01.07.2012 08:00

Autor: Michał Stępniak

Metric – “Synthetica”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


Metric - “Synthetica”
Mom & Pop/Metric Music International/2012

One woman show.

Poprzedni album Metric “Fantasies” to rzecz dla mnie wręcz kultowa. Z płytą nie potrafiłem się rozstać przez dłuższy czas i do dziś dziwi mnie, że zespół nie zdobył należytej popularności, a w świadomości wielu osób funkcjonuje tylko i wyłącznie jako ten, którego wokalistka ma doskonałe nogi. Inni kojarzą Emily Haines z teledysku “Games for Days” Juliana Plenti, gdzie dała się przykuć do kaloryfera i w dyskretny sposób prezentowała swoje walory fizyczne. Okazuje się, że zalet można szukać także w innych miejscach, a Stwórca dał coś więcej Emily niż urodę.

“Synthetica” nie dorównuje w żaden sposób “Fantasies”, ale nagranie dwóch tak dobrych albumów byłoby przecież czymś niezwykłym. Jest więc nieco gorzej, ale po głębszej refleksji dochodzę do wniosku, iż ogromnego zawodu nie ma. Fani nie będą źli, a swojej  pozycji zespół nie zmieni i stadionów nagle nie zacznie wypełniać.

Metric na najnowszej płycie udowadniają, że przede wszystkim są zespołem grającym muzykę pop, ale inspiracji szukają także np. w glam rocku. Nie na darmo można również spotkać się z określeniem “neo new wave”. Taka kombinacja daje pozytywny rezultat, ale też wielu może z politowaniem pokręcić głową. Ich problem. Ja ze swojej strony mogę zarzucić, iż brakuje mi piosenek, które z radością można by umieścić w podsumowaniu rocznym na wysokich lokatach. Płyta, która trzyma poziom przez cały czas jej trwania to z pewnością zaleta, ale życzyłbym sobie, by ten poziom był nieco wyższy lub też chociaż w kilku momentach zapewniał zdecydowanie bardziej pozytywne stany emocjonalne.

Największy atut Metric to oczywiście Emily Haines. Gdyby ktoś poprosił mnie o definicje określenia “seksowny wokal” to ta pani jako przykład pasuje idealnie. Są bowiem na płycie takie chwile, gdy aż prosi się, by dać jej nieco większe pole do popisu, nie zagłuszać, nie pozwalać kończyć. Jestem w stanie sobie wyobrazić, że takie utwory jak “Lost Kitten” czy “Dreams So Real” z innym wokalem byłyby nie do przełknięcia, a tak przyjemnie wpadają do głowy. W “Speed The Collapse” efekt jest porażający. Jak dla mnie mogłaby ona śpiewać acapella i również byłbym zadowolony. Nie mogę nie wspomnieć o fakcie iż, w jednym z utworów “The Wanderlust” Emily towarzyszy Lou Reed. Nie przysparza to jednak albumowi dodatkowych atutów, a nam pozostaje się jedynie cieszyć, iż legenda brzmi jak legenda, a nie daje nam kolejnego argumentu do skreślenia go z listy żywych pomników (patrz: album z Metallicą).

Co z Metric? Kiedy w zamykającym płytę utworze Emily śpiewa I wanted to be part of something / I got nothing but time / So the future is mine, to jakoś jej wierzę. Jeszcze będzie przepięknie.

Michał Stępniak


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (5 głosów, średnio: 6,20 / 10)



Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.