26.11.2011 07:30

Autor: Maria

Lunatic Soul – “Impressions”

Kategorie: Albumy polskie, Recenzje

Wykonawcy:


Lunatic Soul – “Impressions”
Kscope/2011

Zamknij oczy i słuchaj.

Po przesłuchaniu kilku wcześniejszych utworów na youtube, postanowiłam tej akurat płyty posłuchać tuż przed snem. I to był mój błąd. Muzyka na “Impressions” jest tak wciągająca i sugestywna, że pod moimi powiekami zaczęły dziać się mniej lub bardziej dziwne historie. Nie oznacza to absolutnie, że płyta jest zła. Wprost przeciwnie – na tym polega jej moc, że w czasie słuchania wytwarzają się nowe światy, niespotykana feeria barw i emocji.

Niektóre utwory brzmią, jak soundtrack do poszczególnych faz życia ludzkiego: delikatność spokój, stonowane równe tempo, niejednokrotnie płaska linia na wyświetlaczu (“Impression II”), odgłosy niczym w brzuchu matki, czy niepokój (“Impression V”, “Gravestone Hill”).

Niektóre utwory mają szczególną moc zapadania w pamięć, jak np. “Impression IV”, który uwiódł mnie szczególnie za lekkie i zwiewne jak babie lato dźwięki.  Za podróż na skrzydłach wiatru, który notabene na koniec utworu przesypuje piasek na plaży i przewraca stronice pozostawionej samotnie książki. W “Impression VII” natomiast mamy piękne gitary i ten główny dźwięk pojawiający się i odchodzący, niczym wahadło zegara. Piękny fortepian za to rozbrzmiewa w “Impression VIII”. Dźwięki sączą się spokojnie, ale z pasją, rozsiewając przepiękny urok wokół. Ten fortepian chodził za mną jeszcze długi, długi czas i nastrajał pozytywnie.

“Impressions” zostało nagrane z ogromną dbałością o szczegóły. Na płycie każdy dźwięk ma swój czas i miejsce, znaczy dokładnie tyle ile znaczyć powinien. Mariusz Duda nagrywał materiał w Kscope – wytwórni, która wydaje między innymi Ulvera, Porcupine Tree, Stevena Wilsona, czy zespół który znam z jednej tylko piosenki, ale jest ona dla mnie niezapomniana po dziś dzień – Blackfield. Widać, taki już urok wytwórni, ze skupia wokół siebie wykonawców zapadających w pamięć na długi czas.

Na domiar ochów i achów, trzeba jeszcze wspomnieć o samej okładce albumu, która mogłaby być osobnym dziełem sztuki. Nieostre, pastelowe lub czarno-białe zdjęcia przedstawiają tak samo wiele, co muzyka na otoczonej nimi płycie.  Prace Travisa Smitha, na co dzień mroczne niczym malunki Goyi z ostatniej fazy twórczości, tu nabierają zmysłowej lekkości, wieloznaczeniowości i ulotności. Mogą być wszystkim i niczym, sensem, bezkresem, jak i hipsterskim wybrykiem. Na to ostatnie ta płyta jest jednak zdecydowanie za dobra.

Maria Grudowska


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (3 głosów, średnio: 8,00 / 10)



Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.