09.02.2014 08:00

Autor: Michał Stępniak

Katy B – “Little Red”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


Katy B - “Little Red”
Sony/Columbia/2014

Rudy skarb.

Od kilku lat z uporem maniaka katowałem się twórczością wielu wokalistek, próbujących swojego szczęścia w muzyce pop. Ilość złych dźwięków, które przez to usłyszałem przekraczała granice dobrego smaku i nierzadko wpływała na pogorszenie samopoczucia. Katy B jest niejako wyjątkiem, perełką w plastikowym krajobrazie. Nie otacza się tysiącem przypadkowych producentów czy doradców. Wystarczy obejrzeć jakikolwiek wywiad, by zobaczyć, że mamy do czynienia z fajną, inteligentną i naturalnie piękną dziewczyną, a nie tworem speców od marketingu. Potwierdza to historia, kiedy Katy B opuściła sesję zdjęciową, bo fotograf wymyślił sobie, że ubierze artystkę w krótką sukienkę (która jej się nie podobała, a dodatkowo nie ogoliła wcześniej nóg) i w ten sposób straciła szansę na pojawienie się na okładce jednego z czasopism. W dzisiejszym świecie taka postawa to rzecz niepojęta i może też dlatego Katy B jest jedną z najbardziej niedocenianych artystek. Aż chce się zaśpiewać: You’re a sweet sweet girl / But it’s a cruel, cruel world. Naiwnie wierzę, że “Little Red” powinno ten obraz sytuacji zmienić. Muzyka pop dawno nie miała bowiem takiego skarbu.

Drugi album Katy B to doskonały przykład artystycznego (i nie tylko) dojrzewania. Na “Little Red” otrzymujemy z pewnością już mniej dubstepu, klubowych hymnów i hedonistycznych  wycieczek (choć za produkcję odpowiada jeden z założycieli Rinse FM, Geeneus), zaś zdecydowanie więcej solidnego popu z wkradającymi się do głowy refrenami, starannie dopracowanymi i zróżnicowanymi wokalami. Oczywiście, to ciągle muzyka, która idealnie sprawdza się na parkietach, ale także na porannym kacu może zyskiwać dodatkowe znaczenia. W końcu sama bohaterka recenzji przypomniała w jednym z wywiadów dobrze znaną prawdę, mówiącą o tym, że życie to nie jest tylko niekończąca się impreza.

“Little Red” zaczyna się od “The Next Thing”, który idealnie nawiązuje do wcześniejszych dokonań artystki. To właśnie dzięki takim utworom nazywana była “księżniczką dubstepu”, ale kiedy w pewnym momencie śpiewa: We’ll be on to the next thing / Leave them wanting more można wyczuć, że za chwilę czekać na nas będzie nowe oblicze Katy B. Tymczasem otrzymujemy cztery utwory, z którymi można było się już zapoznać wcześniej. “5 AM” to parkietowy pewniak, gdzie panna Brien do genialnego podkładu dokłada uroczy tekst i śpiewa to w taki sposób, że z głowy uciec piosenka już nie może. “Aaliyah”, utwór nagrany z Jessie Ware (znalazł się na wydanej w 2012 roku EP-ce “Danger”), to jeden z tych hołdów, w których duch genialnej wokalistki r&b jest wyczuwalny i odbywa się to bez poczucia żenady czy padania na kolana, ze wzrokiem wbitym ku niebu. Jeśli ktoś będzie chciał wyrazić uznanie Aaliyah, to Brien i Ware pokazały jak to trzeba robić. Przepiękna ballada “Crying for No Reason” pokazuje natomiast jak powinny brzmieć smutne popowe piosenki, a zaśpiewane jest to z tak potężną dawką emocji (Forgive me now ’cause I said that I’d be there for you / Take care of you), że to właśnie płacz wydaje się niegłupim rozwiązaniem. Mamy jeszcze “I Like You”, które być może aż za bardzo przypomina dokonania Disclosure. Następnie czeka nas już wycieczka w nieznane, ale okazuje się ona niezwykle owocna, bo oto pozostałe utwory nie odbiegają poziomem od singli, a im dłużej spędza się czas z płytą, tym odkrywają one coraz więcej uroków. Katy B bawi się rozmaitymi gatunkami, dając jednak wielokrotnie do zrozumienia, że r&b jest teraz tym, co najbardziej ją kręci (“Tumbling Down”, “Play”). Czasami jej głos staje się na tyle urzekający, że nie zwraca się uwagi na nie najlepszy podkład (“All My Lovin”), czasami natomiast łatwo o wrażenie, że artystka zebrała w jedno to, co najlepsze w muzyce popularnej ostatnich lat (“Emotions”). Na sam koniec (jest też wersja deluxe albumu, gdzie zabawa trwa dalej) dostajemy balladę rodem z lat osiemdziesiątych “Still” i tu brakuje słów – jest to tak piękne, że można naprawdę odejść od zmysłów.

Lirycznie to też już zupełnie inna Katy. Panna Brien nie jest już dziewczyną, która opuszcza klub dopiero wtedy, gdy zgasną światła, ale teraz nad ranem potrzebuje towarzystwa bliskiej osoby. To także już nie głównie opowieści z cyklu “24 Hour Party People”, bo też zdecydowanie więcej na “Little Red” emocji czy melancholii. Ktoś po prostu zaczął doświadczać dorosłego życia, w którym o porażki i smutki zdecydowanie łatwiej. Gorące pocałunki odeszły nieco w dal, gdyż to rozczarowania miłosne stały się bardziej naturalnym elementem krajobrazu. Oczywiście, Katy B nie zapomina o dobrej zabawie, ale tak jakby uświadomiła sobie, że równie istotne jest dobrze się wyspać i robić to w fajnym towarzystwie. Brien zdarzają się wprawdzie małe liryczne wpadki (“Everything”), ale raczej takie, które łatwo się wybacza. Pewnie ma to związek z tym, iż w przeciwieństwie do debiutu, tym razem otrzymujemy zdecydowanie bardziej autorski album. Jeśli bowiem w przypadku “On a Mission” łatwo było o wrażenie, iż Katy B jest najważniejsza w całej tej zabawie, ale jednocześnie “swoje” chciało dołożyć jeszcze kilka osób, to na “Little Red” tego efektu już nie ma.

Obawiałem się tego albumu bardzo, ale na szczęście Katy B mnie nie zawiodła. Ba, ona potwierdziła, że jest jedyną artystką, której plakat z chęcią powiesiłbym na ścianie, a zdjęcie nosił na koszulce. Doceniam talent Ellie Goulding, Charli XCX czy Lorde, ale to Katy B dziś pozostawia wszystkie te panie w tyle i wygrywa walkę o tron królowej popu.

Michał Stępniak


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (15 głosów, średnio: 7,33 / 10)



Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.