13.11.2011 07:00

Autor: Michał Wieczorek

Klasa, po trzykroć klasa – koncert Aloe Blacca

Kategorie: Czytelnia, Relacje z koncertów

Wykonawcy:


Klasa, po trzykroć klasa – koncert Aloe Blacca
09.11.2011/Palladium, Warszawa

Ostatni raz tak wypełnione Palladium widziałem… nie pamiętam już kiedy. Pod sceną nie dało wcisnąć się ani szpilki, troszkę lepiej przy panu akustyku, ale przecież nie o tym miałem pisać.

Supportu w postaci Exile, czyli połówki duetu Emanon nie widziałem. Zwyczajnie nie zdążyłem, więc nie wiem, czy Aloe pomagał koledze z zespołu. Za to wiem, że DJ pojawił się na bisach Blacca. Może zacznijmy od początku. Blacc od razu rzucił publiczność na kolana. Nie tylko swoim bezbłędnym śpiewem, nie tylko swoimi świetnymi kompozycjami, ale charyzmą. Jedno jego słowo wystarczyło, by w wypełnionej w stu procentach sali zrobiła się alejka po środku. Drugie – by pojawili się na niej wszyscy, którzy chcieli zatańczyć. Najodważniejsi byli b-boye, ale z każdą chwilą tancerzy i tancerek z publiczności było coraz więcej. Utwór skończył się wybuchem energii, w sumie zgodnie z tytułem – “Dance for Life”.  W takiej sytuacji chyba nie muszę już pisać, że bez najmniejszego problemu porywał ludzi do wspólnego śpiewania, czy naśladowania jego ruchów.

Inna sprawa, że jego soul jest pełny słońca i radości życia. To też działało pozytywnie na publiczność zgromadzoną w warszawskim klubie. Radosne dźwięki trąbki i saksofonu, mieszały się z rockową gitarą i jazzowymi klawiszami. Zespół towarzyszący Blaccowi składał się z profesjonalistów najwyższej próby. I jednej bardzo żywiołowej wokaliski, Mai Jupiter, która trochę zajmowała się konferansjerką, a trochę pomagała Blaccowi, za co ten odwdzięczył się wspólnym wykonaniem jednej z piosenek Australijki.

Wszystko było idealnie zgrane, muzycy reagowali na każdy ruch lidera. Bisy zaczęły się od funkowego popisu basisty, którego gra bardzo przypominała to, co kiedyś wyprawiał Flea. Potem dołączyła do niego sekcja dęta, perkusista i gitarzysta. Dopiero na końcu pojawił się Blacc, mistrz ceremonii. W ostatnim utworze każdy muzyk miał swoje pięć minut. I popisy te nie miały nic z zimnego wirtuozerstwa, były pełne pasji i soulowego feelingu.

Blacca żegnały prawie ekstatyczne owacje, a mnie nie pozostało nic innego, jak się do nich przyłączyć.

Michał Wieczorek




Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.