09.09.2012 12:02

Autor: Katarzyna Sobelga

Lovers In Uniforms – “Cudze twarze” EP

Kategorie: Albumy polskie, Recenzje

Wykonawcy:


Lovers In Uniforms – “Cudze twarze” EP
wyd. własne/2012
posłuchaj

Powrót do korzeni.

Tęsknię za czasem nienumerycznym. Gdy na wydanie płyty długo się czekało, a słuchając jej (i dotykając okładki) miało się dreszcze. Gdy odkrywając nowy zespół, słuchało się go kilkanaście razy, by stwierdzić, czy przypadł nam do gustu, czy też nie. Ale dlaczego piszę to przy okazji recenzowania nowej EP-ki Lovers In Uniforms? Bo istnieje milion kapel o mniej lub bardziej wymyślnych nazwach, których muzykę ściągnie się z internetu w pięć minut, przesłucha się raz, stwierdzi, że są ok, mają podobne brzmienie do znanego zespołu i następnie… nigdy się już do nich nie wróci. I w taki właśnie sposób można przeoczyć Lovers In Uniforms. Ot nowa polska kapela, może nawet “nadzieja polskiej sceny muzycznej”, tylko co z tego?

Dlatego też należy dokładnie się wsłuchać w muzykę, a to w obecnych czasach jest sztuką. To, co wyróżnia gdański zespół, dzięki czemu nie trafił przeze mnie do grona zespołów przesłuchanych i odrzuconych, to fakt, że wracają do korzeni. Może i wyglądem przypominają modne brytyjskie zespoły, ale nie boją się powiedzieć, że słuchają polskich legend takich jak Moskwa czy Siekiera. I to słychać!

Najważniejszym elementem na “Cudzych twarzach” jest syntezator. Od niego też rozpoczyna się EP-ka. “Act of Education” to właśnie połączenie syntezatora z brzmieniem surowej gitary. Efekt jest przyjemny dla ucha. Można odnieść wrażenie, że płyta została nagrana w latach osiemdziesiątych. Następny utwór to “1991“, bardziej dynamiczny i psychodeliczny (polecam teledysk do tego utworu, który jest jego dopełnieniem, budując atmosferę dziwności i niepokoju). Piosenka o niejednoznacznym tytule “Lesbian Room” to ballada, momentami przypominjąca nawet kołysankę. Przerywnikiem jest instrumentalny utwór, po którym następują dwie piosenki zaśpiewane w języku ojczystym. Pierwsza “Kurtyna” to prawdziwy powrót do korzeni. Myślę, że uczestnicy festiwalu Jarocina w 1980 roku, którzy są teraz dobrze po pięćdziesiątce i wychowują wnuki, mogą wraz z nimi zaśpiewać za kurtyną nienawiści staniesz dziś ty. Na koniec Lovers In Uniforms serwuje tytułowy utwór “Cudze twarze” troszkę zbyt długi, ale nostalgiczny klimat a la Jarocin pozostaje.

Dodatkowym plusem tej EP-ki są teksty w części po polsku, czyli tzw. “nie pójście na łatwiznę” i te teksty wyszły chłopakom całkiem dobrze. Oznacza to też, że jest w nich jakaś pokora, najpierw spodobajmy się polskiej publiczności, a później myślmy o szerszej karierze, co niestety w ostatnim czasie jest rzadkim zjawiskiem wśród młodych zespołów. Z radością dalej będę obserwować dalsze poczynania Lovers In Uniforms.

Katarzyna Sobelga


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (17 głosów, średnio: 8,12 / 10)



Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.