22.05.2015 10:00

Autor: Jarosław Kowal

Man Without Country – “Maximum Entropy”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


Man Without Country – “Maximum Entropy”
Lost Balloon Recordings/2015

Bity z przeszłości.

“Maximum Entropy” to jedna z ofiar Loudness War. Kompresja i głośność są momentami tak nachalne, że słuch wykształcony na pierwszych wydaniach albumów The Stooges i The Doors wręcz błaga o “pół tonu ciszej”. Nie tylko forma kurczowo trzyma się branżowych standardów, treść także czerpie z tego, co obecnie najpopularniejsze, czyli odrodzonego we wzmocnionym basie synthpopu. Wbrew pozorom nie próbuję Was jednak zniechęcić do sięgnięcia po drugi krążek Man Without Country. Wręcz przeciwnie, mimo że kinowe kreacje Johnny’ego Deppa z ostatnich lat są bardziej oryginalne od tej muzyki, nie można jej odmówić solidnego, rzemieślniczego przygotowania, dzięki czemu szybko wpadają w ucho i zmuszają do ponownego wciśnięcia “play”.

“Claymation” otwiera album w jedyny słuszny sposób: syntetyczna eksplozja + klawiszowe smaczki w wysokich tonach + trochę wycofany, przesterowany wokal o melancholijnej barwie i chwytliwej melodii. Wszyscy już to słyszeliśmy, ale – jak już zostało ustalone – Panowie Bez Państwa nie mają również nadmiaru pomysłów, posiadają natomiast przenikliwe spojrzenie, za sprawą którego umiejętnie składają elementy obranej stylistyki w przyjemne piosenki. Najlepszym tego przykładem jest kolejny kawałek – “Entropy”. Schemat pozostał identyczny, ale nałożone na niego dźwięki pozostawiają w pamięci widmo, które potrafi tygodniami samoistnie wywoływać się w najmniej spodziewanym momencie. Subwoofer skacze po podłodze jak kundel uradowany z powrotu pana, a w połowie utworu zdaje się, że do studia wparował upadły Bungo, który wrzeszcząc: “[...] śpiew przeszkadza mi słuchać muzykę, a już męskiego głosu wprost znieść nie mogę” [S.I. Witkiewicz "622 Upadki Bunga, czyli Demoniczna Kobieta", Warszawa 1996], zmusił panów Ryana Jamesa oraz Tomasa Greenhalfa do milczenia. Nie mam w stosunku do wokali równie emocjonalnego zarzutu, ale Man Without Country w wersji instrumentalnej brzmią nawet bardziej przekonująco.

“Maximum Entropy” to długi jak na współczesne standardy album i chociaż zupełni mi to nie przeszkadza, to jednak wyciąłbym z tego godzinnego materiału kilka słabszych momentów, na przykład popowe “Laws of Motion” albo lichą techniawę odegraną w “Virga”. Nieelegancką rekomendacją albumu będzie natomiast podkreślenie, że najlepsze, co na nim znajdziecie, to cudza kompozycja. Dawno, dawno temu nie było internetu, ani nawet płyt CD, a muzykę utrwalało się przede wszystkim na kasetach magnetofonowych i kasetach VHS. Młodszym czytelnikom może się zdawać, że to mniej więcej wtedy wyginęły dinozaury. W tych pradawnych czasach moja mama nagminnie słuchała utworu “Sweet Harmony” The Beloved, a kiedy ona go słuchała, to słuchała cała dzielnica. Szczerze nienawidziłem tego nagranego z VH1 teledysku i chórków odśpiewywanych drażniącym dyszkantem. Po wielu miesiącach prania mózgu chwytliwa melodia wżarła się jednak w moją podświadomość i instynktownie czekałem, aż nadejdzie dla niej lepszy czas. Man Without Country sprawili, że ta chwila właśnie nastała. Ich wykonanie “Sweet Harmony” nieznacznie różni się od oryginału, ale usunięto z niego irytujące unisono, wzmocniono bit i nadano większej realności partii “saksofonowej”, co w zupełności wystarczyło, aby przebój sprzed lat otrzymał atrakcyjną formę dla tych, którzy niegdyś wyczekiwali, aż odtwarzacz rozszarpie przenoszącą go taśmę.

Apatrydzi nie wymyślili niczego nowego i pewnie historia wymaże ich istnienie szybciej niż istnienie kaset wideo, ale warto powierzyć im głośniki przynajmniej na kilka godzin. Zwłaszcza, jeżeli ma być to czas relaksu, a nie intensywnych poszukiwań nowych, eksperymentalnych brzmień.

Jarosław Kowal


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (3 głosów, średnio: 6,33 / 10)



Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.