08.12.2012 07:00

Autor: Kasia Matuszyńska

Maria Peszek – “Jezus Maria Peszek”

Kategorie: Albumy polskie, Recenzje

Wykonawcy:


Maria Peszek – “Jezus Maria Peszek”
Mystic/2012

Nowa jakość, mocne uderzenie.

Peszek to autorka znana z mocnych tekstów, w których nie cedzi słów. Trzecia płyta otwiera nowy etap w jej karierze, ale także w życiu. “Jezus Maria Peszek” ukazała się przy okazji ogromnego szumu medialnego skupionego wokół depresji artystki. Sama Maria nie unikała tego tematu, co wydaną płytę zsunęło na drugi plan. A szkoda, bo naprawdę warto ją przesłuchać.

“Jezus Maria Peszek” to album dojrzalszy, dotykający skrajnych i głębokich stanów psychicznych. Odczuwalna jest spora różnica w brzmieniu, w odniesieniu do poprzednich płyt Peszek. Maria porzuca kontrowersje na korzyść emocji, które, od początku do końca, czają się w każdym z utworów. Zgrabnie i jasno ubiera w słowa swoje uczucia i stany lękowe. Kompozycje, które w końcu, z czystym sumieniem, można nazwać piosenkami, są delikatniejsze i to w nich głos piosenkarki brzmi najlepiej. Spokojnie płynące słowa idealnie komponują się z muzyką. Przemyślane teksty, często mocno melancholijne, nie są przesadnie depresyjne, a sama melodia łatwo wpada w ucho, co jest niebywałym osiągnięciem.

W warstwie muzycznej, poza chwytliwymi melodiami, natkniemy się także na elementy elektroniki, którym towarzyszy wykrzyczany wokal artystki. Zaskakującym zabiegiem jest także umieszczenie w początkowej części “Szarej flagi” czegoś na kształt hymnu, który w dość jaskrawy sposób odróżnia się od innych kompozycji z albumu. Na płycie doszukamy się także dźwięków tłuczonego szkła, które stanowią drobny, lecz ciekawy szczegół. Jednakże tym, co tworzy charakterystyczny klimat są klawisze, które dopełniają całości, tworzą ją spójną i niepowtarzalną.

Pozostałości dawnej zadziorności słowa odnajdziemy w utworze “Sorry Polsko”, gdzie autorka jasno określa swoją postawę obywatelską. Pourywany wokal potęguje wrażenie buntu odnoszącego się do otaczającej rzeczywistości, lecz jest to bunt w pełni uzasadniony i zrozumiały. Nie brak także kompozycji odznaczających się lekkością i intrygującą radością, dzięki którym środek ciężkości został zrównoważony.

Najnowsze dzieło Marii Peszek jest bezkompromisowe i wieloznaczne w swej wymowie. Pewne jest, że nie można przejść obok niego obojętnie. Wzbudza emocje i to nie małe. Dla niektórych będzie naciąganą wypowiedzią o bólu i próbie odnalezienia drogi życiowej, a dla innych, w tym mnie, najlepszym albumem w dorobku artystki. Warto się chwilę nad nim pochylić, aby zbudować własne zdanie.

Kasia Matuszyńska


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (54 głosów, średnio: 9,22 / 10)



Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.