07.01.2015 08:00

Autor: Jarosław Kowal

Kindness – “Otherness”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


Kindness – “Otherness”
Female Energy/2014

Bez życzliwości dla słuchaczy.

Debiut Adama Bainbridge’a (vel Kindness) przesłuchałem raz i nigdy później do niego nie wróciłem. Nie wywarł na mnie złego wrażenia, ale nie zaoferował też niczego, co mogłoby powstrzymać mnie przed sięgnięciem po inne albumy. Solidnego średniaka oczekiwałem także po “Otherness”, dostałem jednak znacznie mniej.

Pierwszy utwór na krążku (“World Restart”) zapowiada intrygujące połączenie popu z muzyką funkową. Oszczędne użycie saksofonu, masywny bas i chór w osobach autora albumu, Keleli oraz Ade Omotayo (wokalistki związanej z zespołem Amy Winehouse) natychmiast wywołują skojarzenia z Princem, ale Książę na żadnym ze swoich tegorocznych wydawnictw (które niedawno recenzowałem) nie osiągnął tak wysokiego poziomu pobudzenia stóp do wybijania rytmu. “This Is Not About Us” przynosi jednak konieczność wycofania się z owej herezji. Bas wciąż zachęcająco pulsuje, ale trudno rozbujać słuchacza, jeżeli nawet Bainbridge sprawia wrażenie znudzonego swoją muzyką. “I’ll Be Back” całkowicie pozbawiło mnie zapału do poznawania “Otherness” i przy pierwszym podejściu w środku tego utworu nacisnąłem “stop”. Jeżeli szukacie muzyki na romantyczną randkę z osobą z tzw. “dobrego domu”, a Kenny G wydaje się Wam zbyt banalny, to być może odnajdziecie powód, dla którego warto jednak wysłuchać tej kompozycji do końca. A może nawet nie wysłuchać, tylko zjeść przy niej kolację czy wykonać inne około-romantyczne czynności.

Kilka dni później wróciłem do Kindness, a moją główną motywacją było odkrycie, że w jednym z utworów udziela się Blood Orange, do którego pałam wielką sympatią. Wcześniej jednak przyszło mi zmierzyć się z innym gościem – Robyn. Niestety także w odśpiewanym przez nią “Who Do You Love?” dzieje się niewiele. Podkład bliski stylistyce vaporwave nawet nieźle się sprawdza, ale co rusz urywa się i pozostawia wręcz niekomfortową ciszę. “8th Wonder” to kolejny kawałek z dodatkowym głosem, tym razem użyczonym przez Kwame’a Tsikatę. No tak, przecież wstyd nagrać współczesną popową płytę bez odrobiny rapowania… Przy odsłuchiwaniu “With You” miałem nieco większe nadzieje za sprawą powrotu Keleli. Widocznie jakiś behawioralny odruch kazał mi wierzyć, że skoro za pierwszym razem znacznie podniosła jakość muzyki Kindness, to i tym razem się uda. Bas, saksofon i głos ułożyły się w niemalże typowo smooth jazzową stylistykę, ale dziwne elektroniczne dźwięki wprowadzają dawkę niepokoju, przez co Bainbridge intryguje, ale niestety dopiero po raz drugi i tylko umiarkowanie.

“Geneva” przeleciała tak niepostrzeżenie, że aż musiałem się cofnąć i sprawdzić, czy nie było to przypadkiem niespełna sześć minut ciszy. Przy “For the Young” byłem już skrajnie wyczerpany, ale udało mi się dotrwać do “Why Don’t You Love Me” – utworu z udziałem Blood Orange oraz Tawiah. Czy się opłacało? Nie! “Otherness” jest jak “Śpiewaj ogrody” Pawła Huelle, tyle że tam pełno jest “Wielkiej Sztuki”, “ważnych tematów” i nazwisk filozofów, a tutaj roi się od “Wielkiej Miłości”, popowych standardów i zmarnowanego potencjału zaproszonych gości. W skrócie – przerost formy nad treścią. W konkluzji chciałem polecić “Otherness” wyłącznie na randkowe okazje, ale nie, nawet wtedy lepiej włączyć The Weeknd albo Barry’ego White’a.

Jarosław Kowal


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (5 głosów, średnio: 4,60 / 10)



Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.