23.03.2012 09:38

Autor: Monika Pomijan

Memoryhouse – “The Slideshow Effect”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


Memoryhouse – “Slideshow Effect”
Sub Pop Records/2012

Wysoka piątka dla Beach House.

Wydaje się, że już nie da się mówić o chillwave’ie czy dream popie bez krzywienia się na wtórność pierwszego i powoływania się na sztandarów drugiego. Ilekroć na rynku pojawia się kolejny debiutant, recenzenci albo ogłaszają go mistrzem gatunku (niechlubna wpadka Niezalu w przypadku Washed Out), albo dopatrują się wachlarza oczywistych inspiracji. Oczywiście, że te ostatnie będą zawsze, XXI wiek praktycznie nie pozwala na stworzenie czegoś w stu procentach, bezapelacyjnie nowego, innowacyjnego. Dotyczy to każdej dziedziny sztuki, więc dlaczego muzycy mają sobie odmawiać czerpania z tego, co już istnieje. Tym lepiej, kiedy robią to niejako mimochodem, tworząc jednocześnie swój własny, ciekawy styl.

Memoryhouse pojawili się na rynku w 2010 roku przy okazji wydania rozmarzonej EP-ki “The Years”. Chillwave’owe pasaże podbijane prostą perkusją i senny wokal Denise Nouvion nie zapowiadały nic specjalnie innowacyjnego. W tych czterech kawałkach nieśmiało czuć było Beach House, ale to skojarzenie rozwiewało się szybko na rzecz urzeczenia odwołaniami bardzo w stylu Dolorean czy Blackbird Blackbird. W “The Waves” słychać było nawet Washed Out z jego EP-ek (niezapomniane “Belong”). Eteryczność kanadyjskiego duetu potrafiło równie szybko zahipnotyzować, co odejść w niepamięć. Widać młodzi twórcy sami się w tym zorientowali i debiutancki longplay nie jest już tak zanurzony w przestrzennych, niespiesznych melodiach, kompozycje zyskały na dynamiczności. No i Beach House wróciło, tym razem śmiałe, przesączone przez echo tej zwiewnej subtelności znanej z EP-ki.

“The Slideshow Effect” to płyta z pozoru banalnie wpisująca się w dobrze znany nurt dream popowych, łatwych w odbiorze, czasem nużących opowieści. Wystarczy jednak przysłuchać się świetnemu singlowi (“The Kids Were Wrong”), by zrozumieć, że Memoryhouse to nie jest już chillwave’owe, smętne Memoryhouse, ale zgrabny, dream popowy duet, który bardzo lubi Beach House. Album “Teen Dream” pobrzmiewa w stylistyce debiutu Denise Nouvion i Evana Abeele’a wyraźnie, na szczęście jednak nie nachalnie. Zdynamizowanie melodyki, powiększenie instrumentarium i rozwinięcie wokalnych możliwości Denise zaowocowało zbiorem szczerych, emocjonalnych kompozycji, którym się wierzy i które się odczuwa. Memoryhouse stali się w końcu wiarygodni, bowiem senność EP-ki może i była całkiem ujmująca, ale na dłuższą metę stawała się trochę wtórna. Tak jakby istniał tkwiący w duecie potencjał, a oddzielnie tamte cztery kawałki. W przypadku albumu zachwyca już spójność, widać, że dwójka młodych Kanadyjczyków dojrzała. I “The Slideshow Effect” bynajmniej nie jest krążkiem banalnym, jakby się wydawało przy pierwszym przesłuchaniu. Paradoksalnie (a może właśnie nie?) zawiera zróżnicowane utwory, subtelnie stonowane i nie wykraczające poza ramy wspominanych już gatunków, ale punktujące właśnie tym, że nie zlewają się w jedno.

Co jeszcze na tym albumie zachwyca, to płynność i nonszalancja, z jaką duet przechodzi od ballad pokroju uroczego “All Our Wonder” czy subtelnego “Bonfire” do dynamicznego, wrażliwego popu w stylu “Heirloom” i wspomnianego już singla. Płyta to mieszanka kawałków opartych na smyczkach, cymbałkach i akustycznej gitarze, a także piosenek, które swoja stłumioną, perkusyjną głównie energią wybijają się na plan pierwszy. Całość brzmi jak soundtrack do wiosennej przejażdżki rowerem po mieście bądź równie ciepłej podróży pociągiem do ulubionego miejsca.

Osobisty wydźwięk muzyki Memoryhouse bardzo szybko staje się towarzyszem codziennych myśli i czynności słuchacza. Gdy jednak się przysiądzie na chwilę i wsłucha w poszczególne kompozycje, odkryje się takie perełki jak choćby “Pale Blue” (znów ten beach house’owy feeling kojarzący się z “Norway” czy “Take Care”), które zachwycają natychmiast. Coś musi być w tej młodzieńczej, szczerej i naturalnej wrażliwości. “The Slideshow Effect” nie nuży, a otula – właśnie tą wiosną, która jest coraz śmielsza.

Monika Pomijan


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (5 głosów, średnio: 5,60 / 10)



Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.