30.07.2013 18:00

Autor: Katarzyna Borowiec

Krzyk w ciemności

Kategorie: Czytelnia, POLECAMY, Relacje z festiwali, Relacje z koncertów

Wykonawcy:


Krzyk w ciemności
Wrocław/27.07.2013

Relacja z koncertu Diamandy Galas w ramach festiwalu T-Mobile Nowe Horyzonty.

Mam nadzieję, że 99,9% z was wie, dlaczego tu jesteście - powiedział na wstępie kurator muzyczny festiwalu, Kostas Georgakopulos. Rzeczywiście, znalezienie się przypadkiem na koncercie tej Amerykanki greckiego pochodzenia może być przeżyciem traumatycznym. Choć nie dla tych, którzy nie boją się trudnych tematów i ekstremalnych eksperymentów. Ci jednak powinni już dawno zapoznać się z twórczością Galas, która pierwszy album, “The Litanies of Satan”, nagrała ponad trzydzieści lat temu.

Niemłoda już artystka (Diamanda w swoich projektach oprócz eksperymentów wokalnych wykorzystuje teksty literackie, a jej wersje cudzych utworów są zdecydowanie czymś więcej niż klasyczne covery) nie koncertuje zbyt często, dlatego dla jej fanów występ podczas Horyzontów był wydarzeniem wyjątkowym. Tym bardziej, że na scenie zaprezentowała nowy materiał. Oparty jest on o “Szpital malaryczny” – utwór literacki autorstwa Georga Heyma, prekursora niemieckiego eksperymentalizmu, który na początku ubiegłego wieku zginął w wieku lat 24 wskutek nieszczęśliwego wypadku (cienki lód).

Diamanda śpiewała najpierw a capella, stojąc przed mikrofonem. Pierwsza część koncertu trwała piętnaście minut. Niedole pacjentów opisywane były po niemiecku, dlatego szkoda, że publiczność nie została wyposażona w libretto (co miało miejsce podczas mojego pierwszego koncertu Galas – w Pradze w roku 2009, aczkolwiek nie wiem, czy był to pomysł wokalistki, czy organizatorów…). Ci, którzy nie znają języka naszych zachodnich sąsiadów na szczęście mogą się doedukować w kwestii zasłyszanych treści po fakcie.

Bariera językowa nie była zresztą nadmiernie uciążliwa – Diamada potrafi doskonale przekazać mroczne emocje i stany krańcowe, więc rozpoznanie kilku słów w stylu Tod, Schmerzen czy Fieber może okazać się wystarczające.

Artystka dała popis swoich ekstremalnych zdolności – krzyczała, piszczała, wydawała z siebie nieziemskie dźwięki operując głosem w sposób niesamowity. Na ile jej wymagająca twórczość może odrzucić nieprzygotowanego słuchacza mogłam przekonać się później słuchając zjadliwych komentarzy obecnych na miejscu fotografów (choć wprawdzie też wiedzieli, dlaczego tam są – ktoś im zapłacił za zdjęcia). Przez większość czasu czyściła gardło - moim zdaniem czyści je całkiem wyjątkowo, a kontekst tych zabiegów jest odrobinę subtelniejszy niż zacisze domowej łazienki.

Gdy Galas przeszła do swego nieodłącznego fortepianu utyskiwania chorych nabrały konkretniejszych kształtów. Słowa wypowiadane po niemiecku, nie tylko dzięki swoistemu brzmieniu tego języka, ale także z powodu sposobu, w jaki wypowiadała je Diamanda – szorstko, rozdzielając je, bez płynności native speakera – nawet jeśli nie do końca rozumiane, budowały ciężki klimat, wypełniony śmiercią i strachem.

Po dziesięciominutowej przerwie przyszedł czas na piosenki. Galas uderza mocno przeważnie  w lewą część klawiatury fortepianu. Do podejmowanej przez nią tematyki  lepiej pasują ponure, niskie dźwięki. Wysokie tony pojawiają się niekiedy jako  kontrapunkt.

Artystka śpiewa w wielu językach, oprócz niemieckiego tego wieczoru mogliśmy  usłyszeć jeszcze angielski i francuski. Ostatnią płytę, “Guilty Guilty Guilty” nagrała pięć  lat temu. Choć projekt oparty na twórczości Heyma zawiera różne utwory, w tym “Heaven Have Mercy” (którego nie usłyszeliśmy we Wrocławiu), lepiej pasują do niego  - również zresztą uwzględnione – kompozycje z poprzedniej płyty, “Defixiones, Will and Testament” (2003). Album ten, na którym Diamanda daje prawdziwy popis  lingwistyczny, poświęcony jest ludobójstwom tureckim.

We Wrocławiu Galas przypomniała również o tym, jak świetną jest recytatorką. O jej  zdolnościach w tym kierunku mogli przekonać się fani Edgara Allana Poe – w 1997  roku nakładem Mercury/Universal ukazała się płyta “Closed on Account of Rabies”, na  której jego utwory czytają między innymi Marianne Faithfull, Iggy Pop i Jeff Buckley. Diamanda opowiada historię właściciela czarnego kota w sposób, o którym trudno  zapomnieć. W Arsenale odczytała utwór własnego autorstwa, ze zbioru  zatytułowanego “In the Mouth of a Crocodile”, zaprezentowanego 21 marca 2012  podczas sympozjum w Sztokholmie. “Morphine”, o duchach z przeszłości,  nieszczęśliwych ludziach i śmierci doskonale wpisuje się w klimat twórczości Heyma.  Zawiera partie dialogowe, których Diamanda nie omieszkała czytać ze stosowną  modulacją, garść intrygujących obrazów, jak nietoperze z ludzką twarzą i tekstowe perełki w stylu because waking up /is all you do for most of the day.

Na bis Galas wykonała spiritual autorstwa Blind Lemona Jeffersona, “See That My Grave Is Kept Clean” (szerzej znany za sprawą Boba Dylana), tłukąc dłońmi w fortepian. Utwór stanowił idealne zakończenie pięknej, choć mrocznej opowieści o umierających.

To, co ginie w relacji z takiego koncertu to właściwie jego istota, której nie da się oddać inaczej niż poprzez trywialne stwierdzenie, że trzeba tam być i to przeżyć. Wczuć się w pełen cierpienia wokal, pozwolić oślepić pulsującym stroboskopom, które nie bez przyczyny są brutalnie skierowane wprost na nasze oczy, spróbować dostroić się do ciężkich tonów fortepianu. Nie jest to łatwe zadanie, przyjemne może być, ale w sposób dosyć perwersyjny. Zamiast satysfakcji z uczestnictwa w wydarzeniu rozrywkowym pozostawia słuchacza z kilkoma trudnymi pytaniami, niewygodnymi emocjami i na pewno nie nastraja optymistycznie. Trzeba otworzyć uszy, ale także, a może przede wszystkim, umysł. Spojrzeć na to, czego nie chcemy widzieć na co dzień.

Katarzyna Borowiec




Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.