07.06.2013 09:00

Autor: Tomek Milewski

Marcin Masecki – “Polonezy”

Kategorie: Albumy polskie, Recenzje

Wykonawcy:


Marcin Masecki – “Polonezy”
Lado ABC/2013

Majster złota rączka pan Masecki zagląda Polonezom pod maseczki.

Twórczość Marcina Maseckiego można lubić lub też nienawidzić. Jest on artystą, który nie przebiera w środkach, a słowo kompromis wydaje się być mu obcym. Muzykę, którą tworzy wypada jednak szanować z dwóch powodów. Pierwszym są kwestie edukacyjne i odkurzanie przez niego muzyki klasycznej, która w dobie możliwości komponowania nawet na iPadzie, została zapomniana. Drugim aspektem jest wręcz karkołomna zdolność do perfekcyjnej kontroli nad wytwarzaną kakofonią.

Swoje możliwości w dziedzinie transkrypcji klasyki i swobodnej łączenia jej z jazzem pokazał już przy okazji albumu “Chopin Chopin Chopin” projektu Profesjonalizm. Tam na warsztat, zgodnie z tytułem, została wzięta muzyka Fryderyka Chopina. Tym razem, również bez enigmatycznych zagadek, na płycie “Polonezy” zaserwował nam odświeżenie muzycznej formy jaką jest… polonez.

“Polonez jest obok mazurka i krakowiaka najstarszym polskim tańcem” – to z encyklopedii, ale pewnie i tak większość z nas ma z nim do czynienia tylko raz, na 100 dni przed maturą.

Do tego celu zebrał pokaźną sekcję instrumentów dętych, które uzupełniane są od czasu do czasu perkusją i sporadycznie fortepianem. Jak to u Maseckiego bywa, nic nie może być proste, gładkie i przyjemne. Ekwilibrystyczne kompozycje co raz stwarzają pozory zupełnie przypadkowych, zagranych wręcz nieprofesjonalnie, tylko po to, by za chwilę wyłoniła się z nich piękna i składna forma. Słuchaczowi nie pozostawiona jest chwila wytchnienia, gdyż melodie, tempa i rytmika zmieniają się jak w kalejdoskopie.

Wszystko to wygląda jak fanaberie miłośnika kiczu i pastiszu, który z socjopatycznym upodobaniem rozbiera na czynniki pierwsze spuścizny wielkich niegdysiejszych, by następnie zabawić się w boga składając potwora Frankensteina. Trochę klasycznego, trochę free jazzowego i trochę swingowego, ale za to prawdziwie żyjącego!

Mimo tylko 6 utworów ten album mnie bawi, męczy, poniewiera i fascynuje. Nie mogę zrobić nic innego, jak tylko przyklasnąć i czekać na nowe wydawnictwa Maseckiego. Szkoda tylko, że przez swoje nieszablonowe podejście i czucie muzyki dalej znajduje się on w alternatywnej niecce.

Tomek Milewski



Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (2 głosów, średnio: 7,00 / 10)



Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.