12.03.2013 15:18

Autor: Weronika

Kate Nash – “Girl Talk”

Kategorie: Albumy zagraniczne, Recenzje

Wykonawcy:


Kate Nash – “Girl Talk”
Have 10p Records/Fontana/2013

Kate Nash w wydaniu rockowym.

Za każdym razem, kiedy słucham Kate Nash, mam wrażenie, że otwieram jej prywatny pamiętnik. Piosenkarka posiada niezwykły dar do opowiadania historii, nie tylko miłosnych. Komentuje problemy społeczne, pisze o ludziach, którzy ją inspirują, śmieszą lub irytują. Snując te osobiste opowieści, tworzy atmosferę zwierzenia i intymności. Nie bez powodu tytuł nowej płyty to “Girl Talk” (w wolnym tłumaczeniu: “Szczera rozmowa pomiędzy kobietami”).

Jeszcze ważniejszym faktorem, niż we wcześniejszych nagraniach, staje się tu feminizm. Nie oznacza to, że twórczość Nash zarezerwowana jest wyłącznie dla kobiet. Wręcz przeciwnie, piosenkarka twierdzi, że feminizm leży w interesie każdego z nas, ponieważ zakłada równość płci, a wszystkim powinno na niej zależeć. Kate krytykuje również kobiety, które traktują swoje ciało instrumentalnie i posługują się nagością jako trampoliną do sukcesu. Takie zachowania torują drogę dziewczynom, które nie godzą się na wykorzystywanie seksualności do promocji płyty (You’ve a problem with me / ‘Cause I’m a girl / I’m a feminist / And if that offends you / Then fuck you – “All Talk”).

Na “Girl Talk” Nash przeszła kolejną metamorfozę. Przefarbowała włosy na czarno, zastąpiła pianino gitarą basową i upodobniła swój styl do beatników z lat 50. Ta zmiana wyszła dość niewymuszenie. Piosenkarce udało się podkreślić swoją kobiecość i zrzucić zbyt dziewczęce sukienki bez pozowania na kogoś, kim nie jest. Jednak muzycznie nie wszystko do końca się klei i przypomina poszukiwanie swojej ścieżki pomiędzy popem, deklamacją z rapowymi aspiracjami oraz bardziej zadziornym punk-rockiem. Zacznijmy od początku, bo zaczyna się świetnie.

“Part Heart” to piosenka o rozstaniu, która przywołuje klimat zadymionych klubów z lat 60. Wyraźna linia basu, mrok i złość. Kolejny utwór, to pomieszanie stylistyczne pomiędzy poprzednią płytą “My Best Friend Is You” a obecnymi, bardziej rockowymi tendencjami. Wpadająca w ucho melodia i gitara elektryczna idą w parze. Nawet głos Kate staje się agresywny i drapieżny. W czołówce znajduje się również “Death Proof“, utwór inspirowany estetyką Tarantino, który tak samo jak film, opowiada o silnych i zdecydowanych kobietach. Znowu bas nadaje piosence świetnego rytmu, do tego bardzo dobry riff i gangsterski charakter.

Po tym obiecującym wstępie, kilka piosenek rujnuje trochę atmosferę. “Sweetheart Are You There?” czy “OMYGOD!” nie wnoszą nic do zestawu i przepływają obok, pozostawiając neutralne wrażenie. Huśtawka  trwa dalej. Po dobrym, punkowym “All Talk”, znowu dostajemy miękką i ułożoną edycję Kate. Jest to trochę dezorientujące, bo nie do końca pozwala zrozumieć, jaki efekt końcowy chciała uzyskać piosenkarka.Girl Talk” zamyka kołysanka a cappella, “Lullaby for an Insomniac” wykończona orkiestrą smyczkową. Utwór ładny, ale wprowadza jeszcze więcej gatunkowego zamieszania.

Mam wrażenie, że gdyby płyta “Girl Talk” była trochę krótsza, zmniejszyłoby to czynnik chaosu. Mimo to, nowy, chropowaty i rockowy kierunek, który obrała Kate Nash, wydaje się tym właściwym. W końcu kto nie lubi dziewczyn, które grają ostro i nie są tylko ozdobą na scenie, ale mają coś do powiedzenia?

Weronika Makowska


Oceń album:


zabronione przez Konwencję Genewskączy jest na sali lekarz?droga przez mękęciężko przebrnąćmogło być gorzej, ale lepiej teżwitamy po jasnej stronie księżycahigh five!jizz in my pantsbogiJohn Lennon może tylko pozazdrościć (3 głosów, średnio: 5,67 / 10)



Dodaj komentarz

Piotr Rogucki- ogldaj minikoncert




 

Uwolnij Muzykę - muzyczny serwis internetowy, muzyka alternatywna, polska muzyka, teledyski, wideoklipy, recenzje, wydarzenia muzyczne.

Copyright © 2008-2016 Uwolnijmuzyke.pl . Wszelkie prawa zastrzeżone.