28.05.2012 08:36

Autor: Ewelina

L.U.C – “Kosmostumostów”

Kategorie: Albumy polskie, Recenzje

Wykonawcy:


L.U.C – “Kosmostumostów”
EMI Music Poland/2011

Historia człowieka z surrealizmem w tle.

O Łukaszu Rostkowskim można mówić wiele, a o jego muzykoabstrapapkacjach jeszcze więcej. Ten nieszablonowy, płodny artysta o ambicjach daleko wykraczających poza zwykłe muzykowanie konsekwentnie brnie w inność. Nowy album muzycznie nawiązuje do jego poprzednich wydawnictw; również w warstwie wokalno-lirycznej niewiele się zmieniło. “Kosmostumostów” to projekt multimedialny, który łączy w sobie różne dziedziny sztuki w jedną wielką, pouczającą abstrakcję.

Podzieliłabym tę płytę na dwie różne części tematyczne: miasto i człowiek. Miasto to oczywiście Wrocław, tak często wspominany w tekstach, miasto stumostów, z którym muzyk jest silnie związany. W mieście tym dzieje się właściwa historia. To tło, dla tego, co się dzieje, jednakże bardzo istotne dla całej płyty. Część ta jest bełkotem, który został stworzony nie wiadomo po co. L.U.C sili się na opisywanie miasta, które mnie nie interesuje, nie bawi, nie rusza. Nie potrafię doszukać się tu geniuszu, słyszę jedynie słowną psychodelę, która pobrzmiewa w mojej głowie: Bo my koty chcemy być tramwajami / bo my koty chcemy być przystankami lub Miasto stumostów domy ma z ufo / własny gwiazdozbiór – wiele za rufą. Część druga odnosi się prawdopodobnie do samego muzyka. Opisuje jego drogę od rozpoczęcia studiów, podążania za karierą, poprzez dotknięcie dna, do odnalezienia samego siebie, swojego talentu, a wszystko to poprzeplatane jest mało istotnymi tekstami o blokach, kosmitach i różnych odrealnionych rzeczach. Część związania z ludzkimi wzlotami i upadkami zdecydowanie bardziej przyciąga i inspiruje.

Show Rostkowskiego otwiera zabawne intro i “Kurtynomatura w górę” o szkole średniej i pierwszych razach. “Słowo dydaktyki” to wywód profesora Miodka o Wrocławiu. O życiu studenckim opowiadają kawałki “Choć pali dużo, student to nie Lexus” i “Sesja nie procesja – sesja poczeka”, w którym ostatnie dźwięki to czysty drum & bass. Świat wariatów, świat wariatów – śpiewa wysokim głosem L.U.C w “Samomasujących ulicach…”, który odnosi się do legalizacji zieleni w mieście. “Kapitan Gleba” odchodzi od wcześniejszych zabawnych utworów. Mamy tu do czynienia z opowieścią o sięgnięciu dna, utraceniu wszystkiego, co ważne. Do osobistego tekstu adekwatny jest mroczny beat, podobnie jak w kawałku “Otucha ducha stumostów”, gdzie główny bohater uświadamia sobie swój stan. We “Wrometamorfozie” na gitarach wspiera L.U.Ca Leszek Cichoński. Jest to najlepszy kawałek z albumu, który swoją ciemną i jasną stroną uświadamia pewną prawdę. Konkluzją wszystkich utworów jest “Morał – instrukcja obsługi życia”. Dodatkowym utworem jest “Pospolite ruszenie”, w którym udziela się Sokół. Obaj panowie manifestują tu chęć wprowadzenia zmian w architekturze blokowisk, z czym wiąże się inny projekt L.U.Ca.

Największym plusem albumu jest sama muzyka. Jeśli mamy już dość ciągłego “bla bla bla” Rostkowskiego, możemy po prostu włączyć wersje instrumentalne i upajać się mnogością ciekawych dźwiękowych połączeń i rozszczepień. L.U.C umiejętnie lepi ze sobą dźwięki, gdzie trip-hop przeplata się z jazzem.

Imponująca jest lista gości, którzy pojawiają się na płycie. Niemal każdy z nich wniósł tu coś unikatowego, coś, co broni album przed byciem zbyt monotonnym. Gdyby nie świetna zwrotka Kasty, subtelny refren wokalistki Micromusic i charakterystyczne flow Mesajaha, płyta ta zostawiałaby wiele do życzenia.

“Kosmostumostów” nie jest łatwy w odbiorze. Nagromadzenie słów, dźwięków, schizofrenicznych akcji, fascynacji i humoru sprawiło, że z jednej strony mamy do czynienia z twórczą wielowymiarowością, a z drugiej ze zwykłym chaosem. Muzyk nie upraszcza nam przyjęcia tego wszystkiego, ale stara się przemycić pewien przekaz między wersami. Ciężko przebrnąć przez to wysypisko porównań i znaczeń. To płyta tylko dla cierpliwych, skupionych i oczekujących terroru wokalem Rostkowskiego.

Ewelina Malinowska


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (5 głosów, średnio: 8,00 / 10)



Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.