08.09.2011 10:02

Autor: Łukasz Stasiełowicz

Letters From Silence – “No Plain Shortcuts”

Kategorie: Albumy polskie, Recenzje, Rozkręcamy

Wykonawcy:


Letters From Silence – “No Plain Shortcuts”
Polskie Radio / 2011

Jak zaciekawić słuchacza bez konieczności używania sekcji rytmicznej?

Z pewnym opóźnieniem zabrałem się za debiutancki album duetu. Niewątpliwą korzyścią była jednak możliwość spojrzenia na kształtowanie się ich kariery, w przeciągu dokładnie pierwszego roku, po występie na festiwalu Gramy. Wawrzyniec Dąbrowski i Maciej Bąk znaleźli uznanie u Piotra Stelmacha, który w konsekwencji zaprosił panów do radiowej sesji. To, co wyróżniało Letters From Silence pośród innych zespołów to brak sekcji rytmicznej; jedynie dwaj mężczyźni z gitarami. Na debiutanckim krążku łączą łagodność akustycznych gitar z zadziornością elektrycznych popisów.

Opisujący ich muzykę często stosują porównania do grunge’u, folku i bluesa. Ponadto duet sam przyznaje, iż wpływ na ich twórczość miały dokonania wykonawców z Niemiec, Wielkiej Brytanii i Skandynawii – tam też należy dopatrywać się źródeł obecnej na płycie ascetyczności czy chłodu. Lecz nie przesadzajmy z tym zimnem, mnóstwo tu rozgrzewających emocji. Charakterystyczny głos Dąbrowskiego niejednokrotnie brzmi patetycznie, podobnie liryki.

Po Gramy 2010 miałem nieodparte wrażenie, iż muzyka ta perfekcyjnie trafiać powinna do części nastolatków. Idealne do grania i słuchania przy ognisku, a także bardzo dobry sposób na podtrzymanie melancholijnego nastroju. I tutaj wyłania się krytyczny aspekt, otóż grupa docelowa jest niby dość specyficzna, atoli też bardzo otwarta. Panowie raczej nie zamierzali podbijać parkietu ani list przebojów, ale z drugiej strony mogą przypaść do gustu każdemu… Któż nie odczuwał potrzeby wyjścia choć na chwilę z pędzącego pociągu zwanego życiem? Niektórzy zresztą potrafią permanentnie fascynować się (i dołować) folkiem. Unikanie bogatych aranżacji staje się paradoksalnie czymś, co może skłonić nawet ludzi bezmyślnie konsumujących popkulturę do powiedzenia tak, lubię to. Właśnie ze względu na tę immanentnie ludzką potrzebę smutku.

Śpiewanie w języku angielskim to w Polsce nie lada wyzwanie. Wszak nie wszyscy rozumieją, poza tym winno się na każdym kroku podkreślać przywiązanie do ojczyzny. Kolejną ważną kwestią jest akcent, jeżeli ktoś się przyczepi do tego słuchając Letters From Silence to wypada tylko współczuć znajomym krytykanta. Pozostaje także repetytywność angielszczyzny, fenomen spotykany regularnie. Odpowiednio wyważone powtórzenia wpływają jednak z korzyścią na odbiór piosenek i tutaj udaje się zachować optymalne proporcje.

“No Plain Shortcuts” zawiera kilka kompozycji znanych chociażby z pierwszej EP. Zostały tylko minimalnie zmienione, więc zarówno “Longest Journey Back Home”, jak i “Sleeve” nie straciły na pierwotnych atrybutach. Panowie konsekwentnie utrzymują określony klimat za pomocą slajdów z ciekawym pogłosem, bądź kulminacyjnymi riffami. Refren pierwszego z wymienionych kawałków jest chwytliwy i dlatego cała piosenka należy do tych najszybciej przyswajalnych. Emocje wyzwalane przez drapieżny wokal są troszkę tonowane przez wygładzone brzmienie gitary, taki kontrast brzmi świetnie. Kapitalnym przygotowaniem do zakończenia przygody jest utwór “Question Marks” z doskonale wplecionym falsetem i klaskaniem. W “Sleeve” występuje instrument smyczkowy. Szkoda, iż panowie tak rzadko korzystają z podobnych urozmaiceń.

Naturalnie można zarzucać monotonię czy brak fajerwerków, lecz to wpisuje się w fundamenty duetu. Szczególnie w środkowej części albumu brakuje przyspieszenia, większej dynamiczności. Gdyby na następnych wydawnictwach coś się miało zmienić, to wiązałoby się ze zmianą stylistyczną – tego oczywiście wykluczyć nie można. Na taką muzykę potrzebny jest odpowiedni nastrój, bądź osobowość. Jednego dnia można ten album kochać, innego nienawidzić i uznawać za prototyp nudy. Odwieczny problem recepcji balladowej twórczości.

Łukasz Stasiełowicz

Uwolnij Muzykę! jest patronem medialnym albumu.


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (16 głosów, średnio: 7,38 / 10)



Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.