13.07.2011 15:39

Autor: Monika Pomijan

Lumikulu – “Ajko”

Kategorie: Albumy polskie, Recenzje

Wykonawcy: |


Lumikulu – “Ajko”
Kartel Music/2010

Dziecięca mądrość dla dorosłych.

Snowman to polski zespół założony w 2002, którego muzyka łączy w sobie post-rockowe dźwięki, ale w dużo bardziej eksperymentalnych aranżacjach, niż te spod znaku choćby Mogwai, z jazzowymi inspiracjami kwintetu z Poznania. Ich debiutancki album z 2008 roku “Lazy” to wydźwięk tych wszystkich elementów, doprawiony czasami trudnymi do pohamowania emocjami chłopaków. Nie na darmo Hołdys okrzyknął ich zespołem o światowej klasie, tym bardziej, że mają na koncie wiele zagranicznych koncertów. Próżno jednak czekać na kolejną płytę, bo nagle Michał Kowalonek, wokalista i gitarzysta, postanowił zainicjować zupełnie nowy projekt.

Lumikulu i wydana w zeszłym roku “Ajko” z założenia miała być muzyką dla dzieci, więc oczekiwano opowiastek o śpiących królewnach i rycerzach na białym koniu, czegoś prostego, delikatnego i wdzięcznego. I o ile ta płyta spełnia drugi postulat, to już pierwszy zespół jakby umyślnie zignorował. I bardzo dobrze, bo nie potrzeba nam więcej Majek Jeżowskich, era Fasolek również minęła i żyjemy w czasach, gdzie dziecko ma dostęp do tego samego, co i dorosła osoba. Więc dlaczego dziecko nie może o tym opowiadać dorosłemu? A co więcej – uczyć go tego, o czym być może zapomniał. Wystarczy zresztą spojrzeć na okładkę płyty i już wszystko okazuje się jasne. Przecież wszyscy kiedyś byliśmy maluchami, siedzieliśmy z naszą “drugą połówką” na plaży dzieląc się z nią lizakiem, mieliśmy małe marzenia, teraz mamy karierę albo nerwicę. Gdzie się podział ten zachwyt nad najdrobniejszymi szczegółami rzeczywistości, nie mówiąc o głębszych wzruszeniach? Właśnie. Michał Kowalonek celuje w nas palcem i już w pierwszej piosence wykrzykuje wraz z dziećmi “Bang Bang Bang!”

Impulsem do tego projektu była praca Kowalonka z dziećmi. Ujęty ich prostolinijnością i autentycznością postanowił opowiedzieć o własnych wspomnieniach z dzieciństwa, a także dziecięcej otwartości i radości. Wbudowując w nietuzinkowe aranżacje głosy maluchów, ich okrzyki i śmiech osiągnął efekt nie dość, że muzycznej innowacyjności (bogate instrumentarium), ale przede wszystkim – szczerości przekazu. Tylko że już ten przekaz nie jest wcale taki jasny. Teksty piosenek na “Ajko” są na tyle zróżnicowane i w dużej mierze zmetaforyzowane, że łatwo można się w nich pogubić. Ich trudność paradoksalnie ułatwia jednak skreślenie dziecięcego odbiorcy, ale już z dorosłym odbiorcą sprawa się komplikuje. Przynajmniej w ten sposób powszechnie się te teksty traktuje, co według mnie jest rażącym uproszczeniem. Czy naprawdę wszyscy muszą pisać jakieś wydumane, skomplikowane piosenki, których przesłanie jest tak zawoalowane, że automatycznie świetne? Teraz ja również ocieram się o symplifikację, ale chciałam nakreślić pewien problem. Kowalonek postawił na prostotę i bardzo dobrze zrobił – bo czasami wszystkie inne sposoby opowiadania zawodzą.

Piosenki na “Ajko” poruszają bardzo prozaiczne problemy – jak choćby uzależnienie od telewizji w “Oko – ono” (a może tak naprawdę chodzi o Yoko Ono, miłość i Lennona?). Mówią o tym, czego dorośli, rzuceni w wyścig szczurów ludzie przestali zauważać, podczas gdy dzieci dalej swoją wrażliwością wyczuwają wszystko. Obok prostoty przekazu wykorzystanie dziecięcego narratora było kolejnym trafnym posunięciem Michała Kowalonka. Wiadomo przecież, że dzieci nie kłamią, więc tym bardziej nie może okłamać muzyka Lumikulu.

To płyta marzeń, czarodziejstwa i subtelności (“Sen i automaty”), tęsknoty i utracenia czegoś, co było ważne (“Tato”, “Emigrant”), buntu i zwłaszcza w tytule odniesienia do współczesności (“E-szkoła”), a szczególnie – to opowieść o dzieciństwie, o prostym szczęściu i łatwości śmiania się. To wszystko zawiera najczulsza piosenka tej płyty, czyli “Kołysanka dla dzbanka”. Nie można nie uśmiechnąć się słuchając tej czytającej jakieś dziwne (naprawdę właśnie takie?) metafory, wstydzącej się własnej nieporadności. To szczerość, o jaką teraz trudno dosłownie wszędzie.

Michał Kowalonek stworzył niezwykle osobisty album, jednocześnie nie zamykając go przed każdym, kto chciałby odnaleźć w nim coś z siebie – coś z dziecka. Nie zapominajmy o tym, że kiedyś my też właśnie tak patrzyliśmy na świat.

Monika Pomijan


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (16 głosów, średnio: 8,25 / 10)



Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.