29.07.2015 23:17

Autor: przemek

Koncerty czy afterparty – co jest ważniejsze?

Kategorie: Czytelnia, Felietony


Koncerty czy afterparty – co jest ważniejsze?

Na postawione w tytule pytanie najlepiej odpowiedzieć, że ważne jest i jedno, i drugie. Wiadomo, że niektórzy chadzają do kina, a inni na film – jednak jedno bez drugiego nie smakuje tak samo. To jak yin i yang, czerń i biel – wzajemnie się uzupełniają. Bo na koncertach chodzi przecież o słodką symbiozę obu tych elementów, prawda?

Dobra, teoria teorią, a muzyczna praktyka bywa różna. Pewnie każdy z czytających przeżył lub (życzymy tego) przeżyje afterparty, które przejdzie do historii i stanie się czymś, co będzie chętnie wspominać, kiwając się na bujanym fotelu. Taki after może przyćmić sam koncert, albo doskonale go przypieczętować. Zdarza się, że po koncertach same gwiazdy wychodzą do swoich fanów i wraz z nimi celebrują wieczór. Może i taka zabawa na pełen regulator zdarza się raz na milion, raz na milion świetlnych lat… Ale jeśli już przyjdzie nam w niej uczestniczyć, to na koniec nasz świat może wyglądać jak pokój hotelowy po wizycie Keitha Moona z The Who – nic już nie będzie takie samo (a toalety eksplodują z wrażenia).

Mięsiste afterparty zaczyna się po koncercie i może trwać tak kilka godzin, jak i dni. Jeśli budzimy się po kilku dobach, gdzieś na islandzkim kutrze, a po twarzach liżą nas foki – znaczy, że było warto. No a kiedy wreszcie imprezowy odpływ zwraca nasze obolałe ciało na brzeg i powoli wracamy do żywych, możemy się radować, bo przynajmniej będzie o czym opowiadać znajomym. Nie muszą to być zaraz imprezy dzikie i pełne punkowego mięsa, jak te u “mesjasza” Rock’N'Rolla GG Allina, który w czasie swego ostatniego afteru zdecydowanie przedawkował dobrą zabawę. Można świetnie się bawić, odnajdując przy tym złoty środek.

Źródło: Wikipedia

Prawda jest też taka, że niestety nie każdy koncert bywa udany i czasami trzeba go zagryźć dobrą zabawą. Słabe nagłośnienie, kapele w kiepskiej formie lub fakt, że stojąc przy barierce czujemy się jak przeciskani przez maszynkę do mięsa. Czasem też bifor i zabawa podczas supportów jest tak intensywna, że gdy przychodzi do headlinera, my już słodko kimamy, a budzimy się tylko (aż?) na after. Nie mówiąc o pogo czy moszowaniu, które – zwłaszcza u niewiast – często kończą się poważnym potłuczeniem i chęcią ucieczki z pola bitwy. Tu niestety nie poratuje żadna Kathleen Hanna ze słynnym: All girls to the front. I’m not kidding!

Dla wielu festiwal czy koncert to po prostu pretekst do spotkania się ze świetnymi ludźmi i wspólnego przeżywania koncertowej atmosfery, niekoniecznie skacząc pod sceną. Tak jak niektórzy jadą na wczasy, by głównie wylegiwać się na plaży, tak część osób jeździ na festiwale, by spędzić czas leżąc ze znajomymi na trawie i słuchając muzyki z dala od tłumu. Niezależnie od tego, czy chcemy iść na koncert, czy traktować go jako tło afteru – jest w czym wybierać. Zarówno w Polsce, jak i u naszych sąsiadów, mamy coraz więcej interesujących festiwali i koncertów. A genialne bywają zarówno aftery na wielkich festiwalach, jak i na tych niszowych. Jak to pięknie i radośnie ujął jeden z uczestników Woodstock: nie wiem czy se siędnę tak czy tak (?), ale se siadam; przyjeżdżam tu i to KOCHAM. Nawet nie wiem czy pójdę na koncert ale kocham tę atmosferę. AT MO SFE RA!

Trzeba przyznać, że niektóre aftery po koncertach przebijają same występy gwiazd, a ich wspomnienie na długo dodaje nam kopa. Błotne aftery na Woodstocku, niegasnące imprezy na mniejszych scenach na Open’erze czy alternatywne szlaki melanżu na Audioriverze czy Offie – tam świt oznacza start właściwej zabawy. Po afterach na Sunrise, poza porządnym kacem i wspomnieniem balangi, jeszcze przez długi czas pieczołowicie będziemy zeskrobywać piasek z różnych części ciała. Na Castle Party, gdy wszystkie potwory, wiedźmy i strzygi nasączą się mrocznym eliksirem dźwięków, nocą licznie rozlewają się na niewinny Bolków, rozpoczynając niezła bibkę. Tutaj role trochę się odwracają i największą gwiazdą jest widownia. Cóż, nawet trailery w większości przedstawiają uczestników, a nie występujących.

W Polsce i jej sąsiedztwie jest wiele kuszących punktów na muzycznej mapie, pozwalających rozniecić iskrę, rozpalaną potem na afterze. Z tych najbardziej znanych, w tym roku możemy odwiedzić jeszcze Audioriver (tu można wygrać bilety), Jarocin, Woodstock, OFF czy Tauron Nowa Muzyka. A jeśli wiemy już jak smakują aftery po polsku, może czas zobaczyć, jak koncerty zamyka się w Czechach lub Niemczech? Za naszą południową granicę warto jechać choćby na Colours of Ostrava i posłuchać Björk czy Kasabian (http://www.colours.cz/pl/).

Dla tych, którzy chcą przepędzić wrześniowy marazm i poczuć nieco punkowego luzu prosto od Perry’ego Farrella, ciekawą propozycją będzie legendarny festiwal Lollapalooza (http://www.lollapaloozade.com/), który w tym roku pierwszy raz w historii zawita na Stary Kontynent! To jedno z większych wydarzeń, na którym wystąpi wiele genialnych niszowych zespołów, ale nie zabraknie także tych znanych, jak np.: Muse, Stereophonics, Bastille czy Fatboy Slim (tu można wygrać darmowe wejściówki). Niemcy podobno słyną z miłości do dobrego piwa, currywurst i spektakularnej zabawy przy dobrej muzie. Kto ma siły, niech to sprawdzi sam i zda relację. U naszych sąsiadów możemy też poczuć nieco elektronicznego luzu na festiwalu Nature One (http://www.nature-one.de/) czy pomachać piórami na metalowym święcie, czyli festiwalu Wacken (http://www.wacken.com/pl/). Ale aby nie chodzić po omacku, możecie też korzystać z gotowych festiwalowych mapek.

Wiadomo, że w koncertach chodzi o ludzi, zabawę i niemal rodzinne więzi. Jak trafnie ujął Łukasz Orbitowski w felietonie dla Noise Magazine: W gruncie rzeczy letni festiwal ma w sobie coś z rodzinnego zjazdu. Są mordy, które widuję tylko tam. Cóż, warto kolekcjonować wspomnienia zarówno muzyczne, jak i te pozostałe, aby z każdego wydarzenia wycisnąć jak najwięcej dla siebie i na sam koniec powiedzieć: to był najlepszy czas w moich życiu. No i pamiętajmy też, że to co wydarzy się na festiwalu, zostaje na festiwalu! No!

Eliza Pawlik




Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.