30.09.2011 07:30

Autor: Łukasz Stasiełowicz

Kerretta – “Saansilo”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


Kerretta – “Saansilo”
Golden Antenna / 2011

Coś dla miłośników muzyki tła.

Trio pochodzące z Nowej Zelandii  namieszało już troszeczkę w anglojęzycznych państwach. W 2009 wydali debiutancki krążek “Vilayer”, który doczekał się nawet nominacji do rodzimego odpowiednika Mercury Prize (Taite Music Prize). Ruszyli w trasę koncertową, gdzie mieli okazję supportować m.in. Explosions in the Sky oraz And You Will Know Us By the Trail of Dead. Energetycznymi koncertami wyrobili sobie zresztą renomę. Pomimo natłoku zajęć udało im się już po dwóch latach zaprezentować drugi studyjny album – “Saansilo”.

Zadanie mieli trochę ułatwione – nie muszą się bawić w wymyślanie tekstów. Koncentrują się wyłącznie na warstwie instrumentalnej. Z racji wykonywanej muzyki najłatwiej ich wrzucić do jednego worka z takimi tuzami jak Mogwai, Isis czy God Is an Astronaut. Woleliby pewnie być po prostu bardziej rozpoznawalni, a nie być zmuszanymi do podawania nazw podobnie brzmiących grup. Taki już jednak los początkujących, muszę najpierw wyrobić sobie markę by trafić do świadomości społeczeństwa.

Po przesłuchaniu “Saansilo” wiadomo dlaczego zachwalane są ich koncerty. Nie ma zbędnych upiększeń, dlatego też można materiał doskonale zagrać na żywo. A przez umiejętność zmiany dynamiki uwiedzenie publiczności jest łatwiejsze. Brak liryków pozwala skoncentrować się na płynących dźwiękach, a to z kolei pobudza wyobraźnię. W dłuższej podróży z nałożonymi słuchawkami przeżycie niezapomnianych chwil gwarantowane. Muzyka tła z przyzwoitej półki.

Kompozycje nie należą do zbyt skomplikowanych. Motywy są często powtarzane, czasami panowie długo pozostają przy jednym dźwięku, unikając innych tonów – uznając może, że permanentne zmiany mogą przeciążyć wyobraźnię. Skoro chcemy się zabrać za fantazję, to musimy wziąć pod uwagę różne problemy współczesnej cywilizacji. Potrzebujemy wspomagaczy. W konsekwencji pojawiają się gitarowe efekty. Kosmiczna barwa zapewnia intensywniejsze emocje, niż czyste instrumenty.

Nadając tytuły panowie dają już jakieś wskazówki pomagające w imaginacji. Przykładowo “Bloodlines” rozpoczyna się od pulsujących syntezatorów, przypominających bicie serce. Jako że linie krwi można rozumieć także jako odniesienie do przodków rodziny dalsza część utworu wywołuje sentymentalny nastrój.

Wszystko to już oczywiście było, lecz taka muzyka ma określoną funkcję i zawsze znajdzie się grono chętnych na specyficzny sposób użytkowania. Zaaranażowane, naprzemienne crescendo i diminuendo będzie, przy odpowiednich ustawieniach głośności, wywoływać dreszcze. Dlatego należy słuchać tych siedmiu kompozycji głośno.

Łukasz Stasiełowicz


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (3 głosów, średnio: 8,00 / 10)



Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.