01.07.2014 09:25

Autor: Mateusz Grzeszczuk

Les ki – “Zaczyn”

Kategorie: Albumy polskie, Recenzje

Wykonawcy:


Les ki – “Zaczyn”
wydanie własne/2014

Poezja śpiewana – wersja folk.

Co stanie się “nowe” i co może się w nas urodzić po przesłuchaniu EP-ki Les kiego zatytułowenej “Zaczyn”?. Ktoś, kto widział okładkę i plakat dołączony do krążka, wie, że jednak warto byłoby lekko poluzować artyście drogi oddechowe. Zwinąć te nity i niteczki tak, aby mógł wydobyć z siebie o wiele więcej niż cztery utwory. Dodać trochę odwagi, poklepać po ramieniu w taki sposób, aby ukrywający się pod pseudonimem Paweł Leszoski z większym rozmachem mógł przenosić piosenkę literacką na “nowe ja”, na realia piosenek, których jednocześnie dobrze słuchałoby się w komercyjnym radio, jak i audycji krążącej wokół szeroko pojętej alternatywy.

Les ki to songwriter, który świetnie poradził sobie w walce z językiem polskim. A jest to pojedynek ciężki, w którym wielu polskich artystów szuka ratunku w angielszczyźnie. Wszystko po to, aby uchronić się od kiczu i banału. Paweł – zawodowy tłumacz – w utworze “Sculptors” udowodnił także, że radzi sobie w innej przestrzeni językowej, choć jestem entuzjastą, aby akurat ta płyta w tej materii była jednolita. Bez wątpienia uniknął sztucznego patosu, wydawać by się też mogło, że od tak “siadł i zaczął pisać”.

I nie są to wcale smutne piosenki. Warstwa słowna i muzyczna pozostają jakby w kontraście. Jest perkusja i instrumenty perkusyjne, słychać też fortepian oraz instrumenty klawiszowe, Wojciech Gurmiński pogrywa na kontrabasie, a Piotr Ruszkowski na mandolinie, steel i banjo.

“Zaczynu” słucha się bardzo lekko, subtelnie, a cała melancholia w nich zawarta nie przygnębia, ale daje pewną nadzieję. Folkowe klimaty Les kiego przeniosły mnie w klimaty Sufjana Stevensa i Angusa Stone ujmujące mnie prostotą, a już z całą pewnością nazwałbym go polskim Benjaminem Francisem Leftwichem, chociażby z takiego kawałka jak “Atlas Hands”. Les ki pozostawia nam cztery utwory, krążek, który słucha się jednym tchem, “migiem”. Abym “migiem” nie mógł o nim zapomnieć – czekam na album.

Mateusz Grzeszczuk


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (3 głosów, średnio: 8,00 / 10)



Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.