10.12.2013 14:00

Autor: Katarzyna Borowiec

Magia kina sama w sobie

Kategorie: Czytelnia, Relacje z festiwali, Relacje z koncertów

Wykonawcy: | |


Magia kina sama w sobie
8.12.2013/Kraków

Relacja z ostatniego dnia 14. Festiwalu Filmu Niemego.

Relacja z dnia pierwszego

Relacja z dnia drugiego i trzeciego

Niedzielna wyprawa do Hollywood, tudzież Fabryki Snów, którą są nie tylko amerykańskie wytwórnie, ale po prostu kino, rozpoczęła się od seansu filmu dokumentalnego o Poli Negri, z roku 2006, dźwiękowego, więc bez muzyki na żywo.

O 16:00 można było ponownie zobaczyć zestaw czarujących filmów z początku XX w. przedstawiających ówczesny Kraków. To bardzo miły seans, ale chyba jednorazowy – ponowne oglądanie, nawet z inną muzyką, nie robi już takiego wrażenia. Chyba tylko wycieczka po Plantach jest czymś, co mogę oglądać wielokrotnie: chłopcy w krótkich porciętach biegający przed kamerą, panowie z laseczkami i w melonikach, stylowo ubrane kobiety… jakoś bardziej elegancko, piękniej niż obecnie.

Tym razem zagrał zespół Vladimirska, wyposażając materiały o Krakowie w ścieżki dźwiękowe mocno nasycone brzmieniem akordeonu, z bardzo ładnymi partiami dętymi, które szczególnie udatnie wpasowały się we fragmenty przedstawiające trębacza.

Autotematyzm na najwyższym poziomie

“Show People” Kinga Vidora podejmuje tę samą tematykę, co “Charlie gra w filmie”. Nieco mniej mamy tu jednak burleski, fabuła jest bardziej rozbudowana i szczegółowa. Pojawiają się wątki, które zawsze podbijają moje serce – kino opowiada samo o sobie, świat hollywoodu pojawia się na ekranie pod prawdziwym nazwiskiem. Główną bohaterkę gra Marion Davies – postać nazywa się Peggy Pepper. Kiedy ta aspirująca do roli nowej gwiazdy filmu dziewczyna spotyka filmową Marion Davies, krzywi się na jej widok; innym razem o autograf prosi ją Charles Chaplin… We wszystko wpleciony jest zachwycający humor i sympatyczna historia miłosna.

Podkład na żywo wykonało trio: Konarski/Chytrzyński/Berny, na skrzypcach, klawiszach i perkusji. Panowie postanowili współpracować zainspirowani samym Festiwalem Filmu Niemego, na którym część z nich miała już okazję grać. Ze ścieżką do filmu Vidora poradzili sobie brawurowo, choć znów muzyka była na tyle dobrze dobrana, a film wciągający, że przez większość czasu całość funkcjonowała w ścisłej symbiozie, nie pozwalającej na poświęcenie dźwiękom większej uwagi, niż zaakceptowanie ich jako emocjonalnych przewodników po wydarzeniach na ekranie.

Niemniej doskonały był film wieńczący cały Festiwal, “Sherlock Jr.” Bustera Keatona, który, jak poinformowali organizatorzy, otworzył niegdyś pierwszą edycję wydarzenia.

Główny bohater śni – a jego sen to treść filmu, do której tylko klamrę stanowią wydarzenia z fabularnej jawy. Do snu-filmu wchodzi przez ekran kinowy we wspaniałej scenie, z której zapewne czerpali inspirację Woody Allen i Wojciech Marczewski w swoich wersjach przygód ludzi przekraczających barierę między dziełem a odbiorcą. To w tym filmie gagi były najbardziej spektakularne spośród wszystkich przedstawionych w ten grudniowy weekend, pościgi najbardziej zapierające dech w piersiach, bohater najbardziej uroczy (no dobrze, ex aequo ze Śnieżką), fabuła najbardziej satysfakcjonująca.

A muzyka? Muzyka nie dogoniła Bustera, ale starania zespołu były godne pochwały. 100nka zaprezentowała swoją wersję jazzu – frenetyczną, lekko hałaśliwą i świetnie pasującą do biegającego po ekranie najdoskonalszego detektywa swych snów.

Zdecydowanie zabrakło w tym roku urozmaicenia wśród wybranych ścieżek dźwiękowych – artyści oscylowali gdzieś wokół jazzu i muzyki flirtującej z klasyczną. Może następnym razem warto byłoby urozmaicić trochę instrumentarium?… I elektronika – zeszłoroczny arktyczny ambient wciąż wspominam z niemym zachwytem.

Innym mankamentem są tłumaczenia – nierzadko dość niezgrabne, choć w przypadkach, kiedy mogłam to weryfikować, czyli kiedy językiem oryginału był angielski, raczej nie poświęcałam uwagi polskim napisom. Ale wyłowiłam kilka dosłownie przetłumaczonych idiomów i przekręconych znaczeń. Warto nad tym popracować.

Tym niemniej zachęcam wszystkich do odwiedzenia Kina Pod Baranami z okazji Festiwalu Filmu Niemego, który nie tylko oferuje fantastyczny wybór dzieł z początku ubiegłego wieku, często trudno dostępnych i elegancko odrestaurowanych, ale także świetną muzykę na żywo, która nigdy nie jest zupełnie przypadkowa, jak czasem można odnieść wrażenie na innych tego typu pokazach.

Podróż do świata kina niemego oprawiona w profesjonalne ścieżki dźwiękowe to zawsze dobry pomysł na weekend.

Katarzyna Borowiec




Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.