17.12.2012 09:00

Autor: Krzysztof Kowalczyk

Marcin Rozynek – “Second Hand”

Kategorie: Albumy polskie, Recenzje, Rozkręcamy

Wykonawcy:


Marcin Rozynek – “Second Hand”
EMI Music Poland/2012

Cover coverowi nie równy, ale i tak jest nieźle.

Marcin Rozynek jest jedną z ciekawszych postaci polskiego mainstreamu. O ile o zespole Atmosphere, którego był wokalistą, wolałbym jak najszybciej zapomnieć, o tyle jego solowe dokonania na tle naszego rodzimego, miałkiego popu bronią się nieźle. W każdym razie nie zdarzyło mi się, abym na pierwsze dźwięki jednego z singli Rozynka miał przemożną ochotę roztrzaskać radio o ścianę, co zdarza mi się przy innych naszych wykonawcach. Jego piosenki może i są naiwne, ale przebija z nich osobowość wykonawcy, który zdaje się być świadomym tego, co robi. To spora różnica w stosunku do całego towarzystwa z Opola, wydającego się mieć świadomość artystyczną na poziomie gumowego kurczaka.

Płyty z coverami można traktować dwojako. Zazwyczaj stawia się wymaganie, aby nowe wersje wnosiły ciekawe elementy i stanowiły frapujące interpretacje oryginałów. Drugie podejście zakłada, że covery będą przede wszystkim numerami dobrymi samymi w sobie i nie jest ważne, jak wypadają na tle pierwowzoru. Dla osób kojarzących Rozynka jedynie z radia i telewizji, zaskoczeniem będzie dobór numerów. Co prawda znalazły się tutaj kawałki królów radiowych przebojów jak Krzysztof Krawczyk czy Robert Gawliński, ale na “Second Hand” znajdziemy także kompozycje Paristetris, L.Stadt oraz Homosapiens. Rozynek zdaje się mieć większe ambicje niż większość jego kolegów, liczących tylko zera na koncie dostarczane przez ZAiKS.

Jak to zazwyczaj bywa ze zbiorem coverów, ich poziom jest nierówny. “Mru Mru” Hey wydaje się być za bardzo wypolerowane, ale pomysł, aby otulić utwór ciepłymi syntezatorami oraz smyczkami jest trafiony. “Ostatni taniec” Krzysztofa Krawczyka o dziwo wypadł znakomicie, a “Ukryte” Myslovitz wyszło wokaliście zdecydowanie ciekawiej niż samemu zespołowi. Jednakże nie wszystko zagrało tak jak trzeba, kilka piosenek brzmi niestety płasko, jak choćby “My Friend” Lachowicza. Ale jedno trzeba temu albumowi przyznać – każdy znajdujący się na nim numer został zrealizowany z pomysłem i z pewnością nie jest to kolejna bezbarwna płyta z coverami, jakich wiele na rynku. Najciekawiej wypadły interpretacje, w których ważną rolę odgrywają syntezatory. Wydaje się, że w tej stylistyce Rozynek wypada najbardziej naturalnie (chociaż trzeba przyznać, że gitarowe “Elephant” autorstwa Homosapiens jest jednym z lepszych momentów albumu).

“Second Hand” jest płytą niezłą i dość przemyślaną. Mimo to nie spodziewam się, aby Marcin Rozynek poszedł w ślady Moniki Brodki i przeskoczył z mainstreamu w alternatywę. Chociaż kto wie? Może to jego pierwszy krok w kierunku wykorzystania potencjału, który zdaje się w nim drzemać już od jakiegoś czasu.

Krzysztof Kowalczyk


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (2 głosów, średnio: 5,50 / 10)



Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.