na pochyłą ścianę dopingowany przez licznie zgromadzonych widzów, a to policja goni dilera… Do moich faworytów należał chłopiec, który założywszy na siebie żółty płaszcz przeciwdeszczowy przykucnął pod ATP w czasie koncertu Nurse with Wound i zaczął kaczym chodem zataczać kółka do rytmu ich muzyki.

T jak Twój esemes do mnie nie doszedł! - problemy z komunikacja wynikają prawdopodobnie z dużej liczby ludzi korzystających z niej w tym samym czasie. Kreatywne sposoby radzenia sobie z problemem ponownego spotkania znajomych zawierały między innymi przytroczenie sobie do pasa sznurka od powiewającego w górze balona oraz grupowe zerwanie nadmorskich trzcin i noszenie ich wszędzie ze sobą.

U jak Uwaga na zmiany! - o odwołaniu Band of Horses można było się dowiedzieć z kartek rozwieszonych przy wejściu, jeśli chce się być na bieżąco, a nie ma się Internetu w telefonie (tak, istnieje taki ginący gatunek, który nie posiada) warto się rozglądać w tej okolicy.

W jak Weź kanapki - jedzenie na festiwalu jest w cenach festiwalowych, kupić je można po odstaniu w długiej kolejce, ale nie ma żadnego problemu z wnoszeniem własnych zapasów. Nie można ich tylko zabrać ze sobą na koncert do Auditori, jednak pozostawione na ławce przed wejściem grzecznie czekają na właściciela, który po koncercie może je spokojnie odebrać.

Z jak zakrętki - na festiwal można wnosić napoje, ale ochroniarze zabierają nakrętki od butelek. Nie szukają ich za to w kieszeniach…

Katarzyna Borowiec

fot. Xarlene (materiały organizatora)




Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.